Spojrzeć w pustkę

Nie wiem, na ile sensowne jest tłumaczenie obecnego stanu świata „popędem śmierci”, co się niektórym zdarza. To wytłumaczenie dość płytkie, w zasadzie wyraz wiary: wierzymy że „popęd” istnieje, więc i działać jakoś musi: ludzie chcą (się) niszczyć, bo są z natury źli i kropka. Problem w tym, że pod owym popędem, rzekomo biologicznym czy nieuchronnie psychologicznym, jest coś innego niż nazwa głosi. „Popęd śmierci”, wewnętrzne dążenie do dezintegracji (przebudowy?), jest wyrazem -o ironio!- tęsknoty za życiem, za pełnią, za zmianą w stronę przynależności do świata  jako otwarciem się na niedualne widzenie buddy. Analogicznie do samobójstwa, które jest wyrazem tęsknoty za „innym” życiem, życiem w kształcie innym niż jest, bo to które jest wydaje się nie do zniesienia. „Popęd śmierci” czy samobójstwo jest wykoślawionym karykaturalnym dążeniem do wewnętrznej integracji, przyspieszonym pseudo-dojrzewaniem psyche, roz-topieniem się w infantylnej fantazji wszechmocy wobec rzeczywistości wewnętrznego pokiereszowania i cierpienia.

Zbliżenie do śmierci by potwierdzić fakt istnienia.

O zwichrowaniu wewnętrznego rozwoju przez społeczne role i egotyczne narracje – cytat Richarda de Martino: Czytaj dalej Spojrzeć w pustkę