O polu świadomości

Dziś stary i dobry kawałek z Fromma, w którym szacowny autor wdzięcznie myli pole świadomości/zdolność odczuwania z zawartością (produkcją) owego pola świadomości/odczuciem. Ja /ego/rzeczywistość jest rodzajem teatru, fikcji, produkcji, gry umysłu. Tym, czego istnienie może jednostka stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, jest jej własne jednostkowe pole świadomości. To nawet nie cogito, ergo sum (bo homo sapiens jest perfekcyjnie samo-oszukujący się, bezmyślny, bezpłodny, jak autor słusznie zauważa) a sentio. 

Sentio, ergo sum. Czytaj dalej O polu świadomości

Te uczucia

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 196. Obrażanie uczuć religijnych innych osób
Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

 

Piszę ten kawałek w kontekście akcji „Polska pod Krzyżem”. Wbrew deklaracjom organizatorów moje ucho czyta to dosłownie: pod-krzyżem. „Pod”, czyli w sytuacji poniżenia, niższości, w upodleniu, gwałcona, z ciężarem czegoś („krzyża”) na sobie.  Państwo polskie poniżone przez „krzyż”: Kościół, religię, opowieść chrześcijańską. Nomen omen – bo czy słowa nie niosą prawdy, tej wstydliwej, nieświadomej, ukrywanej? Czytaj dalej Te uczucia

Dlaczego katolicy milczą?

War is peace. Freedom is slavery. Ignorance is strength.

Orwell, Rok 1984

„Dlaczego polscy katolicy milczą?” pyta Eliza Michalik. Pyta retorycznie. Czyżby bała się odpowiedzieć, że źródłem milczenia polskich katolików wobec faszystowskich i innych wybryków Kościoła jest sama chrześcijańska narracja i obrazy, jakimi kultura karmi dusze wierzących? Ja odpowiem: żadnego buntu katolików nie będzie, pani Elizo, bo to, co się dzieje -milczenie, hipokryzja i przemoc- mieści się jak najbardziej w chrześcijańskim imaginarium. Niezłomne hejterki Emilki, arcybiskupi ględzący o zarazie, walka z tęczami  czy odwieczny syndrom oblężonej twierdzy – to samo gęste z kościelnej zupy i to nie od dziś. I proszę mi nie pisać, że jest gdzieś jakiś inny lepszy Kościół. Nie ma.

Polski katolicyzm, chrześcijaństwo w ogóle, czerpie ze swojego zapasu obrazów, narracji, metafor. Nie chodzi mi o oficjalne doktryny ani deklaracje. Chodzi o opowieści, sugestie, presupozycje, podszepty, wizje, słowa. Systemy oczywistości, obrazów. Tak, chrześcijaństwo zakłada realność istnienia przedmiotu wiary (o paradoksie!), nie jest mitem, ale to obrazy i podszepty mają wpływ na odbiorców, na ich nieuświadomione postrzeganie i oceny. Nawet na tych, którzy „nie praktykują”, ale ciągle się boją. Czytaj dalej Dlaczego katolicy milczą?

Trza być w butach

Jest taka książka dla młodzieży „Wielka, większa i największa” Jerzego Broszkiewicza. A w niej scena, w której główni bohaterowie, Ika i Groszek, lądują na innej planecie i ratują tuziemca.  Budują tratwę (Groszek, zapewne przyszły inżynier, wali tratwą o ziemię by sprawdzić jej wytrzymałość, Ika krzyczy jak Prawdziwa Kobieta). Pożar, morze, dziwne wodne stwory, emocje, krzyki, nieprzytomny kosmita w łódeczce…  I wtem… rozbłyskują światła i bohaterowie słyszą: Witamy. Wzięliście udział w przedstawieniu. To taki nasz teatr… Smakowałam to jako dzieciak, być może przeczuwając, że właśnie ten kosmiczny teatr to ludzka rzeczywistość.

Przypuszczam, że Broszkiewicz nie miał żadnej intencji nawiązania do czegoś, co dziś ludzie zwą oświeceniem, niedualnością czy odsunięciem ego, ale mnie ta scena właśnie tak się kojarzy. Teatr wydaje mi się być właśnie opisem tego, co ludzie nazywają potocznie rzeczywistością a co w głębszej warstwie jest rodzajem gry, cyrku, wirtualu. „Teatr” to obraz oldskulowy, teraz mamy nawiązania do gier komputerowych czy fabularnych. Uduchowieni XXI wielu piszą o awatarach i rolach…  Kiedyś to był „teatr”, sen”, „park rozrywki” a teraz „wirtual”, o Duchu Czasu! Czytaj dalej Trza być w butach

Brud i ćma

Mieszczuchy mieszkające na wsi odkrywają często, że brud nie istnieje. Jaki brud? Z sieni wymiatam piasek z miliardem żyć, grudki zaschniętego czarnoziemu, kulki obornika, truchła owadów, zasuszone motyle skrzydła, źdźbła trawy, miękkie liście, resztki pajęczyn, mysie odchody i małe odpryski kruszącego się betonu. Wszystko jest czym innym niż „brud“, ale mój umysł z automatu nadał temu wszystkiemu taką nazwę. Nazwał tak i domaga się „czyszczenia“. Więc czyszczę.

W Ciszy łatwo dostrzec jak umysł pracuje. Jakie tworzy sobie klatki. Na przykład czasu (Po jedenastej pozmywam, wieczorem podlewanie, czas spać), narracji (Osa klecanka szuka wody, bo lata nad beczką, ciekawe gdzie gniazdo, może jeszcze ma na lawendzie, jak w zeszłym roku, gdy…), powinności i następstwa (Trzeba odpielić truskawki, bo nie zawiążą na przyszły rok owoców), uczuć (podziw, wstręt, poczucie obowiązku, lęk). W głowie jest cała fonoteka, migawki filmów, ulubione cytaty, które przychodzą nie-wiadomo-skąd, cała materia wspomnień, zamglone twarze, osady po nie zapamiętanych snach. Umysł pracuje intensywnie. Umysł tworzy, nadając nazwy. Niestrudzenie i bezradnie jak żuk gnojarek opakowuje Real w zgrabną kulkę kategorii, pojęć, wartości, powiązań, ładów, schematów płci, porządku i własności, pre-supozycji, projekcji przyszłości. Konstrukcję drewnianą nazwie z automatu „krzesłem“ zgodnie ze swoim kulturowym przyzwyczajeniem, a czemu nie modelem katedry? Czy można usiąść na modelu katedry, na nim popłynąć, czy model katedry może być opałem, skrzynią na książki, odpoczynkiem ćmy, narzędziem, radosną formą dada samą w sobie? Umysł bezradnie będzie szukać nazwy/kategorii dla czegoś czego nigdy nie widział (sanie? sanie? dlaczego z wypustkami? – a to w rzeczywistości uzgodnionej-urojonej przyrząd do młócki kukurydzy, nigdy nie widziany ani nie używany…). Czytaj dalej Brud i ćma

Pacynka z tajemnicą

Szczęśliwi zwolennicy narracji psychoterapeutycznej, głosiciele dobrej nowiny, zagrzewają błądzących ludzi do „zgłębiania uczuć” i „samo-świadomości”. Na przykład takimi słowami:

 Jeśli człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co czuje to błądzi.

Gdy znasz swoje motywy i rozpoznajesz emocje dostajesz wybór.

Wielka szkoda że w szkołach nie uczą czym są właściwie uczucia i co z nimi robić. Czytaj dalej Pacynka z tajemnicą