O wadze subiektywności

Fragment rozważań psychoanalityczki Edny O’Shaughnessy o subiektywności badań wewnętrznego życia:

Czy istnieją fakty kliniczne? Czy w sytuacji, kiedy możliwych jest tak wiele indywidualnych i teoretycznych ujęć, nie może się okazać, że pole psychoanalityczne jest raczej subiektywne niż rzeczywiste, oparte na faktach? „Subiektywność” jest słowem o wielu znaczeniach. Od początku psychoanaliza bada psychiczną rzeczywistość, która w pewnym sensie jest subiektywną rzeczywistością.  I stąd wszystkie badania dotyczące człowieka bardziej zależą od wiedzącego umysłu, niż badania rzeczywistości fizycznej; w psychoanalizie umysł analityka jest instrumentem badającym umysł pacjenta. To wywołuje alarmującą myśl o psychoanalizie jako o podwójnie subiektywnej – zarówno ze strony analityka, jak i ze strony pacjenta. Dalszy fakt, że analityków nie da się „znormalizować”, że analityk ma „indywidualny idiom”, jak nazwał to Bollas, odgrywa rolę w powszechnym przypuszczeniu, że analityczne przedsięwzięcie jest subiektywne w sensie pejoratywnym, to znaczy zupełnego braku obiektywności. Jednak domniemanie „braku obiektywności” wymaga zbadania. W naszej epoce olśniewają nas obiektywne dokonania maszyn i mogą powodować, że zawsze widzimy je jako lepsze – nawet  w obszarach budzących wątpliwości. Niektórzy filozofowie piszą, jak gdyby nie mieli żadnych wątpliwości, że dla nas wszystkich byłoby wskazane mieć umysł zredukowany do mózgu, a mózg równany ze „sztuczną inteligencją’. W tym samym duchu sądzi się, że nagranie jest bardziej obiektywnym zapisem sesji niż sporządzone przez analityka notatki i pamięciowy zapis. […]

Media trąbią na alarm. Mieliśmy epidemię zaburzeń psychicznych w czasach przejedzenia i mamy epidemię owych zaburzeń teraz,  w czasach kryzysu i załamania dotychczasowych narracji. Ciekawe czy kiedyś psychobiznes dojdzie do wniosku, że opowieść o człowieku-maszynie i umyśle-mózgu ma coś z tym przewlekłym kryzysem wspólnego. Że nie ma człowieka „obiektywnego”  a to co dzieje się w diadzie jest nietransmitowalne bez utraty sedna. Że zdegradowanie ludzkiego umysłu do rzeczy jest głęboko nieadekwatne i niszczące.

Więc można sobie życzyć, żeby – choć we własnym zakresie, we własnym życiu i narracji – nie traktować się jak aktora w fastnetowym spektaklu, jak uczestnika Rynku: konsumenta, producenta, klienta czy pacjenta; jak zarządzanego obywatela Państwa; jak maszyny, części Systemu IT czy wreszcie jak mózgu – zawsze wadliwego zresztą wobec sprawności maszyny. Nie definiować się ani przez ego ani przez role ani przez umysł.

Traktować się jak Istnienie ze swoim subiektywnym, jakże ważnym,  światem.

Edna O’Shaughnessy „Psychoanalityczne dociekania. Pisma zebrane” Wydawnictwo Imago, Gdańsk 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *