Kim są Boży Wojownicy?

Po moim tekście „Będzie, bo było” pojawił się Głos krytyczny, że nie należy sięgać do „metafizyki”  a wystarczy zahaczyć o pieniądze i to wyjaśni nam tragizm polskich przemian. Nie chcę się odnieść tu bezpośrednio do owego Głosu (pozdrawiam), ale do dość rozpowszechnionej opinii, że neofaszyzm jest kwestią pieniędzy:  zaniedbania redystrybucji i pogłębiających się nierówności społeczno-ekonomicznych po 1989 roku. Idzie za tym popularny obraz, że zwolennicy narracji PiS-u to ludzie żyjący na krawędzi ubóstwa, ekonomicznie wykluczeni i skuszeni jedynym  argumentem: pieniędzmi w postaci 500+. Inaczej mówiąc: gdyby kraj we właściwym momencie skręcił w lewo, to nie skręcałby teraz gwałtownie w prawo… Kraj nie staczałby się w stronę duginowskich wizji zamordyzmu, gdyby tylko rozdawano w takiej czy innej formie pieniądze biednym (nota bene, w imaginarium lewicowym- dobrym, którym się należy, w odróżnieniu od tych złych, którzy zarabiają, inwestują i im się nie należy).  Osią tej narracji jest „pieniądz” i jakieś złe zewnętrzne siły, które go (nie) dają:  „wadliwa redystrybucja”, „zły kapitał”, złe korporacje”, „rozwarstwienie ekonomiczne”. Pewnie tkwi w tym ziarno prawdy, ale nie jest to sedno, jak myślę.

Czytaj dalej Kim są Boży Wojownicy?

Będzie, bo było

„Najbardziej udana i najpełniejsza definicja narodowego bolszewizmu brzmi: „Narodowy bolszewizm jest superideologią wspólną dla wszelkiego rodzaju wrogów Społeczeństwa Otwartego”. Nie jedna z ideologii wrogich tego rodzaju społeczeństwu, ale jego w pełni świadoma, zupełna i naturalna antyteza. Narodowy bolszewizm jest ideologią zbudowaną na pełnej i radykalnej negacji jednostki i jej centralnej roli”.

Manifest Aleksandra Dugina

Pojedynek:  Społeczeństwo Otwarte vs Narodowy Bolszewizm przywodzi mi na myśl „Czarodziejską Górę” Manna. Oto odwieczny Settembrini i odwieczny Nephta walczą o duszę biednego, chorego Hansa. Jak pamiętamy, w pojedynku Settembrini oddaje strzał w powietrze. Nephta popełnia samobójstwo.

Książka „Będzie jak było” Maszy Gessen, reportaż o rosyjskim pokoleniu symbolicznego 1984 roku, traktuje o niepojętym dla rozumu samobójstwie społeczeństwa. Czyta się ją z przerażeniem. Przynajmniej ja czytałam, znajdując analogie miedzy totalitarną Rosją a naszymi 25 Latami Wolności i obecnym p(i)sim kierunkiem rozwoju. Tym bardziej, że pamiętam jeszcze PRL. I mam niestety dość oleju w głowie by wiedzieć, że i w Nadwiślańskim Kraju będzie wkrótce jak było.

Masza Gessen stawia tezę: straumatyzowana wspólnota, tak jak i straumatyzowana jednostka, będzie nieświadomie odtwarzać nieprzepracowany uraz i dążyć bezwładnie do odtworzenia warunków jego powstania. Przymus powtarzania traumy, lęk przed wolnością, dążenie do wolności od – etykietki są różne, ale mówią o tym samym. Że uwolniony niewolnik, choć opromieniony wolnością i syty, pragnie tak bardzo swojego bezpiecznego zniewolenia, powrotu do bolesnej klatki, że odbuduje ją sobie sam.

Pisze Bessel van der Kolk, psychiatra, badacz zagadnień PTSD:

Wielu ludzi, którzy doświadczyli traumy, wchodzi w, lub wystawia się na sytuacje będące jej reminiscencjami, co stwarza wrażenie pewnej kompulsji. Takie behawioralne reaktywacje bardzo rzadko są działaniem świadomym w sensie ich związku z dawnymi urazami […]. Freud uważał, że nieświadomym celem powtarzania traumy jest chęć uzyskania nad nią władzy, jednak doświadczenie kliniczne dowodzi, że to nie zdarza się prawie nigdy; przeciwnie, reaktywacje przynoszą nowe, nakładające się cierpienia zarówno samym ofiarom, jak i osobom z ich otoczenia.

***

Socjolog Jurij Lewada wierzył w latach dziewięćdziesiątych, że homo sovieticus, jako produkt rewolucji i wielkiej czystki, wymrze śmiercią naturalną, ZSRR upadnie, a koniec tego miłosnego uścisku państwa i jednostki przypieczętują nowe polityczne i gospodarcze warunki. Jednak rzeczywistość okazała się inna: homo sovieticus nie był zdolny do stworzenia sobie nowych warunków rozwoju a jedynie do odtworzenia dobrze sobie znanych, urazowych, pozornie stabilizujących i ograniczających stresujący nadmiar wolności. I wydaje się dziś, że społeczeństwa z byłego bloku wschodniego nie są w stanie stworzyć niczego- mogą jedynie zapożyczyć słowa od innych, podebrać cudze obrazy. Są bezpłodne. Mniejsza grupa skorzysta z „wolności do”, większość błaga jednak o uśmierzenie lęku przez „wolność od”. Co ciekawe i bolesne, ten proces odbudowywania klatki wydaje się irracjonalny, bo dokonuje się w warunkach względnego dobrobytu i skoku cywilizacyjnego. Czytaj dalej Będzie, bo było

Te wartości

Szybki quiz: i kto to mówi?

…nasz kraj stoi wobec poważnego zagrożenia swojej tożsamości. To zagadnienie ma zarówno aspekty moralne, jak i związane z polityką zagraniczną. Widzimy, że wiele krajów euroatlantyckich neguje swoje korzenie, nawet wartości chrześcijańskie, stanowiące fundament cywilizacji Zachodu. Odrzucają swoje własne fundamenty moralne, jak tradycyjna tożsamość-narodowa, kulturalna, religijna a nawet w obrębie płci. Realizują politykę, która stawia na tej samej pozycji wielodzietne rodziny i związki partnerskie osób tej samej płci, a także wiarę w Boga z czcią oddawaną szatanowi. Nadmiar poprawności politycznej doprowadził do punktu, w którym mówi się o rejestrowaniu partii politycznych promujących pedofilię. W wielu krajach europejskich ludzie są zastraszani i wstydzą się mówić o swoich związkach z religią[…]. To właśnie taki model agresywnie promuje się na całym świecie. Jestem przekonany, że droga ta wiezie do degradacji i prymitywizacji, głębokiego kryzysu demograficznego i moralnego.

Brzmi znajomo? Jednak to nie Fronda i Tomasz T., nie światła szczekaczka profesor Krystyna P., ani nie Zatroskany-o-Los-Narodu Jarosław K., ani też nie żelaźni działacze ONR-u. Nagroda w wysokości 100 punktów przypada osobie, która wskazała Władimira Władimirowicza P., (przemówienie Anno Domini 2012).  Który też podczas pierwszego kryzysu krymskiego zauważa mimochodem: Czytaj dalej Te wartości

By nie powiedziano o was

Powidok z ostatnich wydarzeń: skromny torcik ze swastyką z wafelków. Słiiit :). Faszyzm i jego jednoczesne zaprzeczenie, złagodzenie przez słodkość i infantylność wafelków. Jak tu się bać takiego leśnego, wstydliwego i wafelkowego faszysty, prawda? Odurzeni przemocą, przyzwalający na nią, puszczają do nas oko.  Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało, to tylko prince polo.

Narracje, w których jednostka pomniejszona zostaje i zastąpiona przez gry umysłu takie jak „państwo”, „naród”, „ród”, „klasę”, „rodzinę”, „wyznanie”, „gen słowiański”, „gen aryjski”  jakże wygodne są, ale jakże nieprawdziwe.  Bo to jednostka „rozgrywa sobie świat”, używa dla siebie elementów zewnętrznych,  składa klocki według swojego ukrytego szaleństwa, nieświadomych poruszeń psyche, wariactwa, lęków i perwersji.

I takie oto moje dalekie skojarzenie z wafelkami:

Czytaj dalej By nie powiedziano o was

Błękit oczu twych

Obejrzałam sobie na youtubie filmik młodego człowieka traktujący o słowiańskim dziedzictwie Polaków. Klasyka, jak ktoś w temacie, to wie. Było o wazie z Bronocic, kulturze łużyckiej, słowiańskiej haplogrupie R1a1, indyjskich braminach, kulturze jasnookich Ariów; o Scytach i Sarmatach, o Ślęży i zakorzenionym (rzekomo) w genach prawdziwego Słowianina uwielbieniu przyrody. I w kółko o tym, że oni jeszcze nie (jazda, koło, wozy, sery etc etc) a nasi- już tak i byli w tym świetni.

Jacyś oni w tle i  My, Nasi czyli ci mądrzejsi, jaśni.

Obrazki piękne, zwłaszcza niebieskookich dzieci i dziewcząt, jak z folderu reklamowego. Byłam pod wrażeniem tego błękitu. Czytaj dalej Błękit oczu twych