Bajka o foliówkach

Jedyna słuszna decyzja Ministerstwa Środowiska, grzmiały swojego czasu niektóre -skądinąd rozsądne-media, pisząc o planowanym opodatkowaniu foliówek, tzw opłacie recyklingowej.

Zdziwiłam się widząc ten bezrozumny medialny entuzjazm. Źródłem zanieczyszczenia foliówkami jest produkcja a nie finalny odbiorca. Żadne pieniądze nie mogą pójść faktycznie na „ochronę środowiska”, bo żadne pieniądze (same w sobie też dla środowiska niebezpieczne, o ironio) nie przyspieszą rozkładu foliówek ani nie uratują środowiska przed degradacją. Raz wyprodukowana foliówka już jest na tym materialnym świecie i będzie ten świat zanieczyszczać bez względu na to, kto i gdzie ją użyje; bez względu na to, czy będzie w magazynie producenta, w domu klienta czy w sklepie. Należałoby raczej zakazać globalnej produkcji. Do czego żaden rząd nie przyczyni się z pewnością. Nie chodzi nawet o konflikt z polskimi wytwórcami folii, ale o konflikt z międzynarodowymi korporacjami obracającymi produktami ropopochodnymi. Wiem, wiara w Ojca Narodu silna jest, ale -uff – nec Hercules contra plures.

A jak się rodacy oburzą, że nie mają w czym wódki przynieść do domu, to Partia usłużnie podda: to pomysł UE, jak będziemy „u siebie” to będziemy mieć foliówek po pas i to za darmo! I być może będziemy mieć nowy wątek w przepychance z UE mającej na celu wyprowadzenie Polski ze struktur europejskich bez społecznego buntu (tak jak do tego prowadzą np. działania państwa na terenie Puszczy Białowieskiej). Oczywiście winna będzie „zła, gejowska, zepsuta UE, co nie chce w swych szeregach dumnej Niepodległej”. A wyborcy będą usatysfakcjonowani, bo dramat rozwinie się w znajomą i uspokajającą stronę „wszyscy nam, biedakom, krzywdę robią”. Co jest polskim leitmotivem od pokoleń, podstawą tzw. tożsamości narodowej. ( I – o paradoksie: leitmotivem żydowskim, ale o tym cicho, tfu, tfu).

Oto ludzie uważają, że jak zapłacą/ nie kupią to coś przestanie istnieć. Czyż ludzie nie są szaleni? Wierzą, że nakłady na „recykling” z naszych kieszeni sprawią, że coś, co w obiegu będzie zawsze, cudownie zniknie, rozpłynie się w niebycie. Ale na poziomie opowieści egotycznej jaką opowiada sobie umysł są same plusy. Entuzjasta takiej opowieści robi sobie dobrze (jestem eko, trendy ), wypiera problemy użycia ropy naftowej (przecież płacę, przecież nie używam, więc tego nie ma), i łączy się w narodowej wspólnocie (jesteśmy u siebie, tak mądrze się rządzimy…).

I wszyscy będą szczęśliwi, choć foliówki nadal będą wkomponowywać się w światowy obieg chemiczny- jak nie tu, to gdzie indziej, co i tak „do nas” trafi.
Fruuu…

 

https://oko.press/plastikowy-szkodnik-jedyna-dobra-decyzja-ministerstwa-srodowiska/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *