Zdradziła nas tradycja

Pamiętam takie zdarzenie. Tramwaj. W tłumie pan rozmawia (głośno) z panią. „Widziałem świetny program. Wypowiadała się tam bardzo mądra kobieta. O tym, że dzieci takie rozbisurmanione są dlatego, że nikogo w domu nie ma! I mówiła, że w domu musi matka być. Kiedyś były i trzeba do tego wrócić”. Pomyślałam ze smutkiem, że jeśli mamy w telewizorni takie mundre kobity, to po co ja bloga piszę i głowy używam? W każdym domu zainstalować łańcuch, do niego matkę przykuć i po sprawie. Najlepiej, żeby była młoda, cycata i gotować umiała. Pluszowe kajdanki dla chętnych…

Czytaj dalej Zdradziła nas tradycja

Sondaż i wiara

Oko.press dokonało ciekawego skojarzenia „sondażu” z „aktem zawierzenia”, sprawdzając statystycznie czy ludowi spodobał się magiczny gest pana premiera na Jasnej Górze. Samego „aktu zawierzenia” nie skomentuję, bo umysł ludzki różnych wyobrażeń chwyta się nerwowo i póki nie oprze się na prawdzie zamiast wierze będzie słaby i zalękniony jak sam jaśnie pan premier. Mamy więc tutaj gest słabego ludzkiego umysłu, to wszystko. Może być madonna, swaróg lub też spaghetti, mnie nie wadzi, choć „akt zawierzenia latającemu potworowi spaghetti” może byłby bardziej apetyczny niż to co dzieje się w kościołach. Czytaj dalej Sondaż i wiara

Dobry i zły policjant

Patrząc z perspektywy Chaty z Kraja na żale Gazety Wyborczej i Janusza Majcherka bawię się nieco bezradnością klasy średniej i jej oburzeniem  na to, że tak niewielu obywateli jest zaangażowanych w opozycję, obronę „demokratycznych sądów” i „trójpodziału władzy” a w sondażach Miłościwie Nam Panująca Władza nadal panuje mimo tylu wpadek.  Jak to, nikt nie chce bronić naszych demokratycznych wartości, naszej wolności, na marsze nikt nie chodzi? Cham na grilla pojedzie, ale pod Sąd już nie, jasne, bo to cham jest bez przyzwoitości, uczuć i sumienia i my, elita, przez chamów zginiemy. Dziwne, bo osoby (na bogów, przecież!) wykształcone nie rozumieją, że nie istnieją żadne masy gnane hasłami a istnieją jednostki. I te jednostki myślą może krótkowzrocznie, może głupio, ale jednostkowo. Hasła, umowne wartości, podsuwane obrazy, tabelki i „wartości” działać nie będą i będą tracić moc, gdy nie pociągają za sobą żadnej rzeczywistości – dla jednostki. Jest już pseudoszkoła, jest pseudokodeks wykroczeń, są pseudozasady ruchu drogowego, są pseudoinstytucje, jest pseudo savoir vivre, jest pseudowzrost gospodarczy. W polskich mieścinach, czasem wśród ruder, sterczy (i słowo to nieprzypadkowe) jednak zadbany kościół a tereny przykościelne czyściutkie choć śmierdzą z daleka kasą… Czy jakiś „bezdomny dał” kiedyś maybacha sędziemu Sądu Najwyższego? Ludzi nie obchodzi i obchodzić nie będzie żaden „Sąd Najwyższy”,  bo nikt instytucji z zasady nie lubi a przez „25 lat wolności” państwowe instytucje zrobiły wszystko by dowieść, że nie da się ich lubić ani nawet szanować. Są w jednostkowym doświadczeniu nieistniejące i głęboko antyludzkie, wręcz psychopatyczne. I, jako słabe, budzą dodatkowo złość i pogardę. Nie sterczą.

Obrastanie

O, czcigodni panowie, to wszystko są szaty, w które się odziewamy: zewnętrznie- używając dźwięków i słów, a wewnętrznie- zmieniając sposoby myślenia i czucia. Nie popełniajcie tego błędu i nie bierzcie strojów, które noszą ludzie, za rzeczy prawdziwie istniejące. Jeżeli będziecie dalej w ten sposób postępować, nawet po przejściu niezliczonych kalp [eonów] pozostaniecie ekspertami od ubrań i nic więcej.

Rinzai

 

Zaczyna się od prostej sprawy. Od jednostkowej interpretacji jakiegoś wydarzenia, emocji, oceny. Ktoś ocenia, że pomógł mu określony sposób odżywiania (np. paleo, vege) lub znów ktoś mierzy się z osobistą stratą kogoś bliskiego w katastrofie lotniczej.  Jednostkowy triumf, jednostkowa trauma, jednostkowe poruszenie.

A dalej może wyglądać tak: Czytaj dalej Obrastanie

Dobry Król

Jest taki znany motyw literacki: Dobry Król. Król, który jest uosobieniem i gwarantem sacrum i sił życiowych państwa/ przyrody (stąd jego autorytet wśród ludu pracującego) zostaje otoczony przez złych dworaków, traci siły witalne i kontakt z ludem. „Daje posłuch złym doradcom”, sam naiwny, od ludu swojego odciągnięty przez cynicznych karierowiczów.  Ale nagle: cud! Dobry Król, nadal przecież dobry w sercu swoim, na oczy przegląda. Przepędza złych doradców i nad ludem cierpiącym się pochyla, o ludu, mój ludu… Równowaga zostaje przywrócona. Sady znów kwitną, woda żywa płynie, łąki się zielenią, lud szczęśliwy Króla Dobrego na stolcu wychwala. Czytaj dalej Dobry Król

Liber chamorum czyli nam się należy

Tekst „Nam się należało” powinien zawisnąć na billboardach. Ma nośność „Ośmiorniczek”. „Ośmiorniczki” contra „Nam się należało”. Piękne: zepsucie władzy, pazerność, sprawiedliwość, hipokryzja- tyle wątków do gadania…

Ale inny obraz mi się głowie pojawia. Oto wchodzi cham do pałacu, zabiera porcelanową pozytywkę ze słowami „nam się należało”. Ale nie to w sumie mówi. Mówi bezradnie:”chcę być panem a nie umiem”. Umiem tylko ukraść niepotrzebną mi pozytywkę, a ją na słoninę przeliczyć. Bolą mnie te „pańskie” ośmiorniczki, bo ich nie rozumiem, nie umiem jeść, nawet mi nie smakują, ale panowie jedzą. Ciężko pracuję, bo usiłuję być  panem; ciężko mi to”panowanie” idzie, więc za wysiłek bycia „panem” mi się należy rekompensata. Należy mi się, do kurwy nędzy,  za ogromny, syzyfowy wysiłek uzurpacji, udawania „pana z pozytywką” w chłopskiej chacie. Czytaj dalej Liber chamorum czyli nam się należy

Kosmita

Komuś, kto żyje w narracji podporządkowania totemowi nie przyjdzie do głowy prosta rzecz- że można realizować własne pasje. I to, że dla tych  pasji, dla wewnętrznego wezwania, wykorzystuje się to, co jest w danym momencie dostępne, np. rzeczywistość zwaną dziś PRL-em. Być, realizować się w „Reżimie” jest tożsame – dla osób pozbawionych wewnętrznej wolności – ze służeniem Reżimowi, z krzywdzeniem, z „kolaboracją”, z „brakiem honoru” czy „brakiem kręgosłupa”.

Gilotyny więc już naszykowane. Czytaj dalej Kosmita

Oto figura Żyda przemówiła

„Z kim jeszcze nie mamy wojny?” zadumał się Prezes. Kot przeciągnął się leniwie i od niechcenia machnął ogonem w globus na prezesowskim stole. „Tak, kotku – Izrael!”

No i mamy. Wojnę równą absurdem tej jaką Australia wypowiedziała Turcji swojego czasu.

Prowadzenie dyskusji na poziomie gier umysłu nie ma sensu. Nie ma sensu używać słów „Polska”, „Izrael”, „goj”, „parch”. One mówią o emocjach mówiącego i jego potrzebie przynależności/ukrycia się w cieniu Czegoś Wielkiego a nie o tym co nam się wydaje, że niby-mówią. Błędem jest mieszanie do tematu genów, rodów, narodów, kultur, państw – bo niszczy człowiek człowieka a nie „Polska” „Izrael” czy znów „Izrael” „Polskę”. Niepokojący głos z Izraela mówi o prostym i oczywistym fakcie: że niektórzy Polacy w żydowskich oczach są współwinni holokaustowi. Winni nienawiścią, biernością, zaniedbaniem, wycofaniem, współpracą z katem, radością z „wreszcie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, bierną i aktywną agresją. Żadna ustawa, żadne zamykanie ust niewygodnym świadkom faktów nie zmieni. To, że owa współodpowiedzialność nie weszła do publicznej narracji nad Wisłą jest błędem. Nie pojawiło się żadne obustronne „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. To też ogromne zaniedbanie. Czytaj dalej Oto figura Żyda przemówiła

Trzecia władza

Gdy padają słowa „demokracja” i związany z nią „trójpodział władzy” magia zaczyna się dokonywać w umysłach niektórych. Budzi się figura ochrony, Boskiego Rozjemcy, figura Sprawiedliwego Taty nadzorującego rozbawione w piaskownicy dzieci, wszystkie dzieci – nawet te słabe na umyśle. Taki fajny obrazek rodzinny.

Nie ma jednak żadnego niepokalanego rozjemczego Ojca- oprócz naszych głów i pobożnych życzeń. W rzeczywistości, ta symboliczna, rozjemcza, w założeniu neutralna strona też od konkretnych ludzi zależy i podlega ludzkiemu szaleństwu. Funkcjonuje w czyimś gabinecie, w jakimś kontekście i jest podatna na polityczny układ. Co więcej, Ojciec-Rozjemca musi posługiwać się siłą, by „demokratyczne boże igrzysko” nie wypadło z ringu i nie rozlało się na widownię. Rozjemca musi mieć parę w łapach. Państwo, układ społeczny opiera się – tak czy inaczej- na sile, przemocy. Łagodnej, tatusinej ukrytej pod uspokajającymi obrazami „demokracji”, „umowy społecznej” lub brutalnej, wprost, jedynie z listkiem figowym, np. rzekomego „sprawiedliwego sądu dla naszych”. Czytaj dalej Trzecia władza