Obrastanie

O, czcigodni panowie, to wszystko są szaty, w które się odziewamy: zewnętrznie- używając dźwięków i słów, a wewnętrznie- zmieniając sposoby myślenia i czucia. Nie popełniajcie tego błędu i nie bierzcie strojów, które noszą ludzie, za rzeczy prawdziwie istniejące. Jeżeli będziecie dalej w ten sposób postępować, nawet po przejściu niezliczonych kalp [eonów] pozostaniecie ekspertami od ubrań i nic więcej.

Rinzai

 

Zaczyna się od prostej sprawy. Od jednostkowej interpretacji jakiegoś wydarzenia, emocji, oceny. Ktoś ocenia, że pomógł mu określony sposób odżywiania (np. paleo, vege) lub znów ktoś mierzy się z osobistą stratą kogoś bliskiego w katastrofie lotniczej.  Jednostkowy triumf, jednostkowa trauma, jednostkowe poruszenie.

A dalej może wyglądać tak: Czytaj dalej Obrastanie

Dobry Król

Jest taki znany motyw literacki: Dobry Król. Król, który jest uosobieniem i gwarantem sacrum i sił życiowych państwa/ przyrody (stąd jego autorytet wśród ludu pracującego) zostaje otoczony przez złych dworaków, traci siły witalne i kontakt z ludem. „Daje posłuch złym doradcom”, sam naiwny, od ludu swojego odciągnięty przez cynicznych karierowiczów.  Ale nagle: cud! Dobry Król, nadal przecież dobry w sercu swoim, na oczy przegląda. Przepędza złych doradców i nad ludem cierpiącym się pochyla, o ludu, mój ludu… Równowaga zostaje przywrócona. Sady znów kwitną, woda żywa płynie, łąki się zielenią, lud szczęśliwy Króla Dobrego na stolcu wychwala. Czytaj dalej Dobry Król

Liber chamorum czyli nam się należy

Tekst „Nam się należało” powinien zawisnąć na billboardach. Ma nośność „Ośmiorniczek”. „Ośmiorniczki” contra „Nam się należało”. Piękne: zepsucie władzy, pazerność, sprawiedliwość, hipokryzja- tyle wątków do gadania…

Ale inny obraz mi się głowie pojawia. Oto wchodzi cham do pałacu, zabiera porcelanową pozytywkę ze słowami „nam się należało”. Ale nie to w sumie mówi. Mówi bezradnie:”chcę być panem a nie umiem”. Umiem tylko ukraść niepotrzebną mi pozytywkę, a ją na słoninę przeliczyć. Bolą mnie te „pańskie” ośmiorniczki, bo ich nie rozumiem, nie umiem jeść, nawet mi nie smakują, ale panowie jedzą. Ciężko pracuję, bo usiłuję być  panem; ciężko mi to”panowanie” idzie, więc za wysiłek bycia „panem” mi się należy rekompensata. Należy mi się, do kurwy nędzy,  za ogromny, syzyfowy wysiłek uzurpacji, udawania „pana z pozytywką” w chłopskiej chacie. Czytaj dalej Liber chamorum czyli nam się należy

Kosmita

Komuś, kto żyje w narracji podporządkowania totemowi nie przyjdzie do głowy prosta rzecz- że można realizować własne pasje. I to, że dla tych  pasji, dla wewnętrznego wezwania, wykorzystuje się to, co jest w danym momencie dostępne, np. rzeczywistość zwaną dziś PRL-em. Być, realizować się w „Reżimie” jest tożsame – dla osób pozbawionych wewnętrznej wolności – ze służeniem Reżimowi, z krzywdzeniem, z „kolaboracją”, z „brakiem honoru” czy „brakiem kręgosłupa”.

Gilotyny więc już naszykowane. Czytaj dalej Kosmita

Oto figura Żyda przemówiła

„Z kim jeszcze nie mamy wojny?” zadumał się Prezes. Kot przeciągnął się leniwie i od niechcenia machnął ogonem w globus na prezesowskim stole. „Tak, kotku – Izrael!”

No i mamy. Wojnę równą absurdem tej jaką Australia wypowiedziała Turcji swojego czasu.

Prowadzenie dyskusji na poziomie gier umysłu nie ma sensu. Nie ma sensu używać słów „Polska”, „Izrael”, „goj”, „parch”. One mówią o emocjach mówiącego i jego potrzebie przynależności/ukrycia się w cieniu Czegoś Wielkiego a nie o tym co nam się wydaje, że niby-mówią. Błędem jest mieszanie do tematu genów, rodów, narodów, kultur, państw – bo niszczy człowiek człowieka a nie „Polska” „Izrael” czy znów „Izrael” „Polskę”. Niepokojący głos z Izraela mówi o prostym i oczywistym fakcie: że niektórzy Polacy w żydowskich oczach są współwinni holokaustowi. Winni nienawiścią, biernością, zaniedbaniem, wycofaniem, współpracą z katem, radością z „wreszcie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, bierną i aktywną agresją. Żadna ustawa, żadne zamykanie ust niewygodnym świadkom faktów nie zmieni. To, że owa współodpowiedzialność nie weszła do publicznej narracji nad Wisłą jest błędem. Nie pojawiło się żadne obustronne „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. To też ogromne zaniedbanie. Czytaj dalej Oto figura Żyda przemówiła

Trzecia władza

Gdy padają słowa „demokracja” i związany z nią „trójpodział władzy” magia zaczyna się dokonywać w umysłach niektórych. Budzi się figura ochrony, Boskiego Rozjemcy, figura Sprawiedliwego Taty nadzorującego rozbawione w piaskownicy dzieci, wszystkie dzieci – nawet te słabe na umyśle. Taki fajny obrazek rodzinny.

Nie ma jednak żadnego niepokalanego rozjemczego Ojca- oprócz naszych głów i pobożnych życzeń. W rzeczywistości, ta symboliczna, rozjemcza, w założeniu neutralna strona też od konkretnych ludzi zależy i podlega ludzkiemu szaleństwu. Funkcjonuje w czyimś gabinecie, w jakimś kontekście i jest podatna na polityczny układ. Co więcej, Ojciec-Rozjemca musi posługiwać się siłą, by „demokratyczne boże igrzysko” nie wypadło z ringu i nie rozlało się na widownię. Rozjemca musi mieć parę w łapach. Państwo, układ społeczny opiera się – tak czy inaczej- na sile, przemocy. Łagodnej, tatusinej ukrytej pod uspokajającymi obrazami „demokracji”, „umowy społecznej” lub brutalnej, wprost, jedynie z listkiem figowym, np. rzekomego „sprawiedliwego sądu dla naszych”. Czytaj dalej Trzecia władza

Bajka o foliówkach

Jedyna słuszna decyzja Ministerstwa Środowiska, grzmiały swojego czasu niektóre -skądinąd rozsądne-media, pisząc o planowanym opodatkowaniu foliówek, tzw opłacie recyklingowej.

Zdziwiłam się widząc ten bezrozumny medialny entuzjazm. Źródłem zanieczyszczenia foliówkami jest produkcja a nie finalny odbiorca. Żadne pieniądze nie mogą pójść faktycznie na „ochronę środowiska”, bo żadne pieniądze (same w sobie też dla środowiska niebezpieczne, o ironio) nie przyspieszą rozkładu foliówek ani nie uratują środowiska przed degradacją. Raz wyprodukowana foliówka już jest na tym materialnym świecie i będzie ten świat zanieczyszczać bez względu na to, kto i gdzie ją użyje; bez względu na to, czy będzie w magazynie producenta, w domu klienta czy w sklepie. Należałoby raczej zakazać globalnej produkcji. Do czego żaden rząd nie przyczyni się z pewnością. Nie chodzi nawet o konflikt z polskimi wytwórcami folii, ale o konflikt z międzynarodowymi korporacjami obracającymi produktami ropopochodnymi. Wiem, wiara w Ojca Narodu silna jest, ale -uff – nec Hercules contra plures. Czytaj dalej Bajka o foliówkach

Pewność ciosu

Z azjatyckich podróży pamiętam zasady ruchu drogowego. A raczej- w moim europejskim mniemaniu- ich brak (no, oprócz Singapuru). Watahy skuterów zalewały chodniki Sajgonu w godzinach szczytu – i nagle szłam w ławicy zwinnych hond. Pamiętam chińskie autostrady, przez które pomykały ciężarówki, między którymi kręciły się białe limuzyny z przyciemnionymi szybami, ostatni krzyk mody wtedy, którym drogi nikt nie śmiał zajechać. Tajskie wyścigi autokarów z ciężarówkami i umykające przed nimi samochody osobowe, wszystko w ostrzegawczym ryku klaksonów. Prawo dziobania na drogach w Kerali, autokary wymijające motorowe ryksze gdzieś na serpentynach Gór Cynamonowych. Nikt pieszemu na pasach nie ustąpił. Pamiętam pokorę, z którą czekałam na swoją kolej, a potem szłam, trzymając się przy tym równo z obeznanym tubylcem, ciężarówka za ciężarówką, pas za pasem, pomału, płynnie – by kierowca mógł wyliczyć jak nas ominąć. Czytaj dalej Pewność ciosu

Rzekoma ofiara patriarchatu

Historia Szydło, może być historią o tym, jak patriarchat obchodzi się z kobietami“ twierdzi Kazimiera Szczuka. Obawiam się, że nie jest to adekwatne ujęcie sprawy. To nie patriarchat „się obchodzi“, to pani Szydło przyjęła świadomie rolę, jaką zagrała w tym pięknym spektaklu. Nikt pani Szydło nie zmuszał wyłamywaniem palców do łamania konstytucji, nikt nie przypalał papierosami, by bezczelnie kłamała przez obywatelami ani też nikt szantażem nie kazał robić z siebie kretynki na forum europejskim. Nikt też nie zapisał jej z branki do PiSu ani nie rzucał siłą na kolana przed biskupami. Pani (już wice)premier ma zdolność samorefleksji, rozumienia, gry i wyboru, co w komentarzu K. Szczuki umyka.

Niegdyś dla lewicowych feministek ikoną pt. Naczelna Ofiara Patriarchatu stała się osławiona Mama Madzi (tak piszę, bo to raczej figura niż Katarzyna W.). Kuriozalne, bo doprawdy nie ma związku między psychopatią, nawet w kobiecym mózgu, a patriarchatem.

Opowieść feministyczna szuka ikony, by wbrew naturze zjednoczyć kobiety w rzekomym siostrzeństwie. Zjednoczyć kobiet pod jednym sztandarem nie można (o spektakularna porażko Partii Kobiet!) ani też nie ma jednego totemu. Podziały są głębokie, ekonomiczno-społeczne. Nie będzie feministyczną ikoną pracownica magazynu, nie będzie także menedżerka czy członkini zarządu. Bo to są różne galaktyki. Brak w opowieści kobiecej wspólnego mianownika. Scalanie wokół „złego patriarchatu“ i „złych mężczyzn“ budzi już uśmiech politowania. Czytaj dalej Rzekoma ofiara patriarchatu

Nie ma nikogo

Zwolennicy PiS wydają się być organicznie niezdolni do koalicji i gloryfikują samotną beznadziejną walkę ze wszystkimi. „Dobra zmiana” to w zasadzie rewolucja mniejszości z samonapędzającą się paranoją. Narracja „Zmiany” – w jej drobnym fragmencie, oczywiście – przywodzi mi na myśl coś znanego już i przerabianego: inicjację bohatera w wydaniu chrześcijańskim. Bohatera specyficznego, dla którego punktem odniesienia nie jest wspólnota. W tej opowieści żaden nawrócony Głupi Jasio nie wraca mądrzejszy z dalekiej podróży i nie pracuje w cichości dla dobra całej wspólnoty. Punktem odniesienia w tej narracji, pivot, jest figura boga wymagająca porwania więzi rodzinnych, dotychczasowych obyczajów, układu, koalicji, pracy. Chrześcijańskie bohaterstwo to bohaterstwo samotności. Wymaga wyrzeczenia się dotychczasowych relacji („oto matka twoja”, ofiara ojca z syna) i stworzenia nowej duchowej wspólnoty ludzi samotnie dialogujących z bogiem (Kościół jako Matka, ruchy monastyczne). Bóg rozlicza grzechy indywidualnie, nakazuje by iść „za Nim” i „wyrzec się siebie”. Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść”. Mamy wizję skażonej, bezwartościowej materii. I Szatana, który podstępnie niszczy nie tylko ciało ale zwłaszcza duszę. Czytaj dalej Nie ma nikogo