Poza lękiem i nadzieją

Można powiedzieć, że przez społeczeństwa przebiega naprzemiennie dreszcz lęku i nadziei.  Czasy nadchodzą „nowe” i wraz z rozczarowaniem odchodzą jako „stare”. To dość smutne: zmieniają się dekoracje, ale dekoracje nie zmieniają niczego…  Piękna jest ta wiara w przyszłość i zasypywanie lęku, ale – w wielkim skrócie- ile było rewolucji a wszystko wracało zawsze na stare tory ludzkiego szaleństwa: lęk paraliżował prostaczków, złodzieje kradli, karierowicze knuli, tyrani pozbawiali głów a kochankowie kochali…  Pomysł: „bądź zmianą jaką chcesz zobaczyć w świecie” pociągający za sobą ogromny (i przecież daremny) wysiłek samoświadomości i samotworzenia jest wyrazem optymizmu czy rozpaczy? W każdym razie ja skłaniam się ku: jeśli już chcesz „wstawać z kolan” zacznij od swoich kolan i swojego wstawania. Czytaj dalej Poza lękiem i nadzieją

Nasza najważniejsza rzeczywistość

Buk, o którym pisałam tutaj już odszedł w ludzkie wspomnienia i do Krainy Wiecznej Zieleni. Pieniek wycięto fachowo i starannie. Dokładnie uprzątnięto gałęzie i pomięte listki. Administracja popisała się ułańską fantazją i w środku wiosny nie tylko zleciła wycinkę drzewa, ale i kazała podciąć gałęzie innych drzew w podwórzu- bez uzgodnienia z nikim. Między innymi te, które miałam przed oknem. Ok, wiem: nic się nie stało, to tylko drzewo, to tylko gałęzie, co za różnica jaki widok-pień też może być-wie pani, że inni na nowych osiedlach nie mają nawet tego, to przecież jest martwe, to jest rzecz, to jest problem, odrosną kiedyś, a jakby tak się coś stało?, przecież dzieci tu chodzą!, jaka znów wiewiórka, kwestia bezpieczeństwa, kogo to obchodzi, tak dbamy o środowisko, ple, ple. Tam obiektywne racje, tabelkowe zarządzanie i perwersyjne zadowolenie barbarzyńcy ze zniszczenia a tutaj mój szloch z wściekłości i bezradności – subiektywny, nieumotywowany i nieracjonalny. Czytaj dalej Nasza najważniejsza rzeczywistość

Szept ciała

W ramach odpoczynku od poważniejszych lektur zapoznałam się z wywiadem-rzeką z Katarzyną Miller. Nie pokuszę się o recenzję. Została mi w głowie tylko jedna refleksja.

Deklaracja osoby publicznej, psycholożki-celebrytki przy tym , że „kocha swoje ciało” dla osób otyłych, anorektycznych czy bulimicznych może być błogosławieństwem. Odwaga odejścia od kanonów piękna, ucieczka od obmowy w ramiona własnych standardów, wolność, zmysłowość jedzenia – brzmi pięknie i pewnie na poziomie deklaracji takie piękne jest. Tym bardziej, że to deklaracja złożona przez osobę, która przez swoją matkę została ugodzona boleśnie w swojej rodzącej się zmysłowości i seksualności. To deklarowane „kocham siebie, bo mamusia mnie nie kochała” może być dla niektórych inspirujące. Ja jednak pani Miller nie wierzę, bo spod tej deklaracji wyłazi po cichu coś innego. Ciało mówi w tle a raczej często ledwie szepcze- ale zawsze jego głos jest w tle. I tak myślę, że jeśli ktoś buduje sobie deklaracje wokół mamusi, kultury i przyjemności, nie słysząc przy tym głosu swojego przeciążanego ciała to jednak „siebie nie kocha”, nie jest dla siebie centrum, a ciągle w podziemiu walczy z tą mamusią, z którą już oficjalnie nie walczy. Dusza bije w pogardzane/zazdroszczone (w każdym razie sponiewierane) przez matkę ciało. Taka przypadkowa zbieżność… Czytaj dalej Szept ciała

Iluzja wzrostu

Nieograniczony wzrost, rozwój, „praca nad sobą”- nad rozszerzeniem psyche, „nieustanne pasmo sukcesów”, projekcja zawsze lepszej przyszłości i skuteczność to motywy przewodnie kultury sprzedawane nam jako oczywista oczywistość – od gazet codziennych przez korporacyjne tabelki do gabinetów terapeutycznych.  Podstawa niezmąconej wiecznej wiary w późniejsze „lepiej”. Granice wzrostu? Ograniczenie? Samoograniczenie? Śmierć? Nic z tych rzeczy, to niemodne, to nie istnieje. Choć właśnie do słabości, lęku, umierania, granic poznania, ograniczeń trzeba się zbliżyć by  przestać być szczeniakiem. O paradoksie, czy to na planie indywidualnym czy kulturowym, prawdziwy rozwój wymaga porzucenia szczeniackiej nadziei wiecznego rozszerzania i uznania nie-do-rozwoju,  nie-do-pełnienia. Czy to już wiemy?

Spojrzenie analityka Jamesa Hillmana na dziecięcą narrację wzrastania bez barier: Czytaj dalej Iluzja wzrostu

Prawdziwa bieda

Mamy prawdziwą biedę. Po „25 latach wolności” dożyliśmy momentu, gdy nie można z domu nosa wyściubić z powodu smogu; w sklepie coś czego nie można nazwać ŻYW-nością; dla narracji społecznych nakładamy na siebie PET udający wełnę i kosmetyki pielęgnujące ciało ołowiem. Mleko matek nie spełnia norm stawianych przed spożywczym mlekiem. Pijemy i jemy plastik i z plastiku.

Nie chodzimy ani głodni ani nadzy, ale klepiemy biedę. Ta część świata -na pokaz szczęśliwa, kolorowa i syta, ta, której zazdroszczą inne – jest w zasadzie biedna.

Inni mają gorzej, obraza boska takie marudzenie, westchnie starsze pokolenie, pamiętające jeszcze głód i jedną parę butów na kilka sezonów. Obraza boska, odpowiem, bo w pozornym dostatku kolorów i barwnych narracji (możesz wszystko! stwórz siebie!) cierpimy niedostatek czystego powietrza, ciszy, zieleni, dziczy, snu, piękna, właściwej aktywności, prawdziwego jedzenia pełnego wartości odżywczych i chroniących ciało nietoksycznych tkanin. Czytaj dalej Prawdziwa bieda

Kosmita

Komuś, kto żyje w narracji podporządkowania totemowi nie przyjdzie do głowy prosta rzecz- że można realizować własne pasje. I to, że dla tych  pasji, dla wewnętrznego wezwania, wykorzystuje się to, co jest w danym momencie dostępne, np. rzeczywistość zwaną dziś PRL-em. Być, realizować się w „Reżimie” jest tożsame – dla osób pozbawionych wewnętrznej wolności – ze służeniem Reżimowi, z krzywdzeniem, z „kolaboracją”, z „brakiem honoru” czy „brakiem kręgosłupa”.

Gilotyny więc już naszykowane. Czytaj dalej Kosmita

Kłamca, jego prawda i jego babcia

Umysł posługuje się pewnymi kategoriami. Np. sprawiedliwości czy prawdy.  Ale co jest „obiektywną” ludzką prawdą? Oto Jair Lapid twierdzi, że jego babcia została zamordowana przez „Niemców i Polaków”(„My grandmother was murdered in Poland by Germans and Poles”) choć nie ma tego na poziomie faktów i definicji prawdy Arystotelesa. Kłamie czy mówi prawdę? Dla mnie każdy mówi prawdę nawet jeśli kłamie, bo mówi z poziomu swojego wewnętrznego procesu. Lapid odzwierciedla swój proces, swoje emocje, tutaj: pracę nad poczuciem krzywdy. Facet jest kłamcą i jednocześnie nie kłamie;  mówi prawdę swojej psyche. Jak stwierdzimy, że liczą się tylko fakty to wymazujemy wewnętrzną prawdę tego człowieka, z której on być może nie zdaje sobie sprawy. Ale jego wewnętrzna prawda także jest elementem świata. Tak jak wewnętrzną prawdą komentatorów zdarzenia jest to, że usiłują – zgodnie z ostatnio panującą bzdurną modą – budować sobie symboliczny „naród” na wykluczeniu i wybiórczej odpowiedzialności.

Czytaj dalej Kłamca, jego prawda i jego babcia

Polak, szynka i zombie

Zdarzyło mi się to wielokrotnie (z pewnością innym również), że ktoś w rozmowie -przy całej śmieszności  – uzurpował sobie prawo wyrzucania mnie poza symboliczną wspólnotę narodową.  „Nie jesteś Polką”, dowiadywałam się, „pakuj się do Izraela/Szwabów, na Madagaskar”, „Tylko prawdziwi Polacy”, „Prawdziwy Polak może, robi, nie robi…” Ba! kiedyś ktoś mi powiedział na australijskiej plaży „prawdziwi Polacy nie szwędają się i siedzą w domu” . Brzmi znajomo?

Takie etykietowanie nie jest modą odgórną, choć są tacy, którzy w to chcą uwierzyć. Raczej rząd nasz jaśnie nieoświecony wpisał się w sposób myślenia wielu osób. Hitler przecież nie „porywał tłumów”. To raczej tłumy znalazły w nim ucieleśnienie swoich konceptów. Jego usta mówiły językiem grupy. Inaczej Hitler pozostałby w pamięci nielicznych jako mierny malarz borykający się z problemami jelitowymi.

Zdaję sobie sprawę, że tożsamość narodowa dla wielu jest święta i oczywista.  Nie poddana refleksji żadnej. „Polska”  funkcjonuje w niektórych umysłach jak konstrukt/projekcja „Bóg” i traktowana jest jak niepodważalna, najrzeczywistsza rzeczywistość choć jest tylko kategorią umysłu, memem. Czytaj dalej Polak, szynka i zombie

Oto figura Żyda przemówiła

„Z kim jeszcze nie mamy wojny?” zadumał się Prezes. Kot przeciągnął się leniwie i od niechcenia machnął ogonem w globus na prezesowskim stole. „Tak, kotku – Izrael!”

No i mamy. Wojnę równą absurdem tej jaką Australia wypowiedziała Turcji swojego czasu.

Prowadzenie dyskusji na poziomie gier umysłu nie ma sensu. Nie ma sensu używać słów „Polska”, „Izrael”, „goj”, „parch”. One mówią o emocjach mówiącego i jego potrzebie przynależności/ukrycia się w cieniu Czegoś Wielkiego a nie o tym co nam się wydaje, że niby-mówią. Błędem jest mieszanie do tematu genów, rodów, narodów, kultur, państw – bo niszczy człowiek człowieka a nie „Polska” „Izrael” czy znów „Izrael” „Polskę”. Niepokojący głos z Izraela mówi o prostym i oczywistym fakcie: że niektórzy Polacy w żydowskich oczach są współwinni holokaustowi. Winni nienawiścią, biernością, zaniedbaniem, wycofaniem, współpracą z katem, radością z „wreszcie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, bierną i aktywną agresją. Żadna ustawa, żadne zamykanie ust niewygodnym świadkom faktów nie zmieni. To, że owa współodpowiedzialność nie weszła do publicznej narracji nad Wisłą jest błędem. Nie pojawiło się żadne obustronne „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. To też ogromne zaniedbanie. Czytaj dalej Oto figura Żyda przemówiła

By nie powiedziano o was

Powidok z ostatnich wydarzeń: skromny torcik ze swastyką z wafelków. Słiiit :). Faszyzm i jego jednoczesne zaprzeczenie, złagodzenie przez słodkość i infantylność wafelków. Jak tu się bać takiego leśnego, wstydliwego i wafelkowego faszysty, prawda? Odurzeni przemocą, przyzwalający na nią, puszczają do nas oko.  Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało, to tylko prince polo.

Narracje, w których jednostka pomniejszona zostaje i zastąpiona przez gry umysłu takie jak „państwo”, „naród”, „ród”, „klasę”, „rodzinę”, „wyznanie”, „gen słowiański”, „gen aryjski”  jakże wygodne są, ale jakże nieprawdziwe.  Bo to jednostka „rozgrywa sobie świat”, używa dla siebie elementów zewnętrznych,  składa klocki według swojego ukrytego szaleństwa, nieświadomych poruszeń psyche, wariactwa, lęków i perwersji.

I takie oto moje dalekie skojarzenie z wafelkami:

Czytaj dalej By nie powiedziano o was