Dajmon i niepokorne barwy Ociepki

Na początek nieco gorzki Tomasz Olchanowski:

Koncepcja dajmona, zwanego przez Rzymian geniuszem, przez niektórych neoplatoników ciałem wyobrażeniowym, w tradycji arabskiej noszącego miano dżina, ukrywającego się pod wyobrażeniami Bogini Losu, Fortuny, będącego szamańskim sprzymierzeńcem, jak też duszą ka lub ba (Starożytny Egipt), przeniknęła również do chrześcijaństwa pod postacią Anioła Stróża.[…] Czyżby współcześnie w cywilizacji zachodnioeuropejskiej i tam, gdzie włada zsekularyzowany duch Zachodu, pomijane było to, co zawsze dla większej części kultur na tej planecie było najistotniejsze w ludzkim losie? (na szczęście nie pomijają tego artyści). Jak pisze Hillman:

„Twoje powołanie jest pierwszym i najważniejszym pokarmem twojej duszy”.

Czytaj dalej Dajmon i niepokorne barwy Ociepki

O polu świadomości

Dziś stary i dobry kawałek z Fromma, w którym szacowny autor wdzięcznie myli pole świadomości/zdolność odczuwania z zawartością (produkcją) owego pola świadomości/odczuciem. Ja /ego/rzeczywistość jest rodzajem teatru, fikcji, produkcji, gry umysłu. Tym, czego istnienie może jednostka stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, jest jej własne jednostkowe pole świadomości. To nawet nie cogito, ergo sum (bo homo sapiens jest perfekcyjnie samo-oszukujący się, bezmyślny, bezpłodny, jak autor słusznie zauważa) a sentio. 

Sentio, ergo sum. Czytaj dalej O polu świadomości

Wołanie o niepamięć

Andrzej Leder- i jego kilka wybranych refleksji o poczuciu krzywdy, specialite de la maison polonaise. Refleksji ważnych zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów i „odwiecznego” sporu POPiS kręcącego się właśnie, między innymi, wokół kwestii poczucia krzywdy.

Chciałabym już zapomnieć o tych rachunkach krzywd, których obca dłoń… oraz o tej krwi co nie odmówi nikt, wysączymy ją z piersi i z pieśni etc, etc. Chcę patrzeć na świat własnymi oczyma a nie oczyma starców. Kontaktować się z własną a nie cudzą rzeczywistością, nie przejmować cudzych narracji, cudzego rozkładu akcentów i cudzych linii demarkacji. Mam dość obowiązującego publicznego podziału na skrzywdzonych i krzywdzicieli. Czas najwyższy na powszechny cud niepamięci i przepracowanie poczucia krzywdy, która, niestety, wżarta, nienazwana wprost lub przejęta przez cynicznych polityków łatwa do usunięcia nie będzie. Najlepiej zacząć od czyszczenia własnej głowy, wyrzucenia własnego programu autodestrukcji  i zrozumienia tego, co się wokół dzieje. Czytaj dalej Wołanie o niepamięć

Te uczucia

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 196. Obrażanie uczuć religijnych innych osób
Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

 

Piszę ten kawałek w kontekście akcji „Polska pod Krzyżem”. Wbrew deklaracjom organizatorów moje ucho czyta to dosłownie: pod-krzyżem. „Pod”, czyli w sytuacji poniżenia, niższości, w upodleniu, gwałcona, z ciężarem czegoś („krzyża”) na sobie.  Państwo polskie poniżone przez „krzyż”: Kościół, religię, opowieść chrześcijańską. Nomen omen – bo czy słowa nie niosą prawdy, tej wstydliwej, nieświadomej, ukrywanej? Czytaj dalej Te uczucia

Trza być w butach

Jest taka książka dla młodzieży „Wielka, większa i największa” Jerzego Broszkiewicza. A w niej scena, w której główni bohaterowie, Ika i Groszek, lądują na innej planecie i ratują tuziemca.  Budują tratwę (Groszek, zapewne przyszły inżynier, wali tratwą o ziemię by sprawdzić jej wytrzymałość, Ika krzyczy jak Prawdziwa Kobieta). Pożar, morze, dziwne wodne stwory, emocje, krzyki, nieprzytomny kosmita w łódeczce…  I wtem… rozbłyskują światła i bohaterowie słyszą: Witamy. Wzięliście udział w przedstawieniu. To taki nasz teatr… Smakowałam to jako dzieciak, być może przeczuwając, że właśnie ten kosmiczny teatr to ludzka rzeczywistość.

Przypuszczam, że Broszkiewicz nie miał żadnej intencji nawiązania do czegoś, co dziś ludzie zwą oświeceniem, niedualnością czy odsunięciem ego, ale mnie ta scena właśnie tak się kojarzy. Teatr wydaje mi się być właśnie opisem tego, co ludzie nazywają potocznie rzeczywistością a co w głębszej warstwie jest rodzajem gry, cyrku, wirtualu. „Teatr” to obraz oldskulowy, teraz mamy nawiązania do gier komputerowych czy fabularnych. Uduchowieni XXI wielu piszą o awatarach i rolach…  Kiedyś to był „teatr”, sen”, „park rozrywki” a teraz „wirtual”, o Duchu Czasu! Czytaj dalej Trza być w butach

Ten przywilej agresji

Jeśli wojna jest normalna, wówczas wojna była i zawsze będzie, bez względu na to, co zrobimy.
Jeśli wojna jest nieludzka, wówczas musimy przeciwdziałać jej przy pomocy ludzkich struktur, opierając się na miłości i rozsądku.
Jeśli wojna jest wzniosła, wówczas musimy uznać jej wyzwalającą transcendencję i ulec świętości jej wezwania
James Hillman „Miłość do wojny“

A propos Białej Siły, Białego-Stoku dostałam od Losu pouczającą okazję zaobserwowania jak rodzi się przemoc i przyzwolenie na nią w mikrospołeczności jaką jest forum dyskusyjne. Forum owo stanowi część portalu pt. „psychologia“, twarzą tej strony jest rozpoznawalny psycholog. Nie jest to bynajmniej strona o tematyce psychologicznej, psychologia jest raczej  przynętą i przykrywką dla prawicowych haseł, newsów typu „uchodźca pobił psychologa“, „LGBT manipuluje i chce przyzwyczaić ludzi do adopcji dzieci przez małżeństwa homoseksualne“, „Polacy nadal chcą zawierać tradycyjne małżeństwa“ a dzielni chłopcy z Ordo Iuris ratują jakiegoś rodzica, któremu złe szwedzkie oficja chcą zabrać dzieci i oddać (o zgrozo!) muzułmańskiej rodzinie zastępczej – bez żadnego powodu, oczywiście.

W artykułach przeczytamy o „zboczonej ideologii Zachodu“, poubolewamy nad „dechrystianizacją elit“ oraz o tym, że dżenderyści (whatever) wywodzą swą ideologię od Engelsa. Jednym słowem, pod przykrywką „psychologii“ kryje się echo pisowskiej propagandowej szczujni, sprzedaje się alter-rzeczywistość wywróconą na lewą stronę (tfu, tfu, prawą!). I wizję „wojny cywilizacyjnej“, „obrony wartości”. Czytaj dalej Ten przywilej agresji

From Russia with love

Często czytam w necie komentarze wytykające obecnemu rządowi nieudolność. Te deformy, te stosy nowelizacji… To jednak nie tak: rządy PiS są jak najbardziej udolne, skuteczne. Są świadomą, cyniczną, szeroko zakrojoną i zaplanowaną implementacją społecznej destabilizacji. Celowym budowaniem napięć i braków w codziennych obszarach życia obywatela od edukacji, przez farmację do bankowości, o ochronie zdrowia, ekologii czy sądownictwie nawet nie wspominając. Doprawdy kilka przeciętnie inteligentnych osób, grono ekspertów i konsultacje społeczne wystarczą by przemyśleć i przeprowadzić sensowną reformę danego obszaru działania  państwa. Dobra Zmiana to celowe budowanie wewnętrznego napięcia, totalitarne zarządzanie przez brak, ciągłe dźganie mas sensacją, oswajanie z nienormalnością, patologią, szczujnią i hejtem jako czymś „normalnym“, „naturalnym”. Nic tu nie jest nieudane – to tak miało być, jest zamierzone. To nie populizm, to majstersztyk manipulacji masami. Mani-pulacja.
Poruszanie.

W jakim celu? By na tym poruszonym tle rzekomego chaosu pięknie wypadł Dobry Dziadunio, który z kotkiem w objęciach, w wyświechtanym garniturze szarego człowieka, z symbolicznej palety, podestu, mównicy głosi: “Nie lękajcie się. Damy odpór Złu. Jesteście wspaniali. Należy wam się. Kocham was. Siema“. Robi wrażenie. Czytaj dalej From Russia with love

Brud i ćma

Mieszczuchy mieszkające na wsi odkrywają często, że brud nie istnieje. Jaki brud? Z sieni wymiatam piasek z miliardem żyć, grudki zaschniętego czarnoziemu, kulki obornika, truchła owadów, zasuszone motyle skrzydła, źdźbła trawy, miękkie liście, resztki pajęczyn, mysie odchody i małe odpryski kruszącego się betonu. Wszystko jest czym innym niż „brud“, ale mój umysł z automatu nadał temu wszystkiemu taką nazwę. Nazwał tak i domaga się „czyszczenia“. Więc czyszczę.

W Ciszy łatwo dostrzec jak umysł pracuje. Jakie tworzy sobie klatki. Na przykład czasu (Po jedenastej pozmywam, wieczorem podlewanie, czas spać), narracji (Osa klecanka szuka wody, bo lata nad beczką, ciekawe gdzie gniazdo, może jeszcze ma na lawendzie, jak w zeszłym roku, gdy…), powinności i następstwa (Trzeba odpielić truskawki, bo nie zawiążą na przyszły rok owoców), uczuć (podziw, wstręt, poczucie obowiązku, lęk). W głowie jest cała fonoteka, migawki filmów, ulubione cytaty, które przychodzą nie-wiadomo-skąd, cała materia wspomnień, zamglone twarze, osady po nie zapamiętanych snach. Umysł pracuje intensywnie. Umysł tworzy, nadając nazwy. Niestrudzenie i bezradnie jak żuk gnojarek opakowuje Real w zgrabną kulkę kategorii, pojęć, wartości, powiązań, ładów, schematów płci, porządku i własności, pre-supozycji, projekcji przyszłości. Konstrukcję drewnianą nazwie z automatu „krzesłem“ zgodnie ze swoim kulturowym przyzwyczajeniem, a czemu nie modelem katedry? Czy można usiąść na modelu katedry, na nim popłynąć, czy model katedry może być opałem, skrzynią na książki, odpoczynkiem ćmy, narzędziem, radosną formą dada samą w sobie? Umysł bezradnie będzie szukać nazwy/kategorii dla czegoś czego nigdy nie widział (sanie? sanie? dlaczego z wypustkami? – a to w rzeczywistości uzgodnionej-urojonej przyrząd do młócki kukurydzy, nigdy nie widziany ani nie używany…). Czytaj dalej Brud i ćma

Parada obok Marszu

Choć to sezon ogórkowy a temat dawno przebrzmiał chodzi mi po głowie porównanie dwóch dialogujących ze sobą (?) demonstracji znanych pod nazwami Parady Równości i Marszu dla Życia i Rodziny. W założeniu miały być symetryczne, jednak czy są?

Kilka haseł Parady, cytowanych w mediach

Mam prawo mieć dzieci
Ojciec też może rodzić
Nie ma litości dla przemocowych gości
Nigdy więcej wojny
Wolność, równość , akceptacja
Ręce precz od naszych dzieci (Cudne, prawda? Każdy kij ma dwa końce…)

Parada kręci się wokół postulatu legalizacji związków homoseksualnych i adopcji dzieci przez homo-małżeństwa czyli prawnego uznania realności, bo jak świat długi i szeroki ludzie łączą się w pary, geje płodzą dzieci, lesbijki zostają matkami a opiekować się dzieckiem może każdy odpowiedzialny dorosły. Oczywiście, jest w tych hasłach też potrzeba społecznego uznania i walki z przemocą wobec mniejszości – to także na czasie, bo za wiecznym i światłym przewodnictwem rosyjskim, LGBT nie wyłączając plusa też staje się w Pislandii kolejnym wcieleniem kozła ofiarnego. A do czego kozioł służy to wiemy, np. do opluwania, do kopania, do palenia w stodołach, do produkcji mydła czy do wsadzania na statki i wysyłania Daleko etc, etc. W związku z tym, że to takie nuuudne, powtarzalne i przewidywalne warto byłoby pobawić się w coś innego niż w Kozły, tak myślę.

Marsz ma być znów kontrapunktem, protestem tzw. normalsów, którzy życie i umysłowe kategorie mężczyzna/kobieta zawężają do biologicznej rodziny i prawnie zawiązanego (wg niektórych fantazji – związanego na amen) związku hetero. Ich przykładowe, powielane przez media hasła:

Seksedukacja to deprawacja
Znajdź dziewczynę, załóż rodzinę
Zainwestuj w rodzinę
Rodzinka jak witaminka
Polska katolicka nie laicka
Brońmy rodziny

Oczywiście, można długo odnosić się do sensu-nonsensu takich haseł, dekonstruować pojęcie „ojcostwa“, biadać nad krajami, w których „rodzina“ zastępuje „państwo“ i rozważać np. czy przedszkolaki nie są bardziej deprawowane indukcją poczucia winy, opowieściami o piekłach  lub o dobrej acz wściekle karzącej bozi (co dorośli sprzedają pod nazwą „religia“), ale dziś nie o tym. Raczej o tym co Parada i Marsz sugerują, mówią przez siebie. I czy mówią do siebie. Czytaj dalej Parada obok Marszu