From Russia with love

Często czytam w necie komentarze wytykające obecnemu rządowi nieudolność. Te deformy, te stosy nowelizacji… To jednak nie tak: rządy PiS są jak najbardziej udolne, skuteczne. Są świadomą, cyniczną, szeroko zakrojoną i zaplanowaną implementacją społecznej destabilizacji. Celowym budowaniem napięć i braków w codziennych obszarach życia obywatela od edukacji, przez farmację do bankowości, o ochronie zdrowia, ekologii czy sądownictwie nawet nie wspominając. Doprawdy kilka przeciętnie inteligentnych osób, grono ekspertów i konsultacje społeczne wystarczą by przemyśleć i przeprowadzić sensowną reformę danego obszaru działania  państwa. Dobra Zmiana to celowe budowanie wewnętrznego napięcia, totalitarne zarządzanie przez brak, ciągłe dźganie mas sensacją, oswajanie z nienormalnością, patologią, szczujnią i hejtem jako czymś „normalnym“, „naturalnym”. Nic tu nie jest nieudane – to tak miało być, jest zamierzone. To nie populizm, to majstersztyk manipulacji masami. Mani-pulacja.
Poruszanie.

W jakim celu? By na tym poruszonym tle rzekomego chaosu pięknie wypadł Dobry Dziadunio, który z kotkiem w objęciach, w wyświechtanym garniturze szarego człowieka, z symbolicznej palety, podestu, mównicy głosi: “Nie lękajcie się. Damy odpór Złu. Jesteście wspaniali. Należy wam się. Kocham was. Siema“. Robi wrażenie.

Na większości.

Oczywiście daleko nie szukając, jest to sposób zarządzania masami zapożyczony ze Wschodu, sposób bizantyjski, nie okrywający przemocy ani kultu jednostki żadnym listkiem figowym „praw człowieka i obywatela“. Budowa napięcia, stałe angażowanie i przekierowywanie napięcia na podane na tacy „dobro“. Nie mogę oprzeć się podaniu tutaj odnośnika do mojej recenzji książki Maszy Gessen. Słowo staje się ciałem.

From Russia with love.

***

Skąd to dobre wrażenie jakie wywiera Dziadzio? Manipulacja „dobry i zły policjant“ daje zawsze świetny efekt. Wiedzą to ofiary regularnej, cyklicznej przemocy domowej, wiedzą to przesłuchiwani. Gdy traci się nadzieję, nagle pojawia się anioł i nadzieja powraca. Anioł przed chwilą bił, ale to już minęło. Na ciemnym tle nawet i świeczka błyszczy, i umyka fakt, że nie osiągamy własnych celów, bo chcieliśmy nie maleńką świeczkę a mocną lampę, by znaleźć szpilkę na podłodze. A tu głupia świeczka uszczęśliwia.

Dlaczego tak się dzieje? Dysonans poznawczy mówią jedni, huśtawka emocjonalna, twierdzą drudzy. Tak, ale skąd to poznanie i emocje? Po pierwsze, większość buduje siebie, swoją pozycję, swoje myślenie o sobie na bazie żądań Innego lub tego, co sobie jako to żądanie wyobrażają. Nie chodzi mi o to, że ludzie chcą mieć lepszy samochód niż Kowalski i wygrać wyścig szczurów, ale o to, że bazą działania przeciętnego umysłu jest dziecięce, głęboko ukryte pytanie „czego oni (rodzice, kultura, Inny, Bóg) chcą ode mnie ?“, „kim mam dla nich być“? „co mam zrobić byście mnie chcieli? . “Co powie tata?”– śpiewała mała Natalia Kukulska. Większości tak zostaje i na starość – na poziomie głębokiej nieświadomości. Co powie tata, i jak tata raz mówi jedno a za moment drugie a najgorzej jak nic nie mówi, to już nie wiadomo jak siebie zbudować, do czego się odnieść, jak się uratować przed wewnętrzną pustką. Nie wyrażone jasno lub zmienne żądanie „taty“ budzi napięcie i lęk. Nie ma jak się samo-uspokoić: „Mnie“ nie ma, bo tata raz bije a raz się uśmiecha. Lub jednocześnie. Nie wiem kim jestem, co myślę i co mam zrobić, bo nie mam dostępu do swoich własnych, niewymagających obiektywizacji, uprawomocnienia czy usprawiedliwień pragnień (tata zabronił je mieć) a mam tylko pytanie: kim mam być w oczach Innego. Jak Inny daje sprzeczne sygnały- „mnie“ nie ma. Lub Ja łapie się byle czego, byle„trwałego“. A Dziadunio na razie jest (i chce być ) lansowany na celowo rozmazanym tle jako „trwały“.

I po drugie. Właśnie to: jednocześnie bije i się uśmiecha. Ogarnięcie, że to jest jednoczesne. Że Dobry Dziadunio i zły dyrektor szkoły, który zamyka rejestr przyjętych bez naszego dziecka na liście są tą samą i jedną osobą. Dobro według niedojrzałych umysłów skażone być nie może, więc zło musi gdzieś sobie pójść. I tak Dziadunio zostanie dobry a złym zostanie Lucyfer, dyrektor, nauczyciel, Donald Tusk, śp. Paweł Adamowicz, osoby LGBT czy „pełowskie wykształciuchy“ i oni muszą odejść. Umysł (Zachodu) wymaga klatki spójności, arystotelesowskiej logiki, gdzie nie wyklucza tak a przy tak niedopuszczalne jest nie. Umysł w swoim zarozumiałym szaleństwie buduje na tej podstawie słabe acz koniecznie spójne Ja. Ja niewybaczające swoich wahań, niepewności, zmian żądań i pragnień, bez kontaktu ze swoją warstwą „zła“. Jak więc może zrozumieć / wyartykułować, że Dobra Pierś i Zła Pierś to jeden i ten sam nadęty cyc skoro nawet w sobie tego nie wyczuwa?

Strach się bać, gdy wreszcie dojdzie do większości, że to dobro to złe jakieś. I lud miast posypać swoje głupie głowy popiołem, będzie włóczył trupy po ulicach, by swojemu „złu“ zaprzeczyć. Taka to energia z rozszczepienia , milionom słońc równa.

Wbrew temu napięciu i uldze w grze w dobrego i złego policjanta, wydawałoby się: napływających z zewnątrz, ważne wydaje mi się przekierowanie ku sobie : obserwacja własnych gier umysłu. Odniesienie się do siebie jako do niespójnego, do siebie jako podmiotu mającego własne, nie wgrane pragnienia i żądania. Akceptując swoje bycie bezwarunkowo.

Na zaczadzonych nie poradzimy, poradzić możemy tylko na swoje wewnętrzne deficyty, za które- jak na haku- prowadzą nas tam, gdzie nie chcemy, choć wolimy nie(myśleć), że (nie) chcemy. Nie zapominajmy, że policjant o twarzy dobra czy zła w tej grze pozostaje zawsze policjantem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *