Pacynka z tajemnicą

Szczęśliwi zwolennicy narracji psychoterapeutycznej, głosiciele dobrej nowiny, zagrzewają błądzących ludzi do „zgłębiania uczuć” i „samo-świadomości”. Na przykład takimi słowami:

 Jeśli człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co czuje to błądzi.

Gdy znasz swoje motywy i rozpoznajesz emocje dostajesz wybór.

Wielka szkoda że w szkołach nie uczą czym są właściwie uczucia i co z nimi robić. Czytaj dalej Pacynka z tajemnicą

Wojna na przodków

Wyjątki z szaleństwa pana Tarczyńskiego:

„nie pouczaj wnuka Wyklętego”
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23323260,wulgarny-atak-tarczynskiego-na-dziennikarza-nie-zaczepiaj.html#Z_MT

„Nie, ja chcę wiedzieć, co robił jego dziadek. Wszyscy wiedzą kim był mój dziadek. A ja chcę wiedzieć, kim był jego. Jego ojciec. Z jakiego środowiska się wywodzi.”
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23123686,tarczynski-nie-odpuszcza-dziennikarzowi-chce-wiedziec-kim.html

Taka to pana Tarczyńskiego Wojna na Przodków. (Oczywiście, drugą stroną medalu jest gowinowska wojna na ilość dzieci przekładaną na ilość wyborczych głosów- bez względu na jakość). Może myślących razić głębokie polactwo takiego stawiania sprawy, ale „duma z pochodzenia” jest powszechna wśród dorosłych dzieci (zwanych dalej umownie „dorosłymi”) jak świat długi i szeroki. Niektórzy przejmują sprawę we własne hmm… ręce i mnożą się jak króliki, by przodkami zostać dla jak największej ilości homo sapiens, i tak – genami, memami i pobożnymi życzeniami- trzymać ich na smyczy. Kontrolować Los i przekroczyć- w taki skrzywiony sposób- swoje ego. Co więcej, niektórzy przodkowie odchodzą przecież do sfery wspólnotowej, symbolicznej, mitycznej, wręcz boskiej. Czyż to nie atrakcyjna kariera w dzisiejszych czasach, zwłaszcza dla trupa? Czytaj dalej Wojna na przodków

O współczesnym braku samorefleksji

Zdarzyła mi się w internetowej rozmowie zabawna sytuacja. A może smutna? Oto młode dziewczę na hasło „poczucie własnej wartości” odpowiada „no, przecież chodzę na fitness i nawet łydki mi się wyszczupliły”. Na sugestię „zbadaj kim jesteś” pada triumfalna odpowiedź „zrobiłam testy w necie. Jestem w tylu a tylu procentach psychopatką a w tylu a tylu procentach DDA”. Młody człowiek na sugestię, że przejawia myślenie charakterystyczne dla przemocowców pisze z wdziękiem: „ależ skąd,  ja jestem moralnym człowiekiem, przecież kobieta nie może oszukiwać a za oszustwo należy się kara”. Kto rozumny, ten pojął ślepą przewrotność.

Temat autorefleksji rozbija się o szybę pozornego obiektywizmu, behawioru i zewnętrznych źródeł wiedzy. Paradoksalnie, w kulturze, w której naczelną narracją jest „rozwój”, nurt samo-obserwacji pozostaje poza mainstreamem. I drugi paradoks- w kulturze narcystycznej ginie szacunek dla własnej, indywidualnej, subiektywnej duszy, pewnie dlatego, że ta narcyzów boli jak cholera. Wiedza trafia jedynie do pasjonatów. Nikt nie uczy młodych (i starszych też) samo-świadomości, nazywania poruszeń psyche i nie pomaga im w głębokim kontakcie ze sobą. Rodzice – pojęcia o tym nie mają. Szkoła nastawiona jest na wynik, propagandę i rywalizację. Kościół- jak ktoś się upiera przy tym źródle „duchowości” – krąży nie wokół samo-poznania a karania za uczucia, oceny moralnej i budowy maski hipokryty. Nauka- dla niej jednostka nie istnieje i stąd nurty „naukowe” rozczarują tych, którzy chcą wiedzieć coś więcej o sobie, obserwatorze, a nie o przedmiocie. Filozofia porusza ogólne, teoretyczne, intelektualne problemy z głęboką pogardą do „głupoty” i „małości”, czyli dominującej części naszej istoty. Znów nurty „duchowe” nie wiążą się z samo-poznaniem a stadnym zakupem zlepku jedynie słusznych opinii i kadzidełek oraz wyklęciem „ludzi o wąskich horyzontach”. Psychologia? Nic z tych rzeczy. Psyche-o-logia, wiedza o duszy, dawno już taką wiedzą przestała być redukując indywiduum – jak w cytowanym przykładzie- do „jednostki chorobowej”, behawioru, testu, diagnozy i procentów- bo jest nauką empiryczną i statystyczną o „człowieku” a nie o duszy Kowalskiego. Pewne nurty psychoterapii koncentrują się jeszcze na Głębi, ale to trzeba mieć szczęście, by nie nałykać się bajek a nauczyć się introspekcji i mówienia własnymi słowami. Czytaj dalej O współczesnym braku samorefleksji