Trochę o Karcie i nadawaniu znaczeń

Dyskusja wokół warszawskiej Karty LGTB+ pokazała jak nadawane są znaczenia. Bo oczywiste jest, że oprócz politykierstwa ukrytego pod Kartą i dezinformacją wzniecanym o-Burz-eniem  jest to spór dorosłych o ich wizję seksualności i świata, z dziećmi nie mający nic wspólnego. Dziecko to figura, na którą dorośli projektują swoje fantazje dotyczące własnej seksualności. Nazywają ją.

Zgwałcone czy zmolestowane małe dziecko nie umie nazwać tego, co mu się przytrafiło. Nie odnosi tego do kulturowego obszaru skojarzeń z seksem czy przemocą, nie ma kontekstu.  Jeśli nawet ten kontekst znajdzie, nie nazwie głośno tego, co się stało- bo nie będzie w stanie unieść psychicznych konsekwencji nazwania. Powie głośno dopiero wtedy, gdy dorośnie i okrzepnie:  wtedy skonfrontuje się wstecznie z  traumą, nazwie ją i spróbuje – czasem z ogromnym trudem – inkorporować do swojej osobistej narracji.  Molestowane dzieci milczą, bo nie mają słów by nazwać; jak słowa już znajdą – nie uniosą ich znaczenia, więc mówią dopiero, gdy dorosną. Trauma pojawia się w momencie nazwania, nadania znaczenia a nie wiąże się z samym faktem.  Nagi, zwierzęcy akt nie znaczy nic, jeśli nie zahacza o system odniesień. Tak, zwierzaki mają prościej. Czytaj dalej Trochę o Karcie i nadawaniu znaczeń

Migawki totalitarne

Wyobraźmy sobie dwa obrazki: Polska (Pislandia znaczy) i Rosja. I zabawę „zaznacz różnice”. Coraz mniej ich jest w naszym życiu politycznym i kierunek rozwoju Polski wydaje się jasny.  Z poniższymi punktami autorstwa Lwa Gudkowa, socjologa szpiona Centrum Lewady (2004), ten kierunek będzie jeszcze jaśniejszy. Czytaj dalej Migawki totalitarne

Kim są Boży Wojownicy?

Po moim tekście „Będzie, bo było” pojawił się Głos krytyczny, że nie należy sięgać do „metafizyki”  a wystarczy zahaczyć o pieniądze i to wyjaśni nam tragizm polskich przemian. Nie chcę się odnieść tu bezpośrednio do owego Głosu (pozdrawiam), ale do dość rozpowszechnionej opinii, że neofaszyzm jest kwestią pieniędzy:  zaniedbania redystrybucji i pogłębiających się nierówności społeczno-ekonomicznych po 1989 roku. Idzie za tym popularny obraz, że zwolennicy narracji PiS-u to ludzie żyjący na krawędzi ubóstwa, ekonomicznie wykluczeni i skuszeni jedynym  argumentem: pieniędzmi w postaci 500+. Inaczej mówiąc: gdyby kraj we właściwym momencie skręcił w lewo, to nie skręcałby teraz gwałtownie w prawo… Kraj nie staczałby się w stronę duginowskich wizji zamordyzmu, gdyby tylko rozdawano w takiej czy innej formie pieniądze biednym (nota bene, w imaginarium lewicowym- dobrym, którym się należy, w odróżnieniu od tych złych, którzy zarabiają, inwestują i im się nie należy).  Osią tej narracji jest „pieniądz” i jakieś złe zewnętrzne siły, które go (nie) dają:  „wadliwa redystrybucja”, „zły kapitał”, złe korporacje”, „rozwarstwienie ekonomiczne”. Pewnie tkwi w tym ziarno prawdy, ale nie jest to sedno, jak myślę.

Czytaj dalej Kim są Boży Wojownicy?

Będzie, bo było

„Najbardziej udana i najpełniejsza definicja narodowego bolszewizmu brzmi: „Narodowy bolszewizm jest superideologią wspólną dla wszelkiego rodzaju wrogów Społeczeństwa Otwartego”. Nie jedna z ideologii wrogich tego rodzaju społeczeństwu, ale jego w pełni świadoma, zupełna i naturalna antyteza. Narodowy bolszewizm jest ideologią zbudowaną na pełnej i radykalnej negacji jednostki i jej centralnej roli”.

Manifest Aleksandra Dugina

Pojedynek:  Społeczeństwo Otwarte vs Narodowy Bolszewizm przywodzi mi na myśl „Czarodziejską Górę” Manna. Oto odwieczny Settembrini i odwieczny Nephta walczą o duszę biednego, chorego Hansa. Jak pamiętamy, w pojedynku Settembrini oddaje strzał w powietrze. Nephta popełnia samobójstwo.

Książka „Będzie jak było” Maszy Gessen, reportaż o rosyjskim pokoleniu symbolicznego 1984 roku, traktuje o niepojętym dla rozumu samobójstwie społeczeństwa. Czyta się ją z przerażeniem. Przynajmniej ja czytałam, znajdując analogie miedzy totalitarną Rosją a naszymi 25 Latami Wolności i obecnym p(i)sim kierunkiem rozwoju. Tym bardziej, że pamiętam jeszcze PRL. I mam niestety dość oleju w głowie by wiedzieć, że i w Nadwiślańskim Kraju będzie wkrótce jak było.

Masza Gessen stawia tezę: straumatyzowana wspólnota, tak jak i straumatyzowana jednostka, będzie nieświadomie odtwarzać nieprzepracowany uraz i dążyć bezwładnie do odtworzenia warunków jego powstania. Przymus powtarzania traumy, lęk przed wolnością, dążenie do wolności od – etykietki są różne, ale mówią o tym samym. Że uwolniony niewolnik, choć opromieniony wolnością i syty, pragnie tak bardzo swojego bezpiecznego zniewolenia, powrotu do bolesnej klatki, że odbuduje ją sobie sam.

Pisze Bessel van der Kolk, psychiatra, badacz zagadnień PTSD:

Wielu ludzi, którzy doświadczyli traumy, wchodzi w, lub wystawia się na sytuacje będące jej reminiscencjami, co stwarza wrażenie pewnej kompulsji. Takie behawioralne reaktywacje bardzo rzadko są działaniem świadomym w sensie ich związku z dawnymi urazami […]. Freud uważał, że nieświadomym celem powtarzania traumy jest chęć uzyskania nad nią władzy, jednak doświadczenie kliniczne dowodzi, że to nie zdarza się prawie nigdy; przeciwnie, reaktywacje przynoszą nowe, nakładające się cierpienia zarówno samym ofiarom, jak i osobom z ich otoczenia.

***

Socjolog Jurij Lewada wierzył w latach dziewięćdziesiątych, że homo sovieticus, jako produkt rewolucji i wielkiej czystki, wymrze śmiercią naturalną, ZSRR upadnie, a koniec tego miłosnego uścisku państwa i jednostki przypieczętują nowe polityczne i gospodarcze warunki. Jednak rzeczywistość okazała się inna: homo sovieticus nie był zdolny do stworzenia sobie nowych warunków rozwoju a jedynie do odtworzenia dobrze sobie znanych, urazowych, pozornie stabilizujących i ograniczających stresujący nadmiar wolności. I wydaje się dziś, że społeczeństwa z byłego bloku wschodniego nie są w stanie stworzyć niczego- mogą jedynie zapożyczyć słowa od innych, podebrać cudze obrazy. Są bezpłodne. Mniejsza grupa skorzysta z „wolności do”, większość błaga jednak o uśmierzenie lęku przez „wolność od”. Co ciekawe i bolesne, ten proces odbudowywania klatki wydaje się irracjonalny, bo dokonuje się w warunkach względnego dobrobytu i skoku cywilizacyjnego. Czytaj dalej Będzie, bo było

Te wartości

Szybki quiz: i kto to mówi?

…nasz kraj stoi wobec poważnego zagrożenia swojej tożsamości. To zagadnienie ma zarówno aspekty moralne, jak i związane z polityką zagraniczną. Widzimy, że wiele krajów euroatlantyckich neguje swoje korzenie, nawet wartości chrześcijańskie, stanowiące fundament cywilizacji Zachodu. Odrzucają swoje własne fundamenty moralne, jak tradycyjna tożsamość-narodowa, kulturalna, religijna a nawet w obrębie płci. Realizują politykę, która stawia na tej samej pozycji wielodzietne rodziny i związki partnerskie osób tej samej płci, a także wiarę w Boga z czcią oddawaną szatanowi. Nadmiar poprawności politycznej doprowadził do punktu, w którym mówi się o rejestrowaniu partii politycznych promujących pedofilię. W wielu krajach europejskich ludzie są zastraszani i wstydzą się mówić o swoich związkach z religią[…]. To właśnie taki model agresywnie promuje się na całym świecie. Jestem przekonany, że droga ta wiezie do degradacji i prymitywizacji, głębokiego kryzysu demograficznego i moralnego.

Brzmi znajomo? Jednak to nie Fronda i Tomasz T., nie światła szczekaczka profesor Krystyna P., ani nie Zatroskany-o-Los-Narodu Jarosław K., ani też nie żelaźni działacze ONR-u. Nagroda w wysokości 100 punktów przypada osobie, która wskazała Władimira Władimirowicza P., (przemówienie Anno Domini 2012).  Który też podczas pierwszego kryzysu krymskiego zauważa mimochodem: Czytaj dalej Te wartości

Zdradziła nas tradycja

Pamiętam takie zdarzenie. Tramwaj. W tłumie pan rozmawia (głośno) z panią. „Widziałem świetny program. Wypowiadała się tam bardzo mądra kobieta. O tym, że dzieci takie rozbisurmanione są dlatego, że nikogo w domu nie ma! I mówiła, że w domu musi matka być. Kiedyś były i trzeba do tego wrócić”. Pomyślałam ze smutkiem, że jeśli mamy w telewizorni takie mundre kobity, to po co ja bloga piszę i głowy używam? W każdym domu zainstalować łańcuch, do niego matkę przykuć i po sprawie. Najlepiej, żeby była młoda, cycata i gotować umiała. Pluszowe kajdanki dla chętnych…

Czytaj dalej Zdradziła nas tradycja

Sondaż i wiara

Oko.press dokonało ciekawego skojarzenia „sondażu” z „aktem zawierzenia”, sprawdzając statystycznie czy ludowi spodobał się magiczny gest pana premiera na Jasnej Górze. Samego „aktu zawierzenia” nie skomentuję, bo umysł ludzki różnych wyobrażeń chwyta się nerwowo i póki nie oprze się na prawdzie zamiast wierze będzie słaby i zalękniony jak sam jaśnie pan premier. Mamy więc tutaj gest słabego ludzkiego umysłu, to wszystko. Może być madonna, swaróg lub też spaghetti, mnie nie wadzi, choć „akt zawierzenia latającemu potworowi spaghetti” może byłby bardziej apetyczny niż to co dzieje się w kościołach. Czytaj dalej Sondaż i wiara

Dobry i zły policjant

Patrząc z perspektywy Chaty z Kraja na żale Gazety Wyborczej i Janusza Majcherka bawię się nieco bezradnością klasy średniej i jej oburzeniem  na to, że tak niewielu obywateli jest zaangażowanych w opozycję, obronę „demokratycznych sądów” i „trójpodziału władzy” a w sondażach Miłościwie Nam Panująca Władza nadal panuje mimo tylu wpadek.  Jak to, nikt nie chce bronić naszych demokratycznych wartości, naszej wolności, na marsze nikt nie chodzi? Cham na grilla pojedzie, ale pod Sąd już nie, jasne, bo to cham jest bez przyzwoitości, uczuć i sumienia i my, elita, przez chamów zginiemy. Dziwne, bo osoby (na bogów, przecież!) wykształcone nie rozumieją, że nie istnieją żadne masy gnane hasłami a istnieją jednostki. I te jednostki myślą może krótkowzrocznie, może głupio, ale jednostkowo. Hasła, umowne wartości, podsuwane obrazy, tabelki i „wartości” działać nie będą i będą tracić moc, gdy nie pociągają za sobą żadnej rzeczywistości – dla jednostki. Jest już pseudoszkoła, jest pseudokodeks wykroczeń, są pseudozasady ruchu drogowego, są pseudoinstytucje, jest pseudo savoir vivre, jest pseudowzrost gospodarczy. W polskich mieścinach, czasem wśród ruder, sterczy (i słowo to nieprzypadkowe) jednak zadbany kościół a tereny przykościelne czyściutkie choć śmierdzą z daleka kasą… Czy jakiś „bezdomny dał” kiedyś maybacha sędziemu Sądu Najwyższego? Ludzi nie obchodzi i obchodzić nie będzie żaden „Sąd Najwyższy”,  bo nikt instytucji z zasady nie lubi a przez „25 lat wolności” państwowe instytucje zrobiły wszystko by dowieść, że nie da się ich lubić ani nawet szanować. Są w jednostkowym doświadczeniu nieistniejące i głęboko antyludzkie, wręcz psychopatyczne. I, jako słabe, budzą dodatkowo złość i pogardę. Nie sterczą.

Obrastanie

O, czcigodni panowie, to wszystko są szaty, w które się odziewamy: zewnętrznie- używając dźwięków i słów, a wewnętrznie- zmieniając sposoby myślenia i czucia. Nie popełniajcie tego błędu i nie bierzcie strojów, które noszą ludzie, za rzeczy prawdziwie istniejące. Jeżeli będziecie dalej w ten sposób postępować, nawet po przejściu niezliczonych kalp [eonów] pozostaniecie ekspertami od ubrań i nic więcej.

Rinzai

 

Zaczyna się od prostej sprawy. Od jednostkowej interpretacji jakiegoś wydarzenia, emocji, oceny. Ktoś ocenia, że pomógł mu określony sposób odżywiania (np. paleo, vege) lub znów ktoś mierzy się z osobistą stratą kogoś bliskiego w katastrofie lotniczej.  Jednostkowy triumf, jednostkowa trauma, jednostkowe poruszenie.

A dalej może wyglądać tak: Czytaj dalej Obrastanie