Pedofil i Park Jurajski

Ostatnimi czasy, mniej więcej od tygodnia, jak to obserwuję w necie, synonimem potwora stał się pedofil. A raczej stworzona przez społeczne wizje figura Pedofila, równa co najmniej Godzilli czy bezmyślnie niszczącym ludzką materię dinozaurom z Jurassic Park. Abstrahując od jednostkowej krzywdy, bezradności uwikłania w zaburzenie, całej produkcji masowych samo-obron czy oburzenia naiwnych, którzy w kościelnej korporacji upatrywali Dobra, figura Pedofila, ożywiona filmem Sekielskiego, coś w naszej narracji robi. Oczywiście, po pierwsze jest w niej synonimem Zła wcielonego, Zbrodniarza doskonałego, celującego wręcz w arcy-zbrodni: krzywda niewinnego dziecka jest takim samym pogwałceniem jak krzywda boga powieszonego na krzyżu. Przecież Czesiek Józka zarżnąć może dowolnie, to już nie wzrusza, tak samo jak Holocaust, ale jeśli Czesiek zarżnie boskość/niewinność  to stanie się arcy-złem wcielonym i Judaszem wieszanym przez tłum na kościelnej wieży.

To jednak nie wszystko. Figura Pedofila, której odmawia się w tym powszechnym oburzeniu człowieczeństwa i która w obecnej narracji zbliża się do obrazu zagrażającego, przenikającego mury i pustoszącego ludzkie siedziby tyranozaura, pokazuje coś ważnego. Jest ważna jak owe potwory, godzille: wraca by mówić o tym, o czym się nie mówi wprost. Pedofilia (nadal w społecznej narracji a nie w seksuologii, gdzie bywa płci obojga) jest karykaturą funkcji Ojca, ochrony i prawa. Obrazowo mówiąc (i nie mieszając do tego konkretnych rodziców ani płci, bo symboliczną funkcję Ojca może wypełniać też i kobieta czy organizacja), zadaniem Ojca, jak to rozumiem,  jest „odebranie“ dziecka matce, ustawienie go naprzeciw świata i zezwolenie na korzystanie ze świata według określonych zasad (np. matka jest moją partnerką, nie twoją, ale resztę możesz brać; ja nie jestem twój, ale możesz wziąć sobie innego partnera – ze świata). Ojciec- nadal obrazowo rzecz ujmując- robi to dla rozwoju dziecka. Czytaj dalej Pedofil i Park Jurajski