Te wartości

Szybki quiz: i kto to mówi?

…nasz kraj stoi wobec poważnego zagrożenia swojej tożsamości. To zagadnienie ma zarówno aspekty moralne, jak i związane z polityką zagraniczną. Widzimy, że wiele krajów euroatlantyckich neguje swoje korzenie, nawet wartości chrześcijańskie, stanowiące fundament cywilizacji Zachodu. Odrzucają swoje własne fundamenty moralne, jak tradycyjna tożsamość-narodowa, kulturalna, religijna a nawet w obrębie płci. Realizują politykę, która stawia na tej samej pozycji wielodzietne rodziny i związki partnerskie osób tej samej płci, a także wiarę w Boga z czcią oddawaną szatanowi. Nadmiar poprawności politycznej doprowadził do punktu, w którym mówi się o rejestrowaniu partii politycznych promujących pedofilię. W wielu krajach europejskich ludzie są zastraszani i wstydzą się mówić o swoich związkach z religią[…]. To właśnie taki model agresywnie promuje się na całym świecie. Jestem przekonany, że droga ta wiezie do degradacji i prymitywizacji, głębokiego kryzysu demograficznego i moralnego.

Brzmi znajomo? Jednak to nie Fronda i Tomasz T., nie światła szczekaczka profesor Krystyna P., ani nie Zatroskany-o-Los-Narodu Jarosław K., ani też nie żelaźni działacze ONR-u. Nagroda w wysokości 100 punktów przypada osobie, która wskazała Władimira Władimirowicza P., (przemówienie Anno Domini 2012).  Który też podczas pierwszego kryzysu krymskiego zauważa mimochodem:

 Wydaje mi się, że faktycznie jesteśmy świadkami procesu przewartościowana zasad w krajach europejskich. Kształtu nabiera to, co nazywamy wartościami konserwatywnymi. Popatrzmy na zwycięstwo Viktora Orbana na Węgrzech czy sukces Marine Le Pen we Francji -zajęła trzecie miejsce w wyborach municypalnych. Podobne tendencje są też w innych krajach. To oczywiste, absolutnie oczywiste.

Memy więc drążą opór, wypływają. I coś je napędza. Na przykład energia pieniędzy. Fragment książki „Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji”:

W ciągu ostatnich kilku lat Dugin [Aleksandr Dugin, filozof, neofaszysta, neoimperialista, inspicjent Putina-dop. mój] ożywił swoje kontakty w Europie – obudował mosty ze skrajną prawicą we Francji – tymi, którzy byli zbyt radykalni na Front Narodowy Le Pen, z Węgrami, znajdującymi się na prawo od Orbana, a także wieloma innymi grupami, w tym ultrakonserwatywnymi Europejczykami oraz żydowskimi organizacjami z Izraela. To co jednoczyło tych aktywistów oraz grupy -nawet choćby tak bardzo sobie odległe według konwencjonalnych kategorii politycznych – to ich polityczne przeciwstawienie się Brukseli oraz filozoficzna opozycja wobec nowoczesności”.

Skojarzenie, które mam z praktyką krajów totalitarnych czy imperialistycznych: niesienie „prawdziwych wartości” jako pretekst do agresji i rdzeń wewnętrznej propagandy.  Japonia jako „starszy brat wymagający szacunku i nauczający kraje azjatyckie właściwej hierarchii”, ZSRR jako światłość „niosąca światu dobrą nowinę marksizmu-leninizmu”. Rosja postsowiecka jako opozycja do „zgniłej, gejowskiej Europy, która odchodzi od swoich chrześcijańskich korzeni”. USA jako jasna siła „przynosząca demokrację i wyzwolenie” i walcząca z „imperium zła”…

Tak „misja narodów niesienia tradycyjnych wartości” zastępuje -w propagandzie i ludzkich głowach-prawa i rozwój jednostki.

Niech więc każda jednostka, póki jest jeszcze jednostką nie zmuszaną do „dwójmyślenia”, o tym pamięta, że za „narodowymi tradycyjnymi wartościami” czai  się aparat zabijający jednostki.

I czyjeś pieniądze.

A o tym, co „będzie, bo było” czyli potrzebie odtwarzania traumy i książce Maszy Gessen będzie jeszcze.

 

cytaty: Masza Gessen "Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji". Prószyński i S-ka, Warszawa 2018

 

3 myśli w temacie “Te wartości”

  1. Racja. Jednak dla mnie nasuwa się pytanie czy jednostka kiedykolwiek miała szanse być samodzielnie podejmującą i myślącą jednostką. Weźmy chociaż nieochrzczenie dziecka, w naszym kraju równa się to napiętnowaniu i wykluczeniu z życia rodzinnego i społecznego. Szczególnie w mniejszych miejscowościach czy wsiach. Władza jaka by nie byłą zawsze chce „wychować” swoich obywateli na swoją modłę i stworzy system wartości adekwatny do zamierzonych działań. Jednostka jest tylko symboliczna i nie znaczy więcej niż pojedyncza owca w stadzie. W mojej ocenie znaczy to o krótkowzroczności władzy, bo ludzki gatunek to nie pokolenia lub dwa, nie jedna dwie trzy kampanie. Ale dziesiątki tysięcy lat. A rozwijająca się i zdrowa jednostka to rozwijające się społeczeństwo. Niestety przez naszych wspaniałych sterników ten statek płynie na zaciągniętym hamulcu, a nie mamy pojęcia nawet z czym przyjdzie nam się zmierzyć za 50 lat. Ale być może prędzej sami doprowadzimy do upadku..

    1. Mam podobne wątpliwości. Wrażenie, że ludzie nie pojmują swojej wolności i tego, że ich postać to wyuczone kulturowo memy. Lęk puszczenia memów jest obezwładniający- bo co zostanie? Cudze memy kłócą mi się z własnym dojrzewaniem, z docieraniem do własnej istoty, co jest fajna podróżą, ale może to jest tylko wartością dla niewielkiej grupy osób? Większość woli być w teatrze bez świadomości teatru. Bezpieczniej, wygodniej. I z tym trzeba się pogodzić.
      To także dzieje się na poziomie zbiorowości. Hasła faszystowskie, nacjonalistyczne, odwracanie się tyłkiem do pewnej idei wolności jaką był Zachód dla nas, żyjących wtedy za murami, wskazuje na ogromną potrzebę bezpieczeństwa. Zacieśnianie.
      Dobre więzienie, bo znane. O tym w jednym z następnych wpisów.
      Zaciągnięty hamulec- ze strachu. Tak, dobry obraz, dziękuję.

  2. Do tego jako jednostki nie dojrzeliśmy poziomu jaki osiągamy jako cywilizacja. Przy technologii, która kilkadziesiąt lat temu była sci-fi, jesteśmy jak troglodyci z telefonami zamiast pałek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *