Co jest dziś tabu

„Mały bachorek ma określone inne granice niż starsze dziecko”

„Dorastające dziecko może być arcygłupie”

„Jeśli robisz partnera ze swojego dziecka, to prawie tak jakbyś robiła z niego homoseksualistę”.

„Zazwyczaj kobiety, które mają tak rozpuszczone dzieci mają też kłopot z utrzymaniem granic z innymi dorosłymi, na przykład w pracy czy kontaktach codziennych”

„Dziecko powinno czuć strach przed karą (…) Niezależnie od tego czy dziecko płacze, przeprasza, błaga”. „Ostatnio komuś powiedziałam, że moim zdaniem pierwszym uczuciem, którego dziecko powinno doznawać wobec rodziców jest respekt. Pewnie cię to oburzy, ale mówię oczywiście o lekkim strachu wobec matki i ojca.” (Suzan Giżyńska) „W ogóle mnie to nie oburza (…) Dziecko musi wiedzieć, że matka wie lepiej”.

To cytaty z książki „Instrukcja obsługi dzieci” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej. Cytaty komentowane szeroko, które wkurzyły opinię publiczną do tego stopnia, że wydawnictwo Zwierciadło poczuło się zmuszone wstrzymać wysyłkę tej książki. „Instrukcja” naruszyła tabu i w sumie dobrze wiedzieć, że w „rozpuszczonej”, nomen omen, kulturze jest jakieś tabu, bo wydaje się, że owo wymięka nam jak śnieg na Antarktydzie.  O tabu mówią- nie bezpośrednio- komentarze oburzonych. Dziś o tym, co mówi oburzenie klasy średniej (bo do tej warstwy skierowana jest książka i komentarze) .

Bardzo pouczający – jeśli chodzi o treści zakazane wśród klasy średniej- jest artykuł Ewy Bukowieckiej-Janik. Poniżej jego fragmenty z moim komentarzem, który nie jest tłumaczeniem intencji autorek „Instrukcji”. Czytaj dalej Co jest dziś tabu

Ten sam syn niestety nie ten sam

Kilka cytatów, jakże starych, ale może choć trochę celnych?

Europa okresu powojennego gotowa jest już zdechnąć od swoich „izmów”, od ich anarchii, od braku ścisłości w polityce, w estetyce, moralności. Europa zdycha od sceptycyzmu, arbitralności, bezwoli, bezkształtności, braku syntezy i Wiary. Ponieważ odgryzła kawałek zakazanego owocu specjalizacji, uznała, że wszystko wie i zaufała anonimowej gnuśności wszystkiego co „kolektywne”. Nasze ekskrementy są tym, co zjedliśmy. Europa żywiła się „izmami” i rewolucjami. Jej odchody muszą więc mieć kolor wojny i cuchnąć śmiercią. Zapomniała, że szczęście to rzecz indywidualna i subiektywna…

*

Nasza epoka zdycha z moralnego sceptycyzmu i duchowej nicości! Lenistwo wyobraźni, zawierzywszy powojennemu  pseudopostępu technicznemu, doprowadziło do uwiądu umysłu, rozbroiło go i zniesławiło. Mechaniczna cywilizacja zostanie unicestwiona przez wojnę, a masy, które ją zbudowały, posłużą za mięso armatnie. Tak, o was myślę, młodzi wszystkich narodów, entuzjastyczni i gotowi do poświęceń z waszymi twarzami sportowych bohaterów wzrosłych w zawodach atletycznych, wesołych i kipiących życiem, o was, towarzysze głupoty!

 

Czytaj dalej Ten sam syn niestety nie ten sam

Przewidywalność

Wiem, co jem. Nie wiem, co robię.

Salvador Dali

 

Zafrapował mnie kiedyś ten fragment książki „Kultura Manii” Tomasza Olchanowskiego:

A przecież uczynić żywe istoty całkowicie przewidywalnymi znaczy: zamienić je w udające życie mechanizmy.

Jakże potężne stało się dzisiaj obłędne pragnienie, by uczynić przewidywalnym siebie, by panować nie tylko nad własnymi stanami psychicznymi, ale i nad procesami fizjologicznymi zachodzącymi w ciele, nad losem, karierą, reakcjami i odczuciami innych ludzi. To starodawne dążenie do omnipotencji – gdzie magia została zastąpiona niby-racjonalnymi poradnikami cudownych diet i szczęśliwego, spełnionego życia, spotęgowane przez możliwości, które przyszły wraz z rewolucją informatyczną, a dotyczą intensywnego bombardowania umysłu produkowanymi złudzeniami- jednych wysyła w obszary manii, innych w podziemia depresji, a być może większość z nas czasem tu, czasem tam.

Narkotyczne czy kontemplacyjne „weekendowe” dążenie do odmiennych stanów świadomości, przeżyć ekstatycznych, zapomnienia się, wykroczenia poza tworzone iluzje siebie – to niewątpliwie kompensacje płaskiego, zaplanowanego do bólu życia, unoszącego się w balonie racjonalności, w którym nudę przerywają jedynie pasje związane z transakcjami ekonomicznymi, coraz bardziej obwarowanymi zabezpieczeniami. Jednak z tych „weekendowych” czy urlopowych wypraw po magię niektórzy czasem już nie wracają, a większość powraca po zażyciu cudownych tabletek na „odrodzenie” do cudownego królestwa ekonomii. Na ekranach monitorów czeka na nich gotowy idealny obraz homo oeconomicus, którym należy się stać.

Mamy tutaj dwa zjawiska: życie przykrojone do racjonalnych, umownych, iluzorycznych bajek i to, co nagle spod nich wybucha i niszczy.

Nie mogłam oprzeć się porównaniu tego fragmentu z lacanowskim opisem osobowości obsesyjnej: Czytaj dalej Przewidywalność

Dajmon i niepokorne barwy Ociepki

Na początek nieco gorzki Tomasz Olchanowski:

Koncepcja dajmona, zwanego przez Rzymian geniuszem, przez niektórych neoplatoników ciałem wyobrażeniowym, w tradycji arabskiej noszącego miano dżina, ukrywającego się pod wyobrażeniami Bogini Losu, Fortuny, będącego szamańskim sprzymierzeńcem, jak też duszą ka lub ba (Starożytny Egipt), przeniknęła również do chrześcijaństwa pod postacią Anioła Stróża.[…] Czyżby współcześnie w cywilizacji zachodnioeuropejskiej i tam, gdzie włada zsekularyzowany duch Zachodu, pomijane było to, co zawsze dla większej części kultur na tej planecie było najistotniejsze w ludzkim losie? (na szczęście nie pomijają tego artyści). Jak pisze Hillman:

„Twoje powołanie jest pierwszym i najważniejszym pokarmem twojej duszy”.

Czytaj dalej Dajmon i niepokorne barwy Ociepki

O polu świadomości

Dziś stary i dobry kawałek z Fromma, w którym szacowny autor wdzięcznie myli pole świadomości/zdolność odczuwania z zawartością (produkcją) owego pola świadomości/odczuciem. Ja /ego/rzeczywistość jest rodzajem teatru, fikcji, produkcji, gry umysłu. Tym, czego istnienie może jednostka stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, jest jej własne jednostkowe pole świadomości. To nawet nie cogito, ergo sum (bo homo sapiens jest perfekcyjnie samo-oszukujący się, bezmyślny, bezpłodny, jak autor słusznie zauważa) a sentio. 

Sentio, ergo sum. Czytaj dalej O polu świadomości

Wołanie o niepamięć

Andrzej Leder- i jego kilka wybranych refleksji o poczuciu krzywdy, specialite de la maison polonaise. Refleksji ważnych zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów i „odwiecznego” sporu POPiS kręcącego się właśnie, między innymi, wokół kwestii poczucia krzywdy.

Chciałabym już zapomnieć o tych rachunkach krzywd, których obca dłoń… oraz o tej krwi co nie odmówi nikt, wysączymy ją z piersi i z pieśni etc, etc. Chcę patrzeć na świat własnymi oczyma a nie oczyma starców. Kontaktować się z własną a nie cudzą rzeczywistością, nie przejmować cudzych narracji, cudzego rozkładu akcentów i cudzych linii demarkacji. Mam dość obowiązującego publicznego podziału na skrzywdzonych i krzywdzicieli. Czas najwyższy na powszechny cud niepamięci i przepracowanie poczucia krzywdy, która, niestety, wżarta, nienazwana wprost lub przejęta przez cynicznych polityków łatwa do usunięcia nie będzie. Najlepiej zacząć od czyszczenia własnej głowy, wyrzucenia własnego programu autodestrukcji  i zrozumienia tego, co się wokół dzieje. Czytaj dalej Wołanie o niepamięć

Te uczucia

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 196. Obrażanie uczuć religijnych innych osób
Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

 

Piszę ten kawałek w kontekście akcji „Polska pod Krzyżem”. Wbrew deklaracjom organizatorów moje ucho czyta to dosłownie: pod-krzyżem. „Pod”, czyli w sytuacji poniżenia, niższości, w upodleniu, gwałcona, z ciężarem czegoś („krzyża”) na sobie.  Państwo polskie poniżone przez „krzyż”: Kościół, religię, opowieść chrześcijańską. Nomen omen – bo czy słowa nie niosą prawdy, tej wstydliwej, nieświadomej, ukrywanej? Czytaj dalej Te uczucia

Trza być w butach

Jest taka książka dla młodzieży „Wielka, większa i największa” Jerzego Broszkiewicza. A w niej scena, w której główni bohaterowie, Ika i Groszek, lądują na innej planecie i ratują tuziemca.  Budują tratwę (Groszek, zapewne przyszły inżynier, wali tratwą o ziemię by sprawdzić jej wytrzymałość, Ika krzyczy jak Prawdziwa Kobieta). Pożar, morze, dziwne wodne stwory, emocje, krzyki, nieprzytomny kosmita w łódeczce…  I wtem… rozbłyskują światła i bohaterowie słyszą: Witamy. Wzięliście udział w przedstawieniu. To taki nasz teatr… Smakowałam to jako dzieciak, być może przeczuwając, że właśnie ten kosmiczny teatr to ludzka rzeczywistość.

Przypuszczam, że Broszkiewicz nie miał żadnej intencji nawiązania do czegoś, co dziś ludzie zwą oświeceniem, niedualnością czy odsunięciem ego, ale mnie ta scena właśnie tak się kojarzy. Teatr wydaje mi się być właśnie opisem tego, co ludzie nazywają potocznie rzeczywistością a co w głębszej warstwie jest rodzajem gry, cyrku, wirtualu. „Teatr” to obraz oldskulowy, teraz mamy nawiązania do gier komputerowych czy fabularnych. Uduchowieni XXI wielu piszą o awatarach i rolach…  Kiedyś to był „teatr”, sen”, „park rozrywki” a teraz „wirtual”, o Duchu Czasu! Czytaj dalej Trza być w butach

Ten przywilej agresji

Jeśli wojna jest normalna, wówczas wojna była i zawsze będzie, bez względu na to, co zrobimy.
Jeśli wojna jest nieludzka, wówczas musimy przeciwdziałać jej przy pomocy ludzkich struktur, opierając się na miłości i rozsądku.
Jeśli wojna jest wzniosła, wówczas musimy uznać jej wyzwalającą transcendencję i ulec świętości jej wezwania
James Hillman „Miłość do wojny“

A propos Białej Siły, Białego-Stoku dostałam od Losu pouczającą okazję zaobserwowania jak rodzi się przemoc i przyzwolenie na nią w mikrospołeczności jaką jest forum dyskusyjne. Forum owo stanowi część portalu pt. „psychologia“, twarzą tej strony jest rozpoznawalny psycholog. Nie jest to bynajmniej strona o tematyce psychologicznej, psychologia jest raczej  przynętą i przykrywką dla prawicowych haseł, newsów typu „uchodźca pobił psychologa“, „LGBT manipuluje i chce przyzwyczaić ludzi do adopcji dzieci przez małżeństwa homoseksualne“, „Polacy nadal chcą zawierać tradycyjne małżeństwa“ a dzielni chłopcy z Ordo Iuris ratują jakiegoś rodzica, któremu złe szwedzkie oficja chcą zabrać dzieci i oddać (o zgrozo!) muzułmańskiej rodzinie zastępczej – bez żadnego powodu, oczywiście.

W artykułach przeczytamy o „zboczonej ideologii Zachodu“, poubolewamy nad „dechrystianizacją elit“ oraz o tym, że dżenderyści (whatever) wywodzą swą ideologię od Engelsa. Jednym słowem, pod przykrywką „psychologii“ kryje się echo pisowskiej propagandowej szczujni, sprzedaje się alter-rzeczywistość wywróconą na lewą stronę (tfu, tfu, prawą!). I wizję „wojny cywilizacyjnej“, „obrony wartości”. Czytaj dalej Ten przywilej agresji