O rozkoszowaniu się spektaklem

W czasie pandemii okazało się że wirtual nie jest tym samym co real nawet jeśli go lubimy czy używamy, i że w samym wirtualu ciężko psychicznie żyć. Wirtualna szkoła nie jest szkołą, niby są lekcje i koledzy, ale coś umyka. Wirtualne zwiedzanie nie jest faktycznym wyjazdem na wakacje i wypoczynkiem. Wirtualny pogrzeb nie jest faktycznym pożegnaniem. Praca zdalna jest ciągle świadczeniem pracy na rzecz pracodawcy, ba! daje nadal niewirtualny zysk, ale tutaj też coś umyka, rozłazi się w szwach.

Nie da się oszukać umysłu pikselami, choć – dla świętego spokoju i polityki – wielu udaje, że się da.

Piksele to nie żywe. Odczuwamy nieświadomy dystans do wykreowanego, wystudiowanego, sztucznego. Hejt nie bierze się tylko z anonimowości czy bezkarności w sieci a z dystansu jaki odczuwamy do pikseli. Z nieczułości wobec pikseli. Obraz to -dla twórcy i odbiorcy- bezpieczna kreacja. Być może stąd strach przed powrotem do realu i pokazaniem swojej – żywej, prawdziwej, wymagającej czułości, niekontrolowanej, stąd i bezbronnej – twarzy.

Wadze wirtualnych obrazów przyjrzał się Paweł Dybel, autor cytowanej poniżej książki „Rozum i nieświadome”.

Czytaj dalej O rozkoszowaniu się spektaklem