Impotencja

Im więcej ciekawych pomysłów naszego ministra do spraw destrukcji środowiska tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mamy do czynienia z kimś, kto nie funkcjonuje na poziomie rzeczywistości uzgodnionej. Z kimś, z kim nie ma w zasadzie kontaktu, bo śni swój własny sen. Rozmowy organizacji ekologicznych czy dziennikarzy z ministrem brzmią jak rozmowa z szaleńcem, czyli są żadne. Nie będę wnikać czy jest to poza czy głębszy hmmm… problem. O paradoksie, wszystko w tej ministerialnej narracji jest spójne, logiczne, gdyż każdy dochodzący, nowy element rzeczywistości zostaje podporządkowany naczelnemu założeniu „walki z szatanem”. Gdy ktoś pogrążony jest w wizji „walczę ze Złem”, to będzie walczył do końca i każdymi środkami, co jasne. Przecież ten szatan -jak na szatana przystało – nie tylko jest realny, osobowy, ale i zły jest i sprytny.

Na niszczenie środowiska przyrodniczego oczywiście nakładane są dalsze racjonalizacje i metafory np: realizuję pasję, eliminuję, selekcjonuję (czytaj: zabijam), bo dziczyzna zdrowa, bo „Polska”, bo honor, bo biblia, bo tradycja; prowadzę wycinkę (czytaj: zabijam) bo kornik, bo bezpieczeństwo, bo droga, bo „zły Niemiec”, bo nasze, bo my, bo u siebie.

Te językowe wygibasy w służbie podtrzymania wizji siebie jako dobrego człowieka mnie przerażają. I brak refleksji, że metafora nie jest rzeczywistością a indywidualną opowieścią. Ale metafora zdradza mówiącego, jego sen. Postawa pozbawiania życia nazwana jest tu przez delikwenta i akolitów „duchowością”, „kulturą życia” a przeciwnicy mordowania noszą nazwę „szatańskich ekologistów” i „wrogów boskiego porządku”. Ten podkreślany wątek duchowy i język duchowości, na pierwszy rzut oka nieadekwatne do biologicznego tematu, wcale mnie nie dziwią. Czytam to tak, że ministerialna opowieść osnuta jest de facto na perwersyjnym pragnieniu kontaktu z czymś wyższym, transcendentnym. Przemoc to kontakt. Człowiek zaburzony -nieczuły na świętość i niezdolny do szacunku, miłości, radości, tworzenia, rozpłynięcia się w transcendencji – może jedynie nawiązać kontakt z Życiem przez poderżnięcie mu gardła. Upragniony kontakt z obiektem -Życiem- odbywa się przez zadawanie mu cierpienia- bo inaczej pusty, wpół martwy człowiek nie umie. Podobnie jak były poseł Piasecki kontaktował się ze swoją żoną („kochał”) przez zadawanie jej cierpienia.  Miłość a rebours. Kocham więc zabijam. Zabijam, bo pragnę Życia. Oto rozkosz impotenta (w sensie frommowskim) niezdolnego do kontaktu z Życiem innego niż zamordowanie tego Życia, którego w nim samym brak.

A od mordowania drzew, dzików, łosi przez „śmierć wrogom ojczyzny” (hasło funkcjonariusza państwowego z Lasów Państwowych) do mordowania każdego homo sapiens czytaj: „ekologisty w służbie szatana” „zielonego nazisty”, „…wstaw dowolne…” droga prosta.

Wniosek: uważajmy na metafory. Metafora podstępna jest i choć ze świata snów i bogów, buduje nam całkiem realne światy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *