Oto figura Żyda przemówiła

„Z kim jeszcze nie mamy wojny?” zadumał się Prezes. Kot przeciągnął się leniwie i od niechcenia machnął ogonem w globus na prezesowskim stole. „Tak, kotku – Izrael!”

No i mamy. Wojnę równą absurdem tej jaką Australia wypowiedziała Turcji swojego czasu.

Prowadzenie dyskusji na poziomie gier umysłu nie ma sensu. Nie ma sensu używać słów „Polska”, „Izrael”, „goj”, „parch”. One mówią o emocjach mówiącego i jego potrzebie przynależności/ukrycia się w cieniu Czegoś Wielkiego a nie o tym co nam się wydaje, że niby-mówią. Błędem jest mieszanie do tematu genów, rodów, narodów, kultur, państw – bo niszczy człowiek człowieka a nie „Polska” „Izrael” czy znów „Izrael” „Polskę”. Niepokojący głos z Izraela mówi o prostym i oczywistym fakcie: że niektórzy Polacy w żydowskich oczach są współwinni holokaustowi. Winni nienawiścią, biernością, zaniedbaniem, wycofaniem, współpracą z katem, radością z „wreszcie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, bierną i aktywną agresją. Żadna ustawa, żadne zamykanie ust niewygodnym świadkom faktów nie zmieni. To, że owa współodpowiedzialność nie weszła do publicznej narracji nad Wisłą jest błędem. Nie pojawiło się żadne obustronne „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. To też ogromne zaniedbanie.

Ten głos z Izraela odbił się potężnym echem w słowiańskiej duszy. Jak to? „Oni nam to zrobili” jest motywem przewodnim kultury polskiej i żydowskiej. Nasza narracja- jednostkowa, kulturowa – opiera się na skardze na opresyjny świat i byciu Bardzo Dobrą Ofiarą. Neurotyk będzie tej roli bronił do upadłego, bo jest wygodna, świetlista, jasna i buduje tożsamość, przynależność. Ofiara dobra jest, niewinna jest, bo jest ofiarą i to nie wymaga udowodnienia. Ofiara nie skalała się nigdy żadną podłością, bo jest ofiarą. Ofiara nie ponosi odpowiedzialności, bo jest ofiarą. Ofiara zamyka się we własnym cierpieniu ale używa cudze, bo jest ofiarą. Ofiara tworzy sobie prześladowcę, bo jest ofiarą . Ofiara poniży inne ofiary, bo jest super ofiarą nad ofiarami.

Ktoś chce nam to bezpieczne cudo zabrać, do broni!

„Do broni!” będzie brzmiało tym bardziej, że z obu barykad grzmią osoby z narracją ofiary silnie związane. Więc jestem przekonana, że słowa „parchy”, „niech się pakują do Izraela”, „szwindlarze”, „żydowskie krematoria” etc  będą padać coraz częściej, bo lęk ofiary przed porzuceniem wygody i zmianą statusu na realny jest ogromny. Charakterystyczne dla ofiary i jej nadętego lękiem i agresją wielkiego ego jest także przejście na pozycję kata, stąd być może coraz silniejsza publiczna fascynacja przemocą, faszyzmem, niegustownymi biało-czerwonymi flarami i heilowanie po lasach nad wafelkami.

Przekleństwem tego światka nad Wisłą jest być może to, że jedyne co tu ładnie, prawdziwie wychodzi to teatr absurdu. Teatr absurdu odnosi jednak do pracy psyche, przestraszonego ego i lęku, ale przez jego gęstą zasłonę, przez tę teatralność właśnie, nie da się poczuć rzeczywistości ani wyzwolić z neurotycznego i zewnątrzsterownego „a bo to oni…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *