Błękit oczu twych

Obejrzałam sobie na youtubie filmik młodego człowieka traktujący o słowiańskim dziedzictwie Polaków. Klasyka, jak ktoś w temacie, to wie. Było o wazie z Bronocic, kulturze łużyckiej, słowiańskiej haplogrupie R1a1, indyjskich braminach, kulturze jasnookich Ariów; o Scytach i Sarmatach, o Ślęży i zakorzenionym (rzekomo) w genach prawdziwego Słowianina uwielbieniu przyrody. I w kółko o tym, że oni jeszcze nie (jazda, koło, wozy, sery etc etc) a nasi- już tak i byli w tym świetni.

Jacyś oni w tle i  My, Nasi czyli ci mądrzejsi, jaśni.

Obrazki piękne, zwłaszcza niebieskookich dzieci i dziewcząt, jak z folderu reklamowego. Byłam pod wrażeniem tego błękitu. Czytaj dalej Błękit oczu twych

Mapa

„Tożsamość narodowa”, „państwo” to tylko etykietki. „Polska”, Polak” to gra umysłu. W Realu nie istnieje nic takiego. Ale umysły zmieniają real stawiając granice (nad którymi ptak swobodnie przeleci, pyłki GMO i chory dzik przetruchta). Potem, jak już zostaną ustalone granice „państw”, umysły rysują mapy polityczne. Umysł -uczciwie do rzeczy podchodząc-rysuje też siebie samego i tak powstała mapa kulturowa Ingleharta-Welzela.

Koń jaki jest każdy widzi, więc kobyłka u płota wygląda tak:

Na osi poziomej umieszczono skalę od wartości nakierowanych na przetrwanie do indywidualizmu (wartości nakierowane na indywidualną ekspresję). Na osi pionowej zaznaczono skalę od przywiązania do wartości tradycyjnych do uznania wartości racjonalnych i świeckich. To, że Polska to biedny/wspaniały kraj między Niemcami a Rosją między bajki włożyć można. Przecież każdy widzi, że Polska graniczy na tej kulturowej mapie z Indiami, Malezją, Tajlandią, Etiopią, Chile i Turcją.

(Obrażone już tym wstępem osoby proszę o opuszczenie bloga, bo dalej będzie tylko gorzej. Mapa kulturowa jest prawdziwą Mapą Huncwotów: „I solemnly swear that I am up to no good”). Czytaj dalej Mapa

O Piotrze S.

Próba samobójcza na Placu Defilad została wykorzystana przez Partię i Opozycję. Skrzętnie, szybko, bezrefleksyjnie, beznamiętnie. („Co cię najbardziej przeraża w czystości? Pośpiech”)

Narracja „bohater się chciał zabić z powodu PiS/Totalnej Opozycji” żyje już sobie własnym życiem i wszyscy w nią wierzą.

Problem w tym, że żadna polityka nie jest, nie może być przyczyną aktu samobójczego. Przyczyną jest to, co dzieje się w zamkniętym jednostkowym umyśle i to, w jaki sposób umysł tworzy sobie świat, w jakim się nurza. Przyczyną jest pragnienie głębokiej, wewnętrznej zmiany. Przyczyną jest to, co robi psyche a nie jakaś Zewnętrzność. Człowiek zabija się, bo taki jest jednostkowy (choć nieuświadomiony) akt wolności/bólu/szaleństwa psyche. Nie dlatego, że ktoś jest u władzy, ktoś coś zrobił lub ktoś jest /nie jest „patriotą”. Rzekoma „przyczyna” zostawiana potomnym w listach pożegnalnych, manifestach etc. jest jedynie racjonalizacją, umotywowaniem rozumowym człowieka przez swoją nieświadomość rozgrywanego.

Przypadek Piotra S. to jeden wielki paradoks. Po pierwsze, akt samobójczy jest sam w sobie odrzuceniem wszelkich reguł społecznego współżycia, aktem ekstremalnego egoizmu i absurdu (do czego, nota bene, każdy ma prawo). I ten absurd i egoizm samobójca przed samym sobą łagodzi, na przykład opowieścią o oddawaniu życia w ofierze za Dobro. Ale tak naprawdę, nie jest to ofiara, bo samobójca i tak i tak dokona tego aktu- życie nie ma dla niego wartości, samobójca oddaje więc nam bezwartościową rzecz. Chce to tylko inaczej nazwać. Porwanie społecznych więzi ma zyskać w opowieści ofiary społeczną, uznaną funkcję. Absurd (o absurdzie!) ma być użyteczny. Samobójca zdaje się myśleć: „skoro tak boli, że szukam ulgi w zniszczeniu więzi, to to odkupię, niech się im na coś to przyda, niech mi wybaczą”. Samobójca prosi o wybaczenie sam siebie, swój wyznający społeczne wartości kawałek psychiki.

Czytaj dalej O Piotrze S.