O śmieciowym myśleniu

Tzw. ustawa śmieciowa wydaje się -społeczną i ekologiczną- porażką. Podział na nielogiczne frakcje, odpowiedzialność złożona na finalnego użytkownika zamiast na producenta, zapowiedzi odpowiedzialności zbiorowej za błędy, ogromne podwyżki, bałagan, bezcelowość. To wszystko wobec bezczelnego rozpasania i głuchoty korporacji na problemy ekologiczne, mody na obłudne eko-działania i faktu, że Polska stała się dla innych krajów wysypiskiem śmieci i to regularnie podpalanym. Inaczej więc być nie mogło: nowe regulacje budzą złość, więc i wkrótce obudzą złośliwość  (lasy polskie rozkwitną śmieciami, głosi prorok Lebioda).  Wydaje się jednak, że z pewnego punktu widzenia ustawa śmieciowa jest doskonała- doskonale zniechęca ludność do tematu ekologii. Tresuje suwerena w tym, że eko oznacza drogo, bezmyślnie, niesprawiedliwie i uciążliwie. A że ustawa jest karykaturą koncepcji Unii Europejskiej, sugeruje także, że za wszelką niedogodność odpowiada Zachód. Może też obudzić nadzieje, że po polexicie, gdy ostatecznie wstaniemy z kolan, odzyskamy niepodległość i wreszcie będziemy u siebie, będzie można wywalać niesegregowane śmieci za płot sąsiada i to bez żadnych konsekwencji.

Niektórzy się nabierają na takie prymitywne socjotechniki, cóż zrobić.

Czytaj dalej O śmieciowym myśleniu