Być może

Jest w Chinach pękający szklany most. Z tym, że pęknięcia to fejki, interaktywne płytki pękanie imitujące, choć emocje tych, którzy na takie coś nastąpią na wysokości  kilometra – całkiem rzeczywiste. No, ale w czym problem? Turyści przecież zapłacili:  i za emocje, i za fejk, i za… bezpieczeństwo.

Takie skojarzenie mam w związku z epidemią (już pandemią? jak nazwać chorobę otoczoną dezinformacją?) koronawirusa. Pękająca szyba, 1000 metrów lotu, problem w tym, że szyba już nie interaktywna, już nie fejk ani zabawa. Zasady bezpieczeństwa odbierają część frajdy, więc przy zmutowanym wirusie (pal licho, kto mu w tej mutacji pomógł i nie czepiajmy się niewinnych nietoperzy) śmierć jest całkiem realna, całkiem realne puste miasta, całkiem realna dezinformacja.

Całkiem realny upadek kostek domina. Trzask pękających światowych łańcuchów dostaw. Realny.

Być może (proszę mi wybaczyć naiwność) to okaże się punktem zwrotnym a przynajmniej punktem wyzwalającym pewną refleksję nad funkcjonowaniem współczesnego Matrixa. Nagle poddani kwarantannie mają czas do zabicia, konfrontują się z nudą, ze swoją pustką i ciszą. Nagle okaże się, że wszyscy jesteśmy połączeni, biedni i bogaci, zieloni i czerwoni, chudzi i grubi, zależymy do siebie i od tego, czy ktoś rozwłóczy mutanta po lotnisku, na którym wyrokiem Losu się znajdziemy. Być może okaże się, że troska o innych się opłaca a usługa salowej czy medyczna wiedza fachowa będzie bezcenna. Nagle okaże się, że w demokracji (tak często mylonej w polskim grajdole z sobiepaństwem) ktoś może zostać zatrzymany, badany i więziony wbrew swojej woli dla dobra wspólnego. Nagle okaże się, wbrew ideologiom, że swoi są ważniejsi niż nie-swoi. Nagle okaże się, że globalizacja ma swoje ograniczenia, choć zdawało się, że tak być nie może. Nagle okaże się, że produkcja wyrafinowanych, wyspecjalizowanych podzespołów będzie – z braku jednego elementu – niemożliwa: logistycy rzucą się w stronę nowych źródeł zasobów, i nabiorą świadomości, że takich braknie.  Nagle okaże się, że światowa recesja obniży produkcję, więc i skażenie Matki Ziemi. Nagle okaże się, że świat jest pełen zbędnych „zasobów ludzkich” i że jest „brak”.  Być może okaże się wreszcie, że stłoczenie ludzi niczym nioski w klatkach jest po prostu nieopłacalne a opłacalna jest naturalna żywność podnosząca odporność. Nagle okaże się, że bez stosów kolorowej chińszczyzny i dupnych, obliczonych na dwa lata funkcjonowania okienek z obrazkami da się żyć.  Że nie potrzebujemy 90% rzeczy jakie posiadamy a te 10% które będziemy posiadać będą cenne. Nagle okaże się, że motywy, które umysł podsuwa jako oczywistość: spodziewana długość życia, zdrowie, życie dziecka, sprawiedliwość, wolność przemieszczania się…  już takie oczywiste nie będą. Być może okaże się, że ograniczenie i dotknięcie rzeczywistości przyniesie ulgę Ziemi i wzrost kreatywności we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia.

Nasza kultura oddalająca się coraz bardziej w stronę symulacrum, fejku, jednorazowości, udawania, pozy i hałasu będzie szukać takiego dotknięcia realu. Granicy, Prawa, Ojca, by uratował nas od rzygania z przejedzenia,  od rozmemłanej, przekarmiającej Matki.

Koronawirus Covid-19 może być szczęściem w nieszczęściu. Jeśli nie zadziała jako budzik- ludzkość będzie poszukiwać granicy (boleśnie) dalej, w faszyzmie, w fundamentalizmach, w wojnie, w masowych masakrach, w kolejnych pandemiach.

Wracając do szklanego mostu: to rzekomo bezpieczne pękanie szkła pod ludzkimi stopami to nie atrakcja turystyczna, to przeczucie. Nieświadome pragnienie dotknięcia- spoza pikselowego, sztucznego, radosnego, apolińskiego, bezpiecznego świata- jakiejś granicy dla iluzji, czegoś realnego, choćby swojego własnego przedśmiertnego przerażenia i obsranych w ostatnim skurczu gaci.

Mówisz – masz, tak funkcjonuje Gra. Więc mamy.

Jedna myśl w temacie “Być może”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *