Metafizyka w służbie odrębności

Obserwując narastającą histerię obustronną wokół Szarego Człowieka („hańba”, marsze etc) nie mogę się obronić przed myślą, że – bez względu na wektor- mamy do czynienia z takim samym procesem. Procesem tworzenia sekciarskiej mitologii na użytek politycznego aktywowania mas. Polityka wypływa przecież z metafizyki i sekt a nie z tabelek. Sekta Smoleńska wypromowała bardzo skutecznie PiS, ten sam schemat próbuje teraz wykorzystać technokratyczna, bezpłciowa opozycja tworząc Sektę Szarego Człowieka. Metafizyka, ludzkie pragnienie dotknięcia Czegoś Wyższego, Dobra, służenia Wyższej Sprawie i Jedynej Prawdzie – to potężny mechanizm manipulacji, wystarczy odpowiednie obrazy podsunąć. PO i akolici, jak widać po promocji samospaleń w Sejmie i w prasie tzw. „opozycyjnej”, uczą się na błędach.

Ale warto zadawać sobie zawsze pytanie „czemu to służy?”. Jak na razie, budowa emocjonalnych sekt służy budowie murów, pozorów tożsamości, odrębności – i jak widać w internetowych komentarzach- jest przyczynkiem do walenia z nienawiścią tej drugiej błądzącej strony po głowie. Krzyżem czy „przesłaniem Piotra S.”, whatever.

Czytaj dalej Metafizyka w służbie odrębności

O Piotrze S.

Próba samobójcza na Placu Defilad została wykorzystana przez Partię i Opozycję. Skrzętnie, szybko, bezrefleksyjnie, beznamiętnie. („Co cię najbardziej przeraża w czystości? Pośpiech”)

Narracja „bohater się chciał zabić z powodu PiS/Totalnej Opozycji” żyje już sobie własnym życiem i wszyscy w nią wierzą.

Problem w tym, że żadna polityka nie jest, nie może być przyczyną aktu samobójczego. Przyczyną jest to, co dzieje się w zamkniętym jednostkowym umyśle i to, w jaki sposób umysł tworzy sobie świat, w jakim się nurza. Przyczyną jest pragnienie głębokiej, wewnętrznej zmiany. Przyczyną jest to, co robi psyche a nie jakaś Zewnętrzność. Człowiek zabija się, bo taki jest jednostkowy (choć nieuświadomiony) akt wolności/bólu/szaleństwa psyche. Nie dlatego, że ktoś jest u władzy, ktoś coś zrobił lub ktoś jest /nie jest „patriotą”. Rzekoma „przyczyna” zostawiana potomnym w listach pożegnalnych, manifestach etc. jest jedynie racjonalizacją, umotywowaniem rozumowym człowieka przez swoją nieświadomość rozgrywanego.

Przypadek Piotra S. to jeden wielki paradoks. Po pierwsze, akt samobójczy jest sam w sobie odrzuceniem wszelkich reguł społecznego współżycia, aktem ekstremalnego egoizmu i absurdu (do czego, nota bene, każdy ma prawo). I ten absurd i egoizm samobójca przed samym sobą łagodzi, na przykład opowieścią o oddawaniu życia w ofierze za Dobro. Ale tak naprawdę, nie jest to ofiara, bo samobójca i tak i tak dokona tego aktu- życie nie ma dla niego wartości, samobójca oddaje więc nam bezwartościową rzecz. Chce to tylko inaczej nazwać. Porwanie społecznych więzi ma zyskać w opowieści ofiary społeczną, uznaną funkcję. Absurd (o absurdzie!) ma być użyteczny. Samobójca zdaje się myśleć: „skoro tak boli, że szukam ulgi w zniszczeniu więzi, to to odkupię, niech się im na coś to przyda, niech mi wybaczą”. Samobójca prosi o wybaczenie sam siebie, swój wyznający społeczne wartości kawałek psychiki.

Czytaj dalej O Piotrze S.