O współczesnym braku samorefleksji

Zdarzyła mi się w internetowej rozmowie zabawna sytuacja. A może smutna? Oto młode dziewczę na hasło „poczucie własnej wartości” odpowiada „no, przecież chodzę na fitness i nawet łydki mi się wyszczupliły”. Na sugestię „zbadaj kim jesteś” pada triumfalna odpowiedź „zrobiłam testy w necie. Jestem w tylu a tylu procentach psychopatką a w tylu a tylu procentach DDA”. Młody człowiek na sugestię, że przejawia myślenie charakterystyczne dla przemocowców pisze z wdziękiem: „ależ skąd,  ja jestem moralnym człowiekiem, przecież kobieta nie może oszukiwać a za oszustwo należy się kara”. Kto rozumny, ten pojął ślepą przewrotność.

Temat autorefleksji rozbija się o szybę pozornego obiektywizmu, behawioru i zewnętrznych źródeł wiedzy. Paradoksalnie, w kulturze, w której naczelną narracją jest „rozwój”, nurt samo-obserwacji pozostaje poza mainstreamem. I drugi paradoks- w kulturze narcystycznej ginie szacunek dla własnej, indywidualnej, subiektywnej duszy, pewnie dlatego, że ta narcyzów boli jak cholera. Wiedza trafia jedynie do pasjonatów. Nikt nie uczy młodych (i starszych też) samo-świadomości, nazywania poruszeń psyche i nie pomaga im w głębokim kontakcie ze sobą. Rodzice – pojęcia o tym nie mają. Szkoła nastawiona jest na wynik, propagandę i rywalizację. Kościół- jak ktoś się upiera przy tym źródle „duchowości” – krąży nie wokół samo-poznania a karania za uczucia, oceny moralnej i budowy maski hipokryty. Nauka- dla niej jednostka nie istnieje i stąd nurty „naukowe” rozczarują tych, którzy chcą wiedzieć coś więcej o sobie, obserwatorze, a nie o przedmiocie. Filozofia porusza ogólne, teoretyczne, intelektualne problemy z głęboką pogardą do „głupoty” i „małości”, czyli dominującej części naszej istoty. Znów nurty „duchowe” nie wiążą się z samo-poznaniem a stadnym zakupem zlepku jedynie słusznych opinii i kadzidełek oraz wyklęciem „ludzi o wąskich horyzontach”. Psychologia? Nic z tych rzeczy. Psyche-o-logia, wiedza o duszy, dawno już taką wiedzą przestała być redukując indywiduum – jak w cytowanym przykładzie- do „jednostki chorobowej”, behawioru, testu, diagnozy i procentów- bo jest nauką empiryczną i statystyczną o „człowieku” a nie o duszy Kowalskiego. Pewne nurty psychoterapii koncentrują się jeszcze na Głębi, ale to trzeba mieć szczęście, by nie nałykać się bajek a nauczyć się introspekcji i mówienia własnymi słowami. Czytaj dalej O współczesnym braku samorefleksji