Co jest dziś tabu

„Mały bachorek ma określone inne granice niż starsze dziecko”

„Dorastające dziecko może być arcygłupie”

„Jeśli robisz partnera ze swojego dziecka, to prawie tak jakbyś robiła z niego homoseksualistę”.

„Zazwyczaj kobiety, które mają tak rozpuszczone dzieci mają też kłopot z utrzymaniem granic z innymi dorosłymi, na przykład w pracy czy kontaktach codziennych”

„Dziecko powinno czuć strach przed karą (…) Niezależnie od tego czy dziecko płacze, przeprasza, błaga”. „Ostatnio komuś powiedziałam, że moim zdaniem pierwszym uczuciem, którego dziecko powinno doznawać wobec rodziców jest respekt. Pewnie cię to oburzy, ale mówię oczywiście o lekkim strachu wobec matki i ojca.” (Suzan Giżyńska) „W ogóle mnie to nie oburza (…) Dziecko musi wiedzieć, że matka wie lepiej”.

To cytaty z książki „Instrukcja obsługi dzieci” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej. Cytaty komentowane szeroko, które wkurzyły opinię publiczną do tego stopnia, że wydawnictwo Zwierciadło poczuło się zmuszone wstrzymać wysyłkę tej książki. „Instrukcja” naruszyła tabu i w sumie dobrze wiedzieć, że w „rozpuszczonej”, nomen omen, kulturze jest jakieś tabu, bo wydaje się, że owo wymięka nam jak śnieg na Antarktydzie.  O tabu mówią- nie bezpośrednio- komentarze oburzonych. Dziś o tym, co mówi oburzenie klasy średniej (bo do tej warstwy skierowana jest książka i komentarze) .

Bardzo pouczający – jeśli chodzi o treści zakazane wśród klasy średniej- jest artykuł Ewy Bukowieckiej-Janik. Poniżej jego fragmenty z moim komentarzem, który nie jest tłumaczeniem intencji autorek „Instrukcji”. Czytaj dalej Co jest dziś tabu

O śmieciowym myśleniu

Tzw. ustawa śmieciowa wydaje się -społeczną i ekologiczną- porażką. Podział na nielogiczne frakcje, odpowiedzialność złożona na finalnego użytkownika zamiast na producenta, zapowiedzi odpowiedzialności zbiorowej za błędy, ogromne podwyżki, bałagan, bezcelowość. To wszystko wobec bezczelnego rozpasania i głuchoty korporacji na problemy ekologiczne, mody na obłudne eko-działania i faktu, że Polska stała się dla innych krajów wysypiskiem śmieci i to regularnie podpalanym. Inaczej więc być nie mogło: nowe regulacje budzą złość, więc i wkrótce obudzą złośliwość  (lasy polskie rozkwitną śmieciami, głosi prorok Lebioda).  Wydaje się jednak, że z pewnego punktu widzenia ustawa śmieciowa jest doskonała- doskonale zniechęca ludność do tematu ekologii. Tresuje suwerena w tym, że eko oznacza drogo, bezmyślnie, niesprawiedliwie i uciążliwie. A że ustawa jest karykaturą koncepcji Unii Europejskiej, sugeruje także, że za wszelką niedogodność odpowiada Zachód. Może też obudzić nadzieje, że po polexicie, gdy ostatecznie wstaniemy z kolan, odzyskamy niepodległość i wreszcie będziemy u siebie, będzie można wywalać niesegregowane śmieci za płot sąsiada i to bez żadnych konsekwencji.

Niektórzy się nabierają na takie prymitywne socjotechniki, cóż zrobić.

Czytaj dalej O śmieciowym myśleniu

O kochaniu siebie

Przebojem na liście pop-psychologicznej jest „kochanie siebie”. Celebryci przekonują (ostatnio pani Pawlikowska a stale pani Miller), że żeby stworzyć z kimś związek trzeba najpierw „pokochać siebie” i w ogóle „pokochanie siebie” ma być drogą do odczuwania satysfakcji z życia. „Kochanie siebie” jest ozdobione przy tym określeniami „bezwarunkowo”, „w pełni”, „jak dobry rodzic”. Przekaz terapeutyczno-medialny brzmi:

nie żyjesz jak trzeba, jeśli siebie nie kochasz,

niekochanie siebie to główna przyczyna braku życiowej satysfakcji. Czytaj dalej O kochaniu siebie

Małpa w koronie i puzon

PRLowski spęd robotników do filharmonii, koncert. W pierwszym rzędzie delegacja ślusarzy. Wreszcie jeden z nich nie wytrzymuje i krzyczy do puzonisty: „Panie, pan się nie męczy, tę rurę da się wyciągnąć!”. Ten kawał z dłuuugą brodą (przepraszam) przypomniał mi się przy lekturze tekstów o pseudonauce i kulturze wernakularnej, odprysku kultury eksperckiej.

Problem pseudonauki, kultury alternatywnej do eksperckiej, staje się palący. Dziesięć lat temu można się było śmiać z nieadekwatnych ślusarzy w filharmonii, ezoteryków, turbosłowian i uzdrawiaczy raka lewoskrętną witaminą C, ale dziś już śmiech na ustach zamiera. Kultura wernakularna przeniknęła bowiem do polityki i rządzi już nami wszystkimi, nawet tymi, którzy tego nie chcą. Dostajemy pseudo-świat urządzany według wyobrażeń głupców jak świat powinien wyglądać. Państwo amatorskie, państwo małego Kazia, pseudo-państwo, legitymizacja prostactwa.

Jakie są cechy kultury wernakularnej? Czytaj dalej Małpa w koronie i puzon