Rodzenie się

O procesie dojrzewania wg Fromma.

Narodziny nie są jednym aktem; jest to proces. Celem życia jest bycie w pełni narodzonym, choć jest jego tragedią, że większość z nas umiera, zanim w ten sposób się narodzi. Żyć to rodzić się w każdej minucie. Śmierć się wydarza, kiedy ustają narodziny. Fizjologicznie nasz system komórkowy funkcjonuje w procesie ciągłych narodzin; jednak psychologicznie większość z nas w pewnym momencie przestaje się rodzić. Niektórzy rodzą się całkiem martwi; trwają w życiu fizjologicznym, podczas gdy ich wewnętrznym pragnieniem jest powrót do łona, do ziemi, ciemności, śmierci- są obłąkani lub prawie obłąkani. Wielu innych kroczy dalej ścieżką życia. Jednak nie mogą do końca odciąć pępowiny, że tak powiem; pozostają symbiotycznie przywiązani do matki, ojca, rodziny, pochodzenia, państwa, pozycji, pieniędzy, dóbr itp.; nigdy nie stają się w pełni sobą, w wyniku czego nie mogą się w pełni narodzić.

Regresywna próba dania odpowiedzi na problem egzystencji może przybrać różne formy; wspólne dla nich wszystkich jest to, że z konieczności chybiają i prowadzą do cierpienia. Kiedy raz człowiek został oderwany od przedludzkiej, rajskiej jedności z naturą, nigdy nie będzie mógł powrócić tam, skąd przybył – dwa anioły z ognistymi mieczami blokują mu powrót. Powrót jest możliwy tylko dzięki śmierci lub obłąkaniu – nie w życiu i przy zdrowych zmysłach.

Człowiek może usiłować znaleźć tę regresywną jedność na kilku poziomach, które jednocześnie są kilkoma poziomami patologii i irracjonalności. Może zostać opętany przez chęć powrotu do łona, do matki ziemi, do śmierci. Jeśli to pragnienie jest wszechniszczące i nie do powstrzymania, rezultatem jest samobójstwo lub obłęd. Mniej niebezpieczną i patologiczną formą regresywnego poszukiwania jedności jest dążenie do pozostania uczepionym piersi matki czy ręki matki lub do poddania się panowaniu ojca. Różnice, między tymi odmiennymi dążeniami wskazują na różnice pomiędzy różnymi rodzajami osobowości. Ktoś, kto pozostaje przy piersi, jest wiecznie zależnym niemowlakiem, który reaguje euforią, kiedy jest kochany, kiedy się nim opiekują, chronią i wielbią, ogarnia go zaś nieznośny lęk, kiedy grozi mu rozdzielenie z wszechkochającą matką. Ktoś, kto pozostaje przywiązany do panowania ojca, może rozwinąć nawet dosyć dużo inicjatywy i aktywności, zawsze jednak w obecności autorytetu wydającego polecenia, pochwały i nagany. Inną formą regresywnej orientacji to destrukcyjność, dążenie do przezwyciężania oddzielenia za pomocą pasji niszczenia wszystkiego i każdego. Ktoś może tego próbować poprzez chęć pożerania i wchłaniania wszystkiego i i każdego, to jest przez doświadczanie świata i wszystkiego, co jest w nim, jako pożywienia, albo przez całkowite niszczenie wszystkiego i wszystkich za wyjątkiem jednego- siebie. Inną formą próby podejmowanej dla uspokojenia cierpienia spowodowanego oddzieleniem jest wznoszenie budowli własnego ego jako oddzielnej, otoczonej murami niezniszczalnej „rzeczy”. Wówczas doświadcza się siebie jako swoją posiadłość swoją moc, swój prestiż, swój intelekt.

Wynurzaniu się jednostki z regresywnej jedności towarzyszy przezwyciężanie narcyzmu. Niemowlę krótko po narodzinach nie ma nawet poczucia rzeczywistości na zewnątrz siebie w sensie zmysłowej percepcji; ono, sutek matki i jej pierś są wciąż jednym; ono znajduje się w stanie poprzedzającym jakiekolwiek zróżnicowanie na podmiot i przedmiot. Po pewnym czasie zdolność zróżnicowania na podmiot i przedmiot rozwija się w każdym dziecku- lecz jedynie w oczywistym sensie świadomości różnicy pomiędzy „ja” i „nie-ja”. W sensie uczuciowym przezwyciężenie narcystycznej postawy wszechwiedzy i wszechmocy wymaga pełnej dojrzałości, jeśli to stadium zostaje kiedykolwiek osiągnięte. Tę narcystyczną postawę wyraźnie można dostrzec u dzieci i osób neurotycznych, z ta różnicą, że u tych pierwszych jest ona zwykle świadoma a u tych drugich nieuświadomiona.  Dziecko nie przyjmuje rzeczywistości takiej, jaka ona jest, lecz taką, jaką chce, żeby była. Żyje ono swoimi chęciami, a jego widzenie rzeczywistości jest takie, jakim chce ono chce, żeby było. Jeżeli jego życzenie nie jest spełniane, reaguje gniewem, a funkcją tej złości jest zmuszenie świata (za pośrednictwem ojca i matki), żeby odpowiedział na to życzenie. W normalnym rozwoju dziecka ta postawa stopniowo zmienia się w dojrzałą postawę bycia świadomym rzeczywistości i akceptowania jej, jej praw, więc i konieczności. U osoby neurotycznej wciąż na nowo odkrywamy, że nie dochodzi do tego punktu, że nie porzuca narcystycznej interpretacji rzeczywistości. Ktoś taki upiera się przy tym, że rzeczywistość musi odpowiadać jego wyobrażeniom, a kiedy widzi, że tak nie jest, reaguje albo impulsem mającym przymusić rzeczywistość, aby odpowiadała na jego życzenia (czyli aby dokonało się niemożliwe), albo poczuciem bezsilności, gdyż nie może dokonać niemożliwego. Pojęcie wolności tej osoby, czy jest tego świadoma czy nie, jest ideą narcystycznej wszechmocy, natomiast w pojęciu wolności osoby w pełni rozwiniętej zawiera się uznanie rzeczywistości i jej praw oraz działanie w granicach praw konieczności, wrażliwe odnoszenie się do świata, poprzez ujmowanie go za pomocą własnych myśli i uczuć.

Fromm jednak nie określa -dość wygodnie-czym jest „rzeczywistość i jej prawa”. Konfrontacja z prawdą „rzeczywistości”, matrixa,  czyli z konstruktami umysłu może być bolesna. Ale prawda, choć boli, ponoć daje wolność.

Erich Fromm "Buddyzm zen i psychoanaliza" w „Buddyzm zen i psychoanaliza” E. Fromm, D.T. Suzuki, R. de Martino, REBIS, Poznań 2016

 

2 myśli na temat “Rodzenie się”

  1. Czasem szukajac rozwiazan,szukam u roznych zrodel.Patrzalem na psychologia net to twoje wpisy sa.Ja wylecialem za to-Droga fatum. Sporadycznie czytuje forumowe wybebeszania się tutejszych stałych bywalców, podziwiam wasze samouwielbienia, adoracje, czujność. Wasze czyhanie by dowalić komus. O ile mnie pamięć nie myli, Ty droga fatum zdystansowałaś się od tego, przegnałaś swoja konkurencje, stałaś się turbo moherem, uwiesiłaś się sutanny, gdzie trujesz jakiemuś facetowi swoje dyrdymały, jaka to Ty jesteś och i ach, a wszyscy wokół ciebie to sprawcy twoich nieszczęść. Jedną pozytywną rzecz Kochaniutka zrobiłaś, to znalazłaś sobie następnego admina. Nie wiem czy prałas jego obsrane kalesony, czy tez baraszkujecie ze sobą. Jeżeli baraszkujecie, śmiem przypuszczać żeś słaba w wyrku, bo świątek i piątek trujesz na forach swoje fanaberie. Jeżeli masz ciut odwagi by spojrzeć prawdzie w slipy, stań przed lustrem, tupnij i krzyknij DOŚĆ. Od teraz będę sobą. Zrzuć z siebie kajdany fałszu i obłudy w której żyjesz. Rozlicz się ze sobą, i przestań pieprzyc trzy po trzy dziesięć. Zacznij żyć, inaczej zdechniesz niczym niedorozwinięty embrion w swoim kokonie. Całusy Słonce

    1. Mam wrażenie że nie ja jestem adresatką i że nie to miejsce. Pomyłka? Nawet jeśli, to ładne to zdanie z embrionem w kokonie, więc zostawię, bo uniwersalne. Nomen omen, McKenna o poczwarkach i motylach też pisze. Pisze, że poczwarka musi umrzeć a rodzi się coś kompletnie innego: motyl. Tylko kto pragnie się „okokonić” i zniszczyć znaczenia jakie nadaje swojemu ego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *