Sondaż i wiara

Oko.press dokonało ciekawego skojarzenia „sondażu” z „aktem zawierzenia”, sprawdzając statystycznie czy ludowi spodobał się magiczny gest pana premiera na Jasnej Górze. Samego „aktu zawierzenia” nie skomentuję, bo umysł ludzki różnych wyobrażeń chwyta się nerwowo i póki nie oprze się na prawdzie zamiast wierze będzie słaby i zalękniony jak sam jaśnie pan premier. Mamy więc tutaj gest słabego ludzkiego umysłu, to wszystko. Może być madonna, swaróg lub też spaghetti, mnie nie wadzi, choć „akt zawierzenia latającemu potworowi spaghetti” może byłby bardziej apetyczny niż to co dzieje się w kościołach.

W tle tego sondażu dzieje się jednak coś charakterystycznego dla wiary: szukanie poparcia w grupie. Oko.press sprawdza sondażem, czy inni wierzą (w rozdział Kościoła od państwa). Takie nerwowe a nieświadome rozglądanie się, czy inni też, czy tylko ja…? Sprawdzamy czy inni podzielają naszą wiarę (przedmiot obojętny: w demokrację, w rozdział Kościoła od państwa, w równouprawnienie, w czarne madonny, inne). Sprawdzamy reakcje grupy, bo – na głębokim, nieuświadomionym poziomie- nie wierzymy. Agresja instytucjonalnych religii i tworów religiopodobnych nie wypływa przecież z ich siły ani z prawdy a ze zwątpienia; z braku wiary właśnie będącego w takiej narracji „grzechem”. Wiara (w cokolwiek) jest w grze umysłu tak słabym elementem, że wymaga społecznego wsparcia, zakorzenienia w myśleniu grupy, nawet grupy symbolicznej, takiej jak „naród”. Proces być może idzie tak: jednostka nie wierzy,  brak wiary budzi poczucie winy, więc umacnia się tym, że przecież inni wierzą . Jeśli wierzą, to ona też uwierzy, bo bez wiary boli pustka i samotność. Jednak im większy wewnętrzny gwałt by uwierzyć, tym na zewnątrz bardziej kłują jednostkę w oczy niewierzący i tym większa przeciwko nim krucjata. Im większe nieuświadomione zwątpienie, tym  grupowa wiara bardziej agresywna, zaprzeczająca podskórnemu zwątpieniu.  Ale co dziś najfajniejsze, wiarę innych sprawdzić można statystycznie i szaleństwo wierzącego a bez-myślnego umysłu oprzeć na naukowych, matematycznych podstawach.

Owca potrzebuje do wierzenia stada, stado potrzebuje do wierzenia owcy. I razem tak chodzą od jednej fatamorgany do drugiej.

Beee.

 

 

2 myśli w temacie “Sondaż i wiara”

  1. Powtórzę, niegdyś zasłyszaną opinie, że wiara jest to opium dla tłumu. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, nie dlatego, że wiara sama w sobie jest czymś z zasady złym. Duchowość jest jednym z aspektów życia. Wiele mówi o człowieku jako jednostce jak i grupie. Inne nasze cechy zbiorowego jak i jednostkowego myślenia, między innymi wspomniane w artykule, składają się na obraz jaki mamy. Są to bardzo trafne spostrzeżenia. Faktycznie chcielibyśmy uwierzyć, bo trzeba, bo wypada, bo wszyscy, bo to bo tamto, a efekt jest zgoła odwrotny, a ten przymus wychodzi bokiem w najróżniejszych postaciach uwidaczniając małostkowość i zaściankowość oraz strach pospólstwa. Co w gruncie rzeczy jest paradoksem wiary chrześcijańskiej i nauk Jezusa, które są kamieniem węgielnym dla fundamentów kościoła. Kościoła będącego jednocześnie instytucją, korporacją, która musi trzymać w ryzach tłum bo bez niego nie przetrwa. Taki wymiar wiary nie podoba mi się, a wręcz mnie odrzuca. Przedstawienie, którego symbolem jest pusty wigilijny talerz, z którego i tak nikt nie skorzysta.
    Szkoda bo jak dla mnie skłonności do wiary, wierzeń, mistycyzmu wcale nie świadczą o prymitywności człowieka. A raczej odsłaniają coś nieuchwytnego, tajemniczego w naszej duszy. Chęć wyjaśnienia, chęć poznania, jest odzwierciedleniem wyobrażenia i marzeń o czymś większym lepszym co jest nad nami, niewyjaśnione. Daje to trochę nadziei i poczucia sensu w bezsensie tego świata. Tyle, że to co jest intymne, osobiste, wewnętrzne, każdy powinien móc przezywać na swój sposób, tak jak chce. Niestety jak to zwykle bywa jest zupełnie na dwrót…

    1. Duchowość jeśli jest wytwarzaniem iluzji (wiary) jest pompowaniem ego i plasterkiem na lęk. Symbolizm, obrazy, wyobrażenia- owszem to bogactwo wewnętrznego życia, sposób jego wyrażania. Ale jeśli zmienia się w dogmat, w „wiarę”, która musi – dlatego że jest tylko wiarą- być na siłę dzielona z innymi, to już dzieje się coś złego, coś co oddziela jednostkę od jej wewnętrznego życia, od jej wewnętrznych obrazów. A to już jest pomniejszenie, strata. Tak jak Pan słusznie pisze: to kwestia intymności, którą ja rozumiem jako ekskulzywny kontakt ze sobą i ze swoimi obrazami, nie na sprzedaż. Agresywni w powszechnej wierze są ci, które nie wierzą. Ci co mają kontakt ze swoimi obrazami- nie mają powodów do agresji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *