Zdrowie i szaleństwo

Tomasz Olchanowski i kolejna odsłona jego nieco histerycznych lecz trafnych pytań retorycznych, tym razem z książki „Kultura Manii”:

Według tego jednego z ostatnich psychologów głębi (Jamesa Hillmana) dychotomia zdrowia (jako dobra) i choroby (jako zła) jest dla psyche zabójcza. Prowadzi ona do rugowania z życia wymiaru duchowego, opartego na kontemplacji, wyobraźni i ekstazie. Te doświadczenia wzbogacające zarówno życie indywidualne, jak i kulturę, wiążą się z pełnym odczuwaniem nietrwałości wszystkiego, co istnieje – piękna i grozy natury, marzeń sennych, wchłonięć medytacyjnych.

Odpowiedź na pytanie o zdrowie, które zadaje samej sobie istota już z racji urodzenia chora na śmierć, bywa zainfekowana ideologią mniej lub bardziej totalitarną, która przecież oferuje iluzoryczne, ale w mniemaniu zwolenników nieprzepuszczalne granice miedzy normalnym a patologicznym, racjonalnym a szalonym. Oskarżając o szaleństwo społeczeństwa, daję sobie przyzwolenie na wprowadzenie radykalnych kuracji. Eugenika, obozy reedukacyjne, farmakologia i psychoterapia na usługach aparatu władzy, obniżanie wielu obowiązku szkolnego i sprowadzenia do minimum roli rodziców w wychowaniu, prawno-medyczne ubezwłasnowolnienie obywateli […], kult pracy, propaganda religijno-polityczna – to tylko niektóre ze środków mających uzdrowić społeczeństwo. Paradoks polega na tym, że społeczeństwo po tych cudownych kuracjach staje się rzeczywiście szalone.

A cóż się dzieje z jednostką opętaną przez ideał zdrowia i normy? Czyż nie wpada w sidła samowyzysku i katorżniczej samodyscypliny, która polega na znęcaniu się nad ciałem i umysłem? Czyż spełnieniem tego ideału nie jest pozbycie się ciała na rzecz ożywionej maszyny, a psyche na rzecz stymulowanego różnymi substancjami i metodami programowania mózgu, który coraz bardziej przypomina wnętrze komputera najnowszej generacji?

Umysł ponowoczesnego człowieka, pogrążony we śnie o własnej wyjątkowości, oderwany od ciała, płonąc nienasyceniem, unosi się w balonie narcystycznej inflacji, by za chwilę spadać na dno depresji. A że wraz z rozwojem cywilizacji utraciliśmy zdolność do tolerowania wszelkich napięć i frustracji, nie tylko drobne niepowodzenie urasta do rangi kosmicznej katastrofy, lecz już sama pogłoska o niepowodzeniu, mogąca zaatakować w każdym momencie, uderza w umysł niczym grom Zeusa.

Warto jednak pamiętać, że nie tylko jednostka choruje, lecz chorują […] również kultury (dająca wiele do myślenia metafora kultury jako domu wariatów). Z tym, że odpowiedź na pytanie, czy to ja oszalałem, czy też formacja kulturowa, w którą zostałem na skutek narodzenia, w takim a nie innym czasie i miejscu wrzucony, nic tak naprawdę nie wnosi. W pierwszym wypadku społeczeństwo zamknie mnie w domu wariatów , w drugim- już w nim jestem. Kiedy nie tylko jednostki, ale całe kultury pogrążają się w szaleństwie, musimy przyznać, że głos ludu jest zazwyczaj głosem szaleńców. Głosem groźnym, gdyż skrywa się za pozorem normy. Z drugiej strony, czyż nie może być tak, że wzorzec zdrowego człowieka – w jak najszerszym zrozumieniu tego słowa- powstał w głowie introwertywnego szaleńca, który własną wizją zainfekował rzesze ludzi?

Myślę, że nie sama dychotomia zdrowie/choroba jest zabójcza, choć tak, zubaża nasze życie, jeśli nie jest poddana refleksji (bo refleksja rozpuszcza dychotomię). By jednak była zabójcza, kultura czy jednostka muszą utracić zdolność właściwego nazywania, utracić obrazy lub zawęzić aparat pojęciowy dotyczący zdrowia/ choroby. Wtedy nie ma jak – nawet we własnym wnętrzu- opisać swojego wewnętrznego stanu czy dyskutować z normą („głosem ludu”).  Gdy nie ma słów, przemawia tylko symptom.

Tragedia jest wtedy, gdy z braku słów, stajemy się niemi, więc i przestajemy pytać, uznając cudze pojęcia za jedyną, sztywną rzeczywistość.  Gdy nie ma jak wypowiedzieć bólu, własnej choroby czy własnego zdrowia- ani obrazem ani ruchem ani słowem. Ani pytaniem retorycznym. Szaleństwo to utrata meta-komunikatora, wewnętrznego opowiadacza.

Tomasz Olchanowski "Kultura Manii", Eneteia 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *