Wiosna, Kler i siła obojętności

Krótka refleksja o nieszlachetnej Szlachetnej Paczce (Stowarzyszenie Wiosna) i co z tego wynika

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/tutaj-nie-jestem-ksiedzem-jak-sie-pracuje-w-szlachetnej-paczce-reportaz-o-ks-jacku/jl3gflj

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wiosna-to-intensywne-doswiadczenie-rozmowa-z-ks-jackiem-stryczkiem-reportaz-o-pracy-w/nvlb5th

Czytaj dalej Wiosna, Kler i siła obojętności

Cisza

Tizniano Terzani („Powiedział mi wróżbita”):

Cisza to było wielkie odkrycie. Kiedy zniknęło nieustanne tło ludzkich głosów stwierdziłem, że wspaniałe piękno przyrody w znaczniej mierze zasadza się na ciszy. Patrzyłem na gwiazdy i czułem ich ciszę, księżyc nie wydawał żadnego dźwięku, słońce wstawało i zachodziło bez jednego szmeru. W końcu nawet odgłos wodospadu, krzyki ptaków, szelest wiatru wśród drzew wydawały się częścią olbrzymiej, żywej, kosmicznej ciszy, którą kochałem i w której znajdowałem ukojenie. Wydawało mi się , że cisza jest naturalnym prawem każdego człowieka, które zostało nam odebrane. Z przerażeniem myślałem o tym, przez jak wielką część życia wystawieni jesteśmy na kakofonię, którą sami stworzyliśmy, wyobrażając sobie, że niesie nam przyjemność i zapewnia towarzystwo. Każdy do pewien czas powinien domagać się tego naturalnego prawa i wywalczyć dla siebie kilka dni ciszy, podczas których może się skupić na sobie i podleczyć nadwątlone zdrowie.

Czytaj dalej Cisza

Sondaż i wiara

Oko.press dokonało ciekawego skojarzenia „sondażu” z „aktem zawierzenia”, sprawdzając statystycznie czy ludowi spodobał się magiczny gest pana premiera na Jasnej Górze. Samego „aktu zawierzenia” nie skomentuję, bo umysł ludzki różnych wyobrażeń chwyta się nerwowo i póki nie oprze się na prawdzie zamiast wierze będzie słaby i zalękniony jak sam jaśnie pan premier. Mamy więc tutaj gest słabego ludzkiego umysłu, to wszystko. Może być madonna, swaróg lub też spaghetti, mnie nie wadzi, choć „akt zawierzenia latającemu potworowi spaghetti” może byłby bardziej apetyczny niż to co dzieje się w kościołach. Czytaj dalej Sondaż i wiara

Sceptycyzm i Matriks

Zastanawiam się, gdzie kończy się postawa sceptyka? Czy sceptycyzm naukowy jest jeszcze sceptycyzmem? Co jest pewne i czemu można zaufać? Czy prawdą jest to, co można uzgodnić z innymi – tysiące much się nie mylą…? Bo tak uzyskujemy warstwę „rzeczywistości uzgodnionej” a w sumie „rzeczywistości urojonej”, bo przefiltrowanej przez ludzkie szaleństwo . Warstwę  prawd niedyskutowalnych więc i niepodważalnych, bo jak podważać nie dyskutując… Przypomina mi się natychmiast cytat z Matki Pawła („Wojna Domowa” i niezapomniana Irena Kwiatkowska): „I mądrzejsi od ciebie to wymyślili…”. Nie myśl, synek, bo wymyślili inni. Po co się szarpać? To niebezpieczne. Czytaj dalej Sceptycyzm i Matriks

O Miłości

Gdy czasem czytam różne  internetowe wypowiedzi , Miłość w nich zdaje się być czystym wymaganiem. Ludzie czytają koncept przez swoje braki i lęki. Wielu słyszy „miłość” (słyszy, bo radary na ma nastawione na to czego mu brak i czego w nim brak) i już sobie wyobraża: że to samo dobro ma być, że czysta pielucha i pierś obfita, że bez cierpienia i wysiłku, że samo ciuciu, „sens” i „wartość”, że Tata na Chmurce, Matka w Płaszczu Gwiaździstym,  tudzież (w zależności od narracji, bo jest też narracja laickiego zbawiania zwana psychologią) Troskliwy Wewnętrzny Rodzic, albo też i  „gorące serce” oddzielone bezsensownie od zimnego „umysłu”… Czytaj dalej O Miłości

Inaczej o Matkach na Wyrębie

Swojego czasu, przy apogeum szaleństwa „lex Szyszko” pani Cecylia Malik opublikowała zdjęcia kobiet z dziećmi w świeżo przetrzebionym stołecznym parku.

Matki karmiące niemowlęta na karczach i ściętych pniakach protestowały w ten sposób przeciwko niekontrolowanej wycince. Kobiety prężą mleczne cyce do obiektywu i zdają się mówić: „chcemy drzew dla nas i przyszłych pokoleń, wyrządziliście nam krzywdę”. Poruszające, tak, ale było coś więcej; jakieś nie dające (mi) spokoju drugie dno. Czytaj dalej Inaczej o Matkach na Wyrębie

Myśli przy przerzucaniu kompostu

Wyznam tytułem wprowadzenia: jestem zapaloną ogrodniczką. Rośliny w moim ogrodzie nie podzielają mojego zapalenia i czasem stają się dziwnie Markotne. Są jednak i takie, które po Szarpaniu za Liście, Podrywaniu Korzeni, Jedzeniu Niesmacznych Nawozów czy Gwałtownym Zalewaniu Zimną Wodą (co w moim ludzkim mniemaniu ma być dowodem mojej miłości do nich) gwałtownie pragną ostatnie chwile poświęcić na bujnienie i histeryczne wydawanie dzieci na świat (bo koniec już blisko…). Wielkim procesem w ogrodowym życiu jest Dbałość o Życie Gleby (permakulturowi ekstremiści uważają wręcz, że uprawia się glebę a nie rośliny, które są tylko produktem ubocznym) w tym nastawianie i przerzucanie kompostu.

Pominę już przepisy na kompost, te tajemnicze proporcje między węglem a azotem, to utrzymywanie właściwej temperatury w pryzmie i wabienie dżdżownic dźwiękami fletu i obornikiem. W skrócie i z punktu widzenia laika proces wygląda tak: na stos wrzuca się coś, co ludzie traktują jako odpadki (pocięte, cuchnące, bezużyteczne, zbędne, kolące oczy, gówniane, wstydliwe, wykluczone), by po pewnym czasie otrzymać stos nieco mniejszy, ale za to pięknie pachnącej  i użytecznej czarnej ziemi. Czyż to nie cudowne i tak różne od ludzkich opowieści? Kompost jest zaprzeczeniem ludzkich narracji, które mają pokonać Czas, a jednak mądrze gada, zwłaszcza jak się przy nim widłami macha. Warto posłuchać. Czytaj dalej Myśli przy przerzucaniu kompostu

Nieporozumienie

W książce Witkowskiego, która mi się jeszcze tutaj odbija, pojawia się motyw psychoterapii, która polega na szczuciu pacjenta na rodziców, budzeniu i podsycaniu jego poczuciu krzywdy za złe dzieciństwo. Efektem tego ma być rozpad normalnych rodzin, zniszczenie więzi bliskich sobie ludzi, cierpienie dorosłych dzieci i rodziców. Czytaj dalej Nieporozumienie

Narcyzm w duchowości

Wzrastamy w kulturze opartej na chciejstwie, w tym także w pożądaniu „wyjątkowości”: doznań, rozwoju i doświadczeń. Pokazujemy innym fałszywy obraz siebie, nadęte ego, ego wyjątkowo”rozwinięte”, ego na wyjątkowej, jedynej drodze rozwoju. Oczywiście, zamiast „wyjątkowej drogi rozwoju” może pojawić się „wyjątkowy symptom”, „wyjątkowo wielki lęk”, „wyjątkowe zaburzenie”-najlepiej z bardzo mądrą nazwą z DSM. W głębszej warstwie wszystko wydaje się bazować na zakupie: kupuje się „rozwój” (warsztat, guru, mądre księgi) płacąc pieniędzmi, „osiągnięcia” opłaca się emocjami, czasem i zaangażowaniem a „wyjątkowe zaburzenie” – intensywnym, nieświadomie podtrzymywanym oporem przed zmianą. Ktoś „pracuje”, „zapracował”, to się od losu należy. Podobnie jest z oczekiwaniem wyników w psychoterapii. Pacjenci się skarżą czasem: przecież „pracuję”, „chodzę” dlaczego nie ma wyników, powinny być, należą się.  Wycinając w  sobie pojęcie łaski, pracy nieświadomego, przypadku i sferę przyjmowania, pokory czy zaskoczenia, czegoś podstawowego -właśnie dla wzrostu duchowego (czyli dla swojego egotycznego „niknięcia”)- się pozbawiamy.

Pożądanie rozwoju zabija faktyczny rozwój.

Narcyzm w duchowości w krótkim fragmencie książki Tomasza Olchanowskiego:

Czytaj dalej Narcyzm w duchowości

O kochaniu siebie

Przebojem na liście pop-psychologicznej jest „kochanie siebie”. Celebryci przekonują (ostatnio pani Pawlikowska a stale pani Miller), że żeby stworzyć z kimś związek trzeba najpierw „pokochać siebie” i w ogóle „pokochanie siebie” ma być drogą do odczuwania satysfakcji z życia. „Kochanie siebie” jest ozdobione przy tym określeniami „bezwarunkowo”, „w pełni”, „jak dobry rodzic”. Przekaz terapeutyczno-medialny brzmi:

nie żyjesz jak trzeba, jeśli siebie nie kochasz,

niekochanie siebie to główna przyczyna braku życiowej satysfakcji. Czytaj dalej O kochaniu siebie