GMO i matki

Ciekawe, zdarza się to już po raz kolejny, głośne plenarne dyskusje nad ludzkim zarodkami, aborcją, „życiem poczętym” zagłuszają (bądź mają właśnie zagłuszyć)  ciche komisyjne dyskusje nad wprowadzeniem w Polsce stref specjalnych upraw GMO. O zmianie prawa aborcyjnego głośno, o GMO cicho, ale synchroniczność tematów (znowu!) wydaje mi się ważna. Czytaj dalej GMO i matki

Małpa w koronie i puzon

PRLowski spęd robotników do filharmonii, koncert. W pierwszym rzędzie delegacja ślusarzy. Wreszcie jeden z nich nie wytrzymuje i krzyczy do puzonisty: „Panie, pan się nie męczy, tę rurę da się wyciągnąć!”. Ten kawał z dłuuugą brodą (przepraszam) przypomniał mi się przy lekturze tekstów o pseudonauce i kulturze wernakularnej, odprysku kultury eksperckiej.

Problem pseudonauki, kultury alternatywnej do eksperckiej, staje się palący. Dziesięć lat temu można się było śmiać z nieadekwatnych ślusarzy w filharmonii, ezoteryków, turbosłowian i uzdrawiaczy raka lewoskrętną witaminą C, ale dziś już śmiech na ustach zamiera. Kultura wernakularna przeniknęła bowiem do polityki i rządzi już nami wszystkimi, nawet tymi, którzy tego nie chcą. Dostajemy pseudo-świat urządzany według wyobrażeń głupców jak świat powinien wyglądać. Państwo amatorskie, państwo małego Kazia, pseudo-państwo, legitymizacja prostactwa.

Jakie są cechy kultury wernakularnej? Czytaj dalej Małpa w koronie i puzon

Co mówią o nas króliczki?

Reklama z króliczkami poruszyła opinię publiczną. Wbrew intencjom reklamodawcy, który przesłanie traktuje dosłownie i serio, odbiorcy płodni i niepłodni podnieśli krzyk. Jak to- czy my, ludzie, zwierzakami jesteśmy?

Myślę, że ta reklama oburza, bo – w podtekście, w założeniu – przemyca prawdę. Narusza tabu i mity kulturowo obowiązującego kultu płodności.

Czytaj dalej Co mówią o nas króliczki?

Aborcja Zabija

… głosi billboard na jednej w wylotówek warszawskich ( i ponoć nie tylko). Obok reklam, kup to kup tamto, kolorowego ciu ciu ciu, wali po oczach kawał czerwonego mięsa o ludzkim kształcie. Kampania pro-life wzbudziła społeczne protesty, choć hasło jest oczywiste. Tak, zgadza się, wbrew temu co twierdzą zwolennicy opcji pro-choice, aborcja zabija.

Życie nierozłączne jest od śmierci, a cały cykl jest przepływem energii i zmienności form. To jest oczywistość: żyjąc rozpychamy się, pozbawiamy  perspektyw i „lubego życia” inne istoty, nawet in potentio.  Obrońcy życia, jeśli chcą je tak naprawdę, tak w całości, konsekwentnie bronić, muszą sobie zdawać sprawę z tego, że- o paradoksie- broniąc życia, bronią też zabijania (dla) życia, bo to jest właśnie życie samo.

Zabijamy planami, marzeniami, niemożnością. Zabijamy jedząc, czasem jedząc coś na żywca – jak pachnące morzem, poranione, czyli „poluzowane” ostrygi. Lub krwiste steki. Jakie cuda dokonują się nad tatarem z wódeczką, jakie nad dziczyzną! Nie tak dawno wywieszano na balkonach trupy zajęcy by „skruszały” na Wielkanoc. Cielątko płci męskiej zostanie zabite tuż po urodzeniu (mięso trafi na stół jako „zdrowa cielęcina”) by homo sapiens mógł napełnić się „zdrowiem”, by mógł przyssać się do pełnych wymion zdziwionej obrotem sprawy krowy-mamy. Wege uśmiechną się z wyższością, bo oni „nie zabijają”. Ale gdzie tam. Nikt podając sałatkę nie powie prawdy, która brzmi: „oberwałem młode liście sałaty aż zapłakała białym sokiem, przerwałem nadzieje marchwi na wydanie dzieci w przyszłym roku, wyrwana rzodkiewka krzyczała jak mandragora i powoli umierała tracąc turgor; pozbawiłem domu wiele gąsienic; zabrałem dzieci krzakowi pomidora wraz z bogatą, wilgotną wyściółką dla młodych siewek a całość przerwanego życia pokropiłem sokiem ze zmiażdżonych dzieci rzepaku”.

Pycha. Czytaj dalej Aborcja Zabija

Błękit oczu twych

Obejrzałam sobie na youtubie filmik młodego człowieka traktujący o słowiańskim dziedzictwie Polaków. Klasyka, jak ktoś w temacie, to wie. Było o wazie z Bronocic, kulturze łużyckiej, słowiańskiej haplogrupie R1a1, indyjskich braminach, kulturze jasnookich Ariów; o Scytach i Sarmatach, o Ślęży i zakorzenionym (rzekomo) w genach prawdziwego Słowianina uwielbieniu przyrody. I w kółko o tym, że oni jeszcze nie (jazda, koło, wozy, sery etc etc) a nasi- już tak i byli w tym świetni.

Jacyś oni w tle i  My, Nasi czyli ci mądrzejsi, jaśni.

Obrazki piękne, zwłaszcza niebieskookich dzieci i dziewcząt, jak z folderu reklamowego. Byłam pod wrażeniem tego błękitu. Czytaj dalej Błękit oczu twych

Mapa

„Tożsamość narodowa”, „państwo” to tylko etykietki. „Polska”, Polak” to gra umysłu. W Realu nie istnieje nic takiego. Ale umysły zmieniają real stawiając granice (nad którymi ptak swobodnie przeleci, pyłki GMO i chory dzik przetruchta). Potem, jak już zostaną ustalone granice „państw”, umysły rysują mapy polityczne. Umysł -uczciwie do rzeczy podchodząc-rysuje też siebie samego i tak powstała mapa kulturowa Ingleharta-Welzela.

Koń jaki jest każdy widzi, więc kobyłka u płota wygląda tak:

Na osi poziomej umieszczono skalę od wartości nakierowanych na przetrwanie do indywidualizmu (wartości nakierowane na indywidualną ekspresję). Na osi pionowej zaznaczono skalę od przywiązania do wartości tradycyjnych do uznania wartości racjonalnych i świeckich. To, że Polska to biedny/wspaniały kraj między Niemcami a Rosją między bajki włożyć można. Przecież każdy widzi, że Polska graniczy na tej kulturowej mapie z Indiami, Malezją, Tajlandią, Etiopią, Chile i Turcją.

(Obrażone już tym wstępem osoby proszę o opuszczenie bloga, bo dalej będzie tylko gorzej. Mapa kulturowa jest prawdziwą Mapą Huncwotów: „I solemnly swear that I am up to no good”). Czytaj dalej Mapa

O Piotrze S.

Próba samobójcza na Placu Defilad została wykorzystana przez Partię i Opozycję. Skrzętnie, szybko, bezrefleksyjnie, beznamiętnie. („Co cię najbardziej przeraża w czystości? Pośpiech”)

Narracja „bohater się chciał zabić z powodu PiS/Totalnej Opozycji” żyje już sobie własnym życiem i wszyscy w nią wierzą.

Problem w tym, że żadna polityka nie jest, nie może być przyczyną aktu samobójczego. Przyczyną jest to, co dzieje się w zamkniętym jednostkowym umyśle i to, w jaki sposób umysł tworzy sobie świat, w jakim się nurza. Przyczyną jest pragnienie głębokiej, wewnętrznej zmiany. Przyczyną jest to, co robi psyche a nie jakaś Zewnętrzność. Człowiek zabija się, bo taki jest jednostkowy (choć nieuświadomiony) akt wolności/bólu/szaleństwa psyche. Nie dlatego, że ktoś jest u władzy, ktoś coś zrobił lub ktoś jest /nie jest „patriotą”. Rzekoma „przyczyna” zostawiana potomnym w listach pożegnalnych, manifestach etc. jest jedynie racjonalizacją, umotywowaniem rozumowym człowieka przez swoją nieświadomość rozgrywanego.

Przypadek Piotra S. to jeden wielki paradoks. Po pierwsze, akt samobójczy jest sam w sobie odrzuceniem wszelkich reguł społecznego współżycia, aktem ekstremalnego egoizmu i absurdu (do czego, nota bene, każdy ma prawo). I ten absurd i egoizm samobójca przed samym sobą łagodzi, na przykład opowieścią o oddawaniu życia w ofierze za Dobro. Ale tak naprawdę, nie jest to ofiara, bo samobójca i tak i tak dokona tego aktu- życie nie ma dla niego wartości, samobójca oddaje więc nam bezwartościową rzecz. Chce to tylko inaczej nazwać. Porwanie społecznych więzi ma zyskać w opowieści ofiary społeczną, uznaną funkcję. Absurd (o absurdzie!) ma być użyteczny. Samobójca zdaje się myśleć: „skoro tak boli, że szukam ulgi w zniszczeniu więzi, to to odkupię, niech się im na coś to przyda, niech mi wybaczą”. Samobójca prosi o wybaczenie sam siebie, swój wyznający społeczne wartości kawałek psychiki.

Czytaj dalej O Piotrze S.