Aborcja Zabija

… głosi billboard na jednej w wylotówek warszawskich ( i ponoć nie tylko). Obok reklam, kup to kup tamto, kolorowego ciu ciu ciu, wali po oczach kawał czerwonego mięsa o ludzkim kształcie. Kampania pro-life wzbudziła społeczne protesty, choć hasło jest oczywiste. Tak, zgadza się, wbrew temu co twierdzą zwolennicy opcji pro-choice, aborcja zabija.

Życie nierozłączne jest od śmierci, a cały cykl jest przepływem energii i zmienności form. To jest oczywistość: żyjąc rozpychamy się, pozbawiamy  perspektyw i „lubego życia” inne istoty, nawet in potentio.  Obrońcy życia, jeśli chcą je tak naprawdę, tak w całości, konsekwentnie bronić, muszą sobie zdawać sprawę z tego, że- o paradoksie- broniąc życia, bronią też zabijania (dla) życia, bo to jest właśnie życie samo.

Zabijamy planami, marzeniami, niemożnością. Zabijamy jedząc, czasem jedząc coś na żywca – jak pachnące morzem, poranione, czyli „poluzowane” ostrygi. Lub krwiste steki. Jakie cuda dokonują się nad tatarem z wódeczką, jakie nad dziczyzną! Nie tak dawno wywieszano na balkonach trupy zajęcy by „skruszały” na Wielkanoc. Cielątko płci męskiej zostanie zabite tuż po urodzeniu (mięso trafi na stół jako „zdrowa cielęcina”) by homo sapiens mógł napełnić się „zdrowiem”, by mógł przyssać się do pełnych wymion zdziwionej obrotem sprawy krowy-mamy. Wege uśmiechną się z wyższością, bo oni „nie zabijają”. Ale gdzie tam. Nikt podając sałatkę nie powie prawdy, która brzmi: „oberwałem młode liście sałaty aż zapłakała białym sokiem, przerwałem nadzieje marchwi na wydanie dzieci w przyszłym roku, wyrwana rzodkiewka krzyczała jak mandragora i powoli umierała tracąc turgor; pozbawiłem domu wiele gąsienic; zabrałem dzieci krzakowi pomidora wraz z bogatą, wilgotną wyściółką dla młodych siewek a całość przerwanego życia pokropiłem sokiem ze zmiażdżonych dzieci rzepaku”.

Pycha. Czytaj dalej Aborcja Zabija