Sondaż i wiara

Oko.press dokonało ciekawego skojarzenia „sondażu” z „aktem zawierzenia”, sprawdzając statystycznie czy ludowi spodobał się magiczny gest pana premiera na Jasnej Górze. Samego „aktu zawierzenia” nie skomentuję, bo umysł ludzki różnych wyobrażeń chwyta się nerwowo i póki nie oprze się na prawdzie zamiast wierze będzie słaby i zalękniony jak sam jaśnie pan premier. Mamy więc tutaj gest słabego ludzkiego umysłu, to wszystko. Może być madonna, swaróg lub też spaghetti, mnie nie wadzi, choć „akt zawierzenia latającemu potworowi spaghetti” może byłby bardziej apetyczny niż to co dzieje się w kościołach. Czytaj dalej Sondaż i wiara

Dobry i zły policjant

Patrząc z perspektywy Chaty z Kraja na żale Gazety Wyborczej i Janusza Majcherka bawię się nieco bezradnością klasy średniej i jej oburzeniem  na to, że tak niewielu obywateli jest zaangażowanych w opozycję, obronę „demokratycznych sądów” i „trójpodziału władzy” a w sondażach Miłościwie Nam Panująca Władza nadal panuje mimo tylu wpadek.  Jak to, nikt nie chce bronić naszych demokratycznych wartości, naszej wolności, na marsze nikt nie chodzi? Cham na grilla pojedzie, ale pod Sąd już nie, jasne, bo to cham jest bez przyzwoitości, uczuć i sumienia i my, elita, przez chamów zginiemy. Dziwne, bo osoby (na bogów, przecież!) wykształcone nie rozumieją, że nie istnieją żadne masy gnane hasłami a istnieją jednostki. I te jednostki myślą może krótkowzrocznie, może głupio, ale jednostkowo. Hasła, umowne wartości, podsuwane obrazy, tabelki i „wartości” działać nie będą i będą tracić moc, gdy nie pociągają za sobą żadnej rzeczywistości – dla jednostki. Jest już pseudoszkoła, jest pseudokodeks wykroczeń, są pseudozasady ruchu drogowego, są pseudoinstytucje, jest pseudo savoir vivre, jest pseudowzrost gospodarczy. W polskich mieścinach, czasem wśród ruder, sterczy (i słowo to nieprzypadkowe) jednak zadbany kościół a tereny przykościelne czyściutkie choć śmierdzą z daleka kasą… Czy jakiś „bezdomny dał” kiedyś maybacha sędziemu Sądu Najwyższego? Ludzi nie obchodzi i obchodzić nie będzie żaden „Sąd Najwyższy”,  bo nikt instytucji z zasady nie lubi a przez „25 lat wolności” państwowe instytucje zrobiły wszystko by dowieść, że nie da się ich lubić ani nawet szanować. Są w jednostkowym doświadczeniu nieistniejące i głęboko antyludzkie, wręcz psychopatyczne. I, jako słabe, budzą dodatkowo złość i pogardę. Nie sterczą.

Wojna na przodków

Wyjątki z szaleństwa pana Tarczyńskiego:

„nie pouczaj wnuka Wyklętego”
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23323260,wulgarny-atak-tarczynskiego-na-dziennikarza-nie-zaczepiaj.html#Z_MT

„Nie, ja chcę wiedzieć, co robił jego dziadek. Wszyscy wiedzą kim był mój dziadek. A ja chcę wiedzieć, kim był jego. Jego ojciec. Z jakiego środowiska się wywodzi.”
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23123686,tarczynski-nie-odpuszcza-dziennikarzowi-chce-wiedziec-kim.html

Taka to pana Tarczyńskiego Wojna na Przodków. (Oczywiście, drugą stroną medalu jest gowinowska wojna na ilość dzieci przekładaną na ilość wyborczych głosów- bez względu na jakość). Może myślących razić głębokie polactwo takiego stawiania sprawy, ale „duma z pochodzenia” jest powszechna wśród dorosłych dzieci (zwanych dalej umownie „dorosłymi”) jak świat długi i szeroki. Niektórzy przejmują sprawę we własne hmm… ręce i mnożą się jak króliki, by przodkami zostać dla jak największej ilości homo sapiens, i tak – genami, memami i pobożnymi życzeniami- trzymać ich na smyczy. Kontrolować Los i przekroczyć- w taki skrzywiony sposób- swoje ego. Co więcej, niektórzy przodkowie odchodzą przecież do sfery wspólnotowej, symbolicznej, mitycznej, wręcz boskiej. Czyż to nie atrakcyjna kariera w dzisiejszych czasach, zwłaszcza dla trupa? Czytaj dalej Wojna na przodków

Dobry Król

Jest taki znany motyw literacki: Dobry Król. Król, który jest uosobieniem i gwarantem sacrum i sił życiowych państwa/ przyrody (stąd jego autorytet wśród ludu pracującego) zostaje otoczony przez złych dworaków, traci siły witalne i kontakt z ludem. „Daje posłuch złym doradcom”, sam naiwny, od ludu swojego odciągnięty przez cynicznych karierowiczów.  Ale nagle: cud! Dobry Król, nadal przecież dobry w sercu swoim, na oczy przegląda. Przepędza złych doradców i nad ludem cierpiącym się pochyla, o ludu, mój ludu… Równowaga zostaje przywrócona. Sady znów kwitną, woda żywa płynie, łąki się zielenią, lud szczęśliwy Króla Dobrego na stolcu wychwala. Czytaj dalej Dobry Król

Liber chamorum czyli nam się należy

Tekst „Nam się należało” powinien zawisnąć na billboardach. Ma nośność „Ośmiorniczek”. „Ośmiorniczki” contra „Nam się należało”. Piękne: zepsucie władzy, pazerność, sprawiedliwość, hipokryzja- tyle wątków do gadania…

Ale inny obraz mi się głowie pojawia. Oto wchodzi cham do pałacu, zabiera porcelanową pozytywkę ze słowami „nam się należało”. Ale nie to w sumie mówi. Mówi bezradnie:”chcę być panem a nie umiem”. Umiem tylko ukraść niepotrzebną mi pozytywkę, a ją na słoninę przeliczyć. Bolą mnie te „pańskie” ośmiorniczki, bo ich nie rozumiem, nie umiem jeść, nawet mi nie smakują, ale panowie jedzą. Ciężko pracuję, bo usiłuję być  panem; ciężko mi to”panowanie” idzie, więc za wysiłek bycia „panem” mi się należy rekompensata. Należy mi się, do kurwy nędzy,  za ogromny, syzyfowy wysiłek uzurpacji, udawania „pana z pozytywką” w chłopskiej chacie. Czytaj dalej Liber chamorum czyli nam się należy

Kosmita

Komuś, kto żyje w narracji podporządkowania totemowi nie przyjdzie do głowy prosta rzecz- że można realizować własne pasje. I to, że dla tych  pasji, dla wewnętrznego wezwania, wykorzystuje się to, co jest w danym momencie dostępne, np. rzeczywistość zwaną dziś PRL-em. Być, realizować się w „Reżimie” jest tożsame – dla osób pozbawionych wewnętrznej wolności – ze służeniem Reżimowi, z krzywdzeniem, z „kolaboracją”, z „brakiem honoru” czy „brakiem kręgosłupa”.

Gilotyny więc już naszykowane. Czytaj dalej Kosmita

Kłamca, jego prawda i jego babcia

Umysł posługuje się pewnymi kategoriami. Np. sprawiedliwości czy prawdy.  Ale co jest „obiektywną” ludzką prawdą? Oto Jair Lapid twierdzi, że jego babcia została zamordowana przez „Niemców i Polaków”(„My grandmother was murdered in Poland by Germans and Poles”) choć nie ma tego na poziomie faktów i definicji prawdy Arystotelesa. Kłamie czy mówi prawdę? Dla mnie każdy mówi prawdę nawet jeśli kłamie, bo mówi z poziomu swojego wewnętrznego procesu. Lapid odzwierciedla swój proces, swoje emocje, tutaj: pracę nad poczuciem krzywdy. Facet jest kłamcą i jednocześnie nie kłamie;  mówi prawdę swojej psyche. Jak stwierdzimy, że liczą się tylko fakty to wymazujemy wewnętrzną prawdę tego człowieka, z której on być może nie zdaje sobie sprawy. Ale jego wewnętrzna prawda także jest elementem świata. Tak jak wewnętrzną prawdą komentatorów zdarzenia jest to, że usiłują – zgodnie z ostatnio panującą bzdurną modą – budować sobie symboliczny „naród” na wykluczeniu i wybiórczej odpowiedzialności.

Czytaj dalej Kłamca, jego prawda i jego babcia

Polak, szynka i zombie

Zdarzyło mi się to wielokrotnie (z pewnością innym również), że ktoś w rozmowie -przy całej śmieszności  – uzurpował sobie prawo wyrzucania mnie poza symboliczną wspólnotę narodową.  „Nie jesteś Polką”, dowiadywałam się, „pakuj się do Izraela/Szwabów, na Madagaskar”, „Tylko prawdziwi Polacy”, „Prawdziwy Polak może, robi, nie robi…” Ba! kiedyś ktoś mi powiedział na australijskiej plaży „prawdziwi Polacy nie szwędają się i siedzą w domu” . Brzmi znajomo?

Takie etykietowanie nie jest modą odgórną, choć są tacy, którzy w to chcą uwierzyć. Raczej rząd nasz jaśnie nieoświecony wpisał się w sposób myślenia wielu osób. Hitler przecież nie „porywał tłumów”. To raczej tłumy znalazły w nim ucieleśnienie swoich konceptów. Jego usta mówiły językiem grupy. Inaczej Hitler pozostałby w pamięci nielicznych jako mierny malarz borykający się z problemami jelitowymi.

Zdaję sobie sprawę, że tożsamość narodowa dla wielu jest święta i oczywista.  Nie poddana refleksji żadnej. „Polska”  funkcjonuje w niektórych umysłach jak konstrukt/projekcja „Bóg” i traktowana jest jak niepodważalna, najrzeczywistsza rzeczywistość choć jest tylko kategorią umysłu, memem. Czytaj dalej Polak, szynka i zombie

Oto figura Żyda przemówiła

„Z kim jeszcze nie mamy wojny?” zadumał się Prezes. Kot przeciągnął się leniwie i od niechcenia machnął ogonem w globus na prezesowskim stole. „Tak, kotku – Izrael!”

No i mamy. Wojnę równą absurdem tej jaką Australia wypowiedziała Turcji swojego czasu.

Prowadzenie dyskusji na poziomie gier umysłu nie ma sensu. Nie ma sensu używać słów „Polska”, „Izrael”, „goj”, „parch”. One mówią o emocjach mówiącego i jego potrzebie przynależności/ukrycia się w cieniu Czegoś Wielkiego a nie o tym co nam się wydaje, że niby-mówią. Błędem jest mieszanie do tematu genów, rodów, narodów, kultur, państw – bo niszczy człowiek człowieka a nie „Polska” „Izrael” czy znów „Izrael” „Polskę”. Niepokojący głos z Izraela mówi o prostym i oczywistym fakcie: że niektórzy Polacy w żydowskich oczach są współwinni holokaustowi. Winni nienawiścią, biernością, zaniedbaniem, wycofaniem, współpracą z katem, radością z „wreszcie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, bierną i aktywną agresją. Żadna ustawa, żadne zamykanie ust niewygodnym świadkom faktów nie zmieni. To, że owa współodpowiedzialność nie weszła do publicznej narracji nad Wisłą jest błędem. Nie pojawiło się żadne obustronne „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. To też ogromne zaniedbanie. Czytaj dalej Oto figura Żyda przemówiła

By nie powiedziano o was

Powidok z ostatnich wydarzeń: skromny torcik ze swastyką z wafelków. Słiiit :). Faszyzm i jego jednoczesne zaprzeczenie, złagodzenie przez słodkość i infantylność wafelków. Jak tu się bać takiego leśnego, wstydliwego i wafelkowego faszysty, prawda? Odurzeni przemocą, przyzwalający na nią, puszczają do nas oko.  Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało, to tylko prince polo.

Narracje, w których jednostka pomniejszona zostaje i zastąpiona przez gry umysłu takie jak „państwo”, „naród”, „ród”, „klasę”, „rodzinę”, „wyznanie”, „gen słowiański”, „gen aryjski”  jakże wygodne są, ale jakże nieprawdziwe.  Bo to jednostka „rozgrywa sobie świat”, używa dla siebie elementów zewnętrznych,  składa klocki według swojego ukrytego szaleństwa, nieświadomych poruszeń psyche, wariactwa, lęków i perwersji.

I takie oto moje dalekie skojarzenie z wafelkami:

Czytaj dalej By nie powiedziano o was