PRZ SZŁOŚĆ

Jadąc do pracy mijam budynek z wielkim muralem, na którym napisano PRZ SZŁOŚĆ. Nieustannie, raz za razem, moja głowa podpowiada bezwiednie słowo „przyszłość” i to wydaje mi się zabawne: owa uporczywość majaku i iluzja „przyszłości”.

Raport o klimacie IPCC, choć bardzo łagodny, wprowadził nadchodzącą katastrofę ekologiczną na salony i do mainstreamu wywołując mainstreamową reakcję, czyli reakcję małpy. Ocieplenie klimatu i susza są już u nas namacalne, więc od tematu uciec się nie da, nawet w czasie miłych pogaduszek na korpo-mityngach. Jednak oczywista perspektywa braku przyszłości dla jednostki, jego potomnych, planów, projektów , walk społeczno-politycznych jest tak poruszająca, że większość zaprzeczy stanowi rzeczy i zatopi się w problematyce dawnych krzywd i niezłomnych czy uwięzionych wraków. Część wręcz aktywnie zacznie ideę zwalczać, przyłączając się do współczesnej kultury wernakularnej (naiwnego zaklinania rzeczywistości i pseudo-nauk) lub kultury symulakrów (oryginał i kopia są tym samym, więc udawajmy). Stąd komentarze pod artykułami o raporcie – zabawne. U niektórych myślących pojawia się totalna a przecież realna bezradność: „Jak sobie o tym pomyślę, to ja jak ja, nażyłam się już, ale przyszłość mojego syna…”

Z drugiej strony, raport nie wnosi nic do egzystencjalnej sytuacji jednostki . Jednostka ma świadomość nieprzewidywalności świata (ilu to naukowców przekładało raporty…) i ma świadomość własnej nietrwałości, śmierci: więc robi sobie iluzje, co do trwania swoich wartości (potomstwo, memy, rodzina, państwo, krajobraz etc, etc) poza moment, gdy świat zgaśnie mu przed oczyma. Z punktu widzenia jednostki innego końca świata nie ma, jak tylko jego własna jednostkowa śmierć, być może już dziś. Raport nie zniszczy mechanizmów obronnych- raczej je wzmocni, bo to ciągle używane mechanizmy, stara dobra droga ucieczki przed egzystencjalnym lękiem i widmem unicestwienia. Mamy powtórkę z XIV wieku- gdy Czarna Śmierć była wszędzie, stała się mainstreamem. Wyludnione wioski, brak rąk do pracy, opuszczona rola… Człowiek wyprodukował sobie „carpe diem” i trupi taniec a nie skuteczną medycynę.

Raport IPCC niczego więc nie zmieni.

Mamy świat, który jednostkę przerósł na wszystkich polach, wyszedł poza jego mózg neandertalski, mózg małpi, więc homo tzw. sapiens wymyśla sobie bezpieczną rzeczywistość alternatywną. Dobrą Zmianę, altmed; postpolitykę, bezpieczny faszyzm, żeby nic nie niepokoiło bogactwem i różnorodnością. „Zrównoważony rozwój” i bajki o „zielonej energii odnawialnej” czy GMO-zbawicielu, by zaspokoić żądania rosnącej bezwładnie liczby ludzkości. Wycinki drzew i sadzenie drzew, tak jak w moim Mieście -drzew 10 letnich, które spektakularnie, choć w milczeniu, zdychają pierwszego lata w suszy. W alternatywnej rzeczywistości jest też -całkiem na poważnie-walka ze słupkami i innymi strasznymi nieludzkimi ograniczeniami. Walka z Big Pharmą i na odwrót; budowanie McDonaldów na każdej ulicy lub dyskusje wokółaborcyjne. Czy też projektowany lot polskiego satelity „Światowid” (tfu, tfu) „Jarosław”?  Odpryski owej „rzeczywistości alternatywnej” widać jak na dłoni w tzw. obietnicach wyborczych, które- jak mądry wyborca w pseudodemokracji wie- nigdy nie zostaną spełnione a służą jedynie za miękką kołderkę egotycznych iluzji.
I może dobrze.

Oczekuję też w kolejnych latach wzmożenia zwierzęcej walki o byt i narracji „przetrwa najsilniejszy i najsprytniejszy”. Oczywiście, by jedynie odnieść pyrrusowe zwycięstwo i umrzeć z głodu trochę później obok słabszego i niesprytnego. Ten motyw do Sejmu wprowadzają już antyszczepionkowcy lub sam jaśnie pan premier twierdząc, że na obniżenie bezczelnych społecznych oczekiwań najlepiej robi wojna. Głupi podchwycą ideę, nie wiedząc – bo są głupi, że ci słabsi, to mięso armatnie, to oni, właśnie oni.

W narracji katastrofy klimatycznej, która staje się oto na naszych oczach i ku naszej bezradności, czeka nas wiele emocji. Przecież po to mamy teatr, zwany rzeczywistością, gramy w nim role (większość śpiąc), mamy swoje aktorstwo zwane ego, swój Truman Show. I dużo podniecenia wobec nadchodzącej zmiany dekoracji, layoutu gry owej. I może żalu, który u mnie dominuje dziś, bo ten layout taki piękny, tak wspaniale, z miłością zaprojektowany, dopracowany w każdym detalu, z tak pięknymi statystami, z doskonałymi prawami zwanymi fizyką i biologią. To wspaniałe Seaheaven, niektórzy są tu szczęśliwi.

No, będzie dużo emocji a to w Grze najważniejsze. E-movere czyli poruszać. Inaczej świat dusz wcielonych byłby martwy. Nuda zabija. To nam nie grozi, bo podniecają nas nie memy, przecież urojone, ale nasze własne podniecenie. Energia płynie, bo o to chodzi.

Ale jak piszą mądrzy, przebudzić się ze snu, wyjść z teatru, można zawsze. Stale świat wysyła wyzwanie do przebudzenia, wyjścia poza teatr i lęk jako podstawową emocję. Takim wezwaniem – dla jednostki, nie dla mas- jest także cytowany raport, perspektywa, realna już, faktycznego upadków ekosystemów i wymarcia gatunków, w tym ich dumnej korony stworzenia, homo sapiens.

Trumanowi Burbank coś już świta. Jakoś nie może wyjechać na Fidżi, biletów nie ma. Płynie przez „morze” by – ku swojemu i Gracza zaskoczeniu- dotrzeć do płóciennej zasłony i drzwi z napisem exit.

Przyszłości nie ma, nie ma też jak uciec na Fidżi? Są za to iluzje. Twoja postać jest iluzją. Nie ma czym się pocieszyć, bo majaczy jedynie wizja okaleczonej PRZ SZŁOŚCI. Co zrobisz? Dokąd popłyniesz? Co jest sednem?

 

https://nt.interia.pl/technauka/news-onz-alarmuje-mamy-tylko-12-lat-na-zahamowanie-zmian-klimatu,nId,2643010

http://www.klimatdlaziemi.pl/index.php?id=136&lng=pl

https://www.filmweb.pl/Truman.Show#

Jedna myśl w temacie “PRZ SZŁOŚĆ”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *