Kule się go nie imają

Dlaczego afery nie zmieniają poparcia PiS? pyta (niespokojnie?) Adam Nowiński i przyrównuje Prezesa do austriackiego kanclerza Sebastiana Kurza:

„On także straszy uchodźcami, bagatelizuje afery i nastawia małe miejscowości i wieś przeciwko wielkim aglomeracjom. I to przynosi rezultaty – prawie 40 proc. poparcia, które stawia go w dobrej pozycji przed jesiennymi wyborami.

Odpowiedź wydaje się prosta. PiS- w podziemnym nurcie, bo nie w oficjalnych deklaracjach – jest ruchem głęboko antysystemowym, antykapitalistycznym. Robi to, czego nie zrobiono wcześniej- rozpieprza System, nieświadomie, cynicznie-nie wiem -ale rozpieprza.

Z jednej strony muru są ci, którzy chcą spokojnie wychować dzieci i zostać w domu, rezygnując, choćby częściowo, z pracy niewolnika i udziału w kapitalistycznym młynie. Z drugiej są coraz bardziej rozzłoszczeni ci, którzy jeszcze pracują i tworzą, ciągle wierząc w potęgę skalistą świata takiego, jaki znamy i wieszając się na jego iluzjach. A kapitalistyczny młyn jest dość wrażliwy na brak taniej i sterowanej wgranymi pragnieniami siły roboczej (ta miska ryżu…).

Ruch taki jak PiS  wydobywa na powierzchnię, lub tuż pod powierzchnię, głęboko ukryte przeczucie, że System jest oparty na iluzji, uzgodnionej pustce i jest nie-ludzki.  System bazuje na nie-człowieczeństwie a na tęsknocie za człowieczeństwem żeruje znów narracja PiS…  System odrywa człowieka od ziemi, zmian pór roku, świadomości ciała -nieprzypadkowo więc częścią pisowskiej narracji jest „ziemia”: tradycja, dopłaty dla drobnych rolników, rzekomo „dobra polska żywność” i ci źli pośrednicy (handlarze, Żydzi- tu imaginarium zastałe i ogromne). W Systemie nie ma czasu na życie, budowę relacji, wychowanie dzieci: żadne wykłady z work-life balance ani obiady za złotówkę dla niewolników Amazona nie będą nigdy tak skuteczne jak 500+. W Systemie  wzięcie kredytu nie jest już szansą a przejściem do etapu uzależnienia, pasowaniem na wieloletniego niewolnika. 500 zł to nie jest dużo, nawet coraz mniej, ale daje nadzieję na uniezależnienie się -choć trochę, choć symbolicznie-od Systemu wyzysku. System symbolizują „orliki”, na których wiejskie dzieciaki nie mają czasu grać; to autostrady, którymi wkrótce nie będzie dokąd pojechać. System to zarządzanie bezwzględne, (pozornie) racjonalne, brutalnie optymistyczne – wobec frustracji i nieracjonalności ludzkiej, której przecież PiS używa do woli w myślach i uczynkach.

Wsi spokojna, wsi wesoła… Tęsknota za prostotą, za człowieczeństwem- tęsknoty nie zniszczy żadna afera, żadne kłamstwo ani żadna prawda.

Kilka znaczących cytatów z badań Krytyki Politycznej :

„Że nie robi się autostrady, która jest rok niepłatna, a potem płatna, i to kupę pieniędzy, tylko że robi się coś dla ludzi, konkretnie, dla mnie. Nie że mam ładną drogę. Ja mogę nie mieć samochodu, mi autostrada w ogóle nie jest potrzebna. Ale jest dla mnie obietnica, że będę miała emeryturę, że będę miała socjalne, że dzieci będą mogły wychowywać swoje dzieci, bo mogą siedzieć w domu przez 5 lat” (zwolenniczka PiS)

„– Na planecie PO by było rozwarstwienie społeczne… Bogaci by byli dalej bogatymi, a biedni by pracowali. Takie ukryte niewolnictwo.[…] Ci, którzy stanowiliby elitę, to ładnie by wyglądali, nie wstyd by było ich gdzieś pokazać. A ci, którzy byliby wyzyskiwani, byliby z nich bardzo dumni, że są tacy fajni, że ich ładnie reprezentują… Tacy światowi. Tak, nie wstyd. Na zamku król z dworem, a poddani dookoła.” (zwolennik PiS)

i inne

– A co by nie mówić o Prezesie, nie popieram, ale on jest naturalny w tej swojej… […] W tej swojej takiej… W odizolowaniu. On z nikim nie rozmawia, nie udziela żadnych wywiadów. On nie jest taki właśnie zrobiony przez tych speców, żeby się sprzedać, za to jedno akurat go cenię”

„„Dużo osób tak myśli, że [znowu PO] podniesie wiek emerytalny […] i ja będę do siedemdziesiątki zapierdzielał”

„Ileś lat przepracowałam, oni mi za tyle lat dali 880 złotych. Rząd… co mi może rząd dać, skąd weźmie? To są moje pieniądze. To są… zawsze były moje i będą”

 

– Trochę się zastanówcie i jakby tak każdy od serca powiedział: Polska marzeń za 20 lat. Co by musiało się zmienić, żeby Polska była Polską państwa marzeń?

– Żeby ludzie byli uśmiechnięci. […] Żeby byli uprzejmi dla siebie, żeby byli łagodni, żeby byli… żeby się nie tak śpieszyli, jak się śpieszą, nie wpadali na siebie. […] Żebyśmy nie narzekali.  Żebyśmy widzieli plusy, żeby nie było mobbingu w pracach, żeby dzieci nie cierpiały na różne depresje.

Myślę, że imać się PiSu nie będzie też nurt eko, ruch „obrony Ziemi”, widziany przez niektórych w roli nowej jednoczącej religii poruszającej emocje niczym objazd świętego obrazu po wiosce. Choćby dlatego, że zawładnął tym ruchem kapitalizm i dotychczasowi kapitalistyczni uczestnicy Systemu, zgodnie z mechanizmem, w którym Rynek wchłania bunt i go odsprzedaje –  według swoich reguł. Obecną systemową, kapitalistyczną propagandą, która zawładnęła nurtem „eko”, kolejnymi iluzjami „zrównoważonego wzrostu”,  oddychać się już nie da. Tymczasem PiS proponuje spokojne zaprzeczenie i wyparcie. I to działa, bo prawda (wyczuwalna) jest taka, że dla „ratowania Ziemi” nic już zrobić nie można, nawet obżeglowując Gretę Thunberg po wszystkich krajach świata. Cieszmy się więc chwilą, tak naprawdę nie dzieje się nic, zmiany były od zawsze mówi w swojej narracji PiS, jutro to już nie nasze zmartwienie. No, oni się niewątpliwie chwilą cieszą.

Samo myślenie, że „walkę ze zmianami klimatycznymi” załatwi „niewidzialna ręka rynku” jest Systemową aberracją. Eko to gadżeciarstwo, must have, vege lajfstajl, akcesoria do „zero waste”, całe to działanie z naiwnością, że człowiek rozumie o co Ziemi chodzi.  Eko to, nomen omen:  skok w wiarę. I fajna biurokratyczna pompa- sadzenie w światłach reflektorów dziesięcioletnich drzew (by miały pień i koronę i odpowiadały wyobrażeniom „drzewa”, mała sadzonka by się przyjęła, ale cóż: „drzewa” nie przypomina). Drzewka, gdy światła już pogasną- uschną sobie w ciszy.  Ani segregacja śmieci na sto frakcji ani slow life ani unikanie oleju palmowego w wyborach konsumenckich  ani Strajki niczego nie zmienią. Zmieni upadek kapitalizmu, upadek paradygmatu chciwości, zysku i „pokazania się”. Zmieni odejście od egotycznych narracji i kontakt ze swoimi faktycznymi potrzebami – nie zaburzonymi przez wgrywane przez kapitalistyczne media wzorce zachowania i odczuwania. Na to już za późno, bo systemowy marketing grzeje kolejne eko-tematy i eko-wizje. No, i zdystansować się od ego i wgranych pragnień mogą tylko nieliczne dojrzałe jednostki.

Ruchy takie jak pisowskie robią (a raczej wykorzystują, bo to co robią faktycznie to fejk i ustawka) to, czego żadna partia nie odważyła się masowo zrobić, ani lewica ani prawica wcześniej:  jechać na tęsknotach wzbudzanych przez nie-człowieczeństwo Systemu. Fakt, że wiele osób kupuje pisowskie obietnice dla „szarego człowieka” świadczy o tym, że ludzie, a raczej jak dziś się czyta: zasoby ludzkie, konsumenci, klienci, niewolnicy, uczestnicy Rynku etc. etc, mają po ludzku dość. I to jest dopiero prawdziwa eko-rewolucja, prawdziwe rozwalanie Systemu, mimo hałd czarnego złota z Mozambiku i Rosji i smogu.

Bo czekają nas ciekawe czasy i upadek systemu kapitalistycznego idący w parze z upadkiem bio-systemów. Wychodzi, że w drodze współpracy i uzgodnień w oparach iluzji Systemu nie da się zrobić nic, oprócz pustego politycznego i rynkowego bicia piany. Jest szansa na zachowanie życia na Ziemi (niekoniecznie ludzkiego) w buncie niewolników, wojnach, epidemiach i powszechnym głodzie.

Smutne.

4 myśli na temat “Kule się go nie imają”

  1. W sumie to nie za bardzo jest na kogo glosowac.Nawet dzieci odwiedzane przez politykow pytaja za co i z kad wezma kase, na realizowanie swoich programow.Wiekszosc tluszczy nie dopuszcza tego do swiadomosci,bo kielbasa wyborcza by im nie smakowala.Narazie nie ma nikogo z konkretnym programem.Nic poza obiecywaniem gruszek na wierzbie,wypominaniem jacy inni sa zli(a my dobrzy).

    1. Ludzie w ogóle nie dopuszczają do świadomości że to już koniec świata jaki znamy, nie tylko tłuszcza. Jak ktoś pisze, że nie ma na kogo głosować to mam skojarzenie, że ten ktoś wie, że to pic i fotomontaż, narracje, kulturowe, egotyczne wzorce przeżywania i słabe projekcje przyszłości. Wie, że to poziom opowieści. Nawet banknot, pieniądze- to kwestia umowy. Wszystko to poziom symboliczny, narracyjny, umowny. To ważny poziom, ale iluzoryczny i niektórzy zdają sobie z tego sprawę. Ale z drugiej strony- to jest rodzaj gry, która daje emocje, i ludzie angażują się w grę polityczną bo ta daje emocje (racje, racjonalizacje etc). Lubię obserwować co ludzie mają w głowach (i ja też), więc dla mnie to gratka, bo postawy polityczne wiele o człowieku mówią. Wyborcy PiS mają swoje narracje, do tej pory przez polityków pomijane i wyśmiewane (i nie chodzi o 500+ czy rozdawnictwo, ale o to co taka narracja znaczy dla jednostki, to jednostka nadaje znaczenie).
      Ty mówisz o odmowie uczestnictwa w grze- bo to „tylko” gra i bo gracze kłamią. Ja mówię, że gra może być ciekawa i niosąca znaczenia- choć to „tylko” gra i bazuje na pozornym kłamstwie. Kłamstwo niesie w sobie prawdę o kłamcy. PiS, notoryczny kłamca, jest obozem prawd utajonych i ważnych.

  2. Kilka uwag:
    „na tęsknocie za człowieczeństwem żeruje znów narracja PiS”
    Czy człowieczeństwem jest szczucie na osoby LGBT, sprzeciw wobec konwencji antyprzemocowej, brak finansowania telefonu zaufania, umieranie na SORach, spadająca długość życia (po raz pierwszy do 2 wojny światowej) i mnóstwo innych działań obecnie rządzących? to ma być człowieczeństwo? Oni tylko udają, że troszczą się o zwykłego człowieka

    „500 zł to nie jest dużo, ale daje nadzieję na uniezależnienie się od Systemu wyzysku.”
    poleganie na programach socjalnych to jest dopiero uzależnienie się od nieprzewidywalnych czynników. To już wolę zależeć od własnej pracy, jaka by ona nie była, zawsze to lepsze niż czekanie na mannę z nieba

    „Ale jest dla mnie obietnica, że będę miała emeryturę, że będę miała socjalne” – czy ta zwolenniczka PIS zastanawiała się, skąd biorą się pieniądze na emerytury i programy socjalne? kto ma na to pracować, jeśli wszyscy pójdą na wcześniejsze emerytury a coraz mniej dzieci się rodzi?
    Z pustego i Salomon nie naleje.

    „Na planecie PO by było rozwarstwienie społeczne… Bogaci by byli dalej bogatymi, a biedni by pracowali” – ci „bogaci” to w Polsce raczej po prostu klasa średnia, która pracuje od świtu do nocy, najczęściej nie otrzymując żadnego socjalu, natomiast ci „biedni” często rezygnują z pracy bo 500+.
    I tak, to budzi frustrację, że jedni zapierdzielają i im się zabiera, a oni się obijają i dostają kasę. A ta frustracja często jest nazwana „pogardą dla suwerena” i jakoś nikt nie widzi, że jest oparta na poczuciu niesprawiedliwości.

    „Dużo osób tak myśli, że [znowu PO] podniesie wiek emerytalny […] i ja będę do siedemdziesiątki zapierdzielał” – po pierwsze poprzedni wiek emerytalny to 67. Po drugie jw., skąd brać kasę na emerytury skoro ludzie wcześniej rezygnują z pracy, żyją dłużej (przynajmniej do tej pory średnia rosła) a młodych pracowników coraz mniej?

    „Eko to gadżeciarstwo, must have, vege lajfstajl, akcesoria do „zero waste” -sorry ale to jakaś kosmiczna bzdura. Styl eko a przede wszystkim zero waste to skrajny minimalizm, może jakieś nawiedzone kretynki dążą za moda i must have, ale ludzie, którzy naprawdę interesują się ekologią starają się ograniczać na wszystkie sposoby i kupują tylko to, co naprawdę jest niezbędne do przeżycia. Nazwanie tego gadżeciarstwem to przegięcie.

    ” Ani segregacja śmieci na sto frakcji ani unikanie oleju palmowego w wyborach konsumenckich niczego nie zmienią – no nie, właśnie zmienią. Gdy jedna osoba zmieni styl życia to nic się nie stanie, gdy milion z czegoś zrezygnuje – to ma wpływ. I nie trzeba segregować na 100 frakcji, wystarczy na 2, recykling i zmieszane.

    „Jest szansa na zachowanie życia na Ziemi (niekoniecznie ludzkiego) w buncie niewolników, wojnach, epidemiach i powszechnym głodzie” -taaaa, to dopiero jest prawdziwa tęsknota za człowieczeństwem…

    1. Ależ oczywiście, że udają :). Nie chodzi o to co jest, ale o to jak to jest odbierane. A przez „prostego człowieka” jest to odbierane jako troska ze strony państwa- czyli coś czego w narracji neoliberalnej brakuje. Ludzie głosują przeciwko dotychczasowej narracji. Ludzie mają dość systemowego niewolnictwa i „zrównoważonego rozwoju” więc głosują na partię, która daje im takie wrażenie, ze od tego można odejść. I to jest ważne, znaczące (ludzka tęsknota) a nie otwarty, powierzchniowy dyskurs. Głosowanie na PiS to wyraz antysystemowego utajonego buntu.
      Co do eko – nie zgodzę się. Tekst na temat przechwycenia „eko” przez biznes wkrótce. Eko jest po to żeby sobie zrobić dobrze a nie cokolwiek zmienić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *