Negatywne skutki psychoterapii

Temat jak powyżej, autorstwa Raja Persaud:

Typowa odpowiedź doradców [Autor odnosi się do zachodniego systemu pomocy psychologicznej-dop. mój] na nastroje antyterapeutyczne brzmi: „Jeśli nawet nie pomagamy, to na pewno nie szkodzimy”. Są jednak dowody na coś przeciwnego.

Wśród przeciwwskazań do korzystania z poradnictwa należy wymienić ryzyko nadmiernego uzależnienia się od terapeuty oraz nabrania zbytniego upodobania do procesu terapeutycznego. Jak dotąd nie stworzono godnej zaufania metody monitorowania takich przypadków.

Inne stwierdzone przypadki negatywnych skutków terapii obejmują: „dekompensację”, czyli załamanie się u pacjenta poczucia rzeczywistości; pogłębienie się depresji aż do działań samobójczych czy w inny sposób destrukcyjnych i utratę nadziei na wyzdrowienie; obniżenie szacunku do siebie, w połączeniu z uczuciami poniżenia i wstydu; osłabienie samokontroli i akty odreagowania w postaci ekscesów seksualnych lub agresji; długotrwałe uzależnienie od terapii i terapeuty, utratę poczucia odpowiedzialności i rezygnację z kierowania własnym życiem. W badaniach klinicznych udokumentowano przypadki niezrozumiałych, impulsywnych działań pacjentów w pracy, na gruncie rodzinnym czy w innych obszarach życiowego zaangażowania.

Jedna z moich pacjentek pochwaliła się, że po paru dziesięcioleciach ciągłych skoków z jednego gabinetu do drugiego udało jej się uwolnić z zależności od terapeutów. Zainteresowałem się jak to zrobiła. „No więc- powiedziała bez skrępowania- trafiłam na kogoś innego. To nie jest żaden terapeuta, tylko uzdrawiacz. Chodzę do niego raz na tydzień i to mi wreszcie pomogło”. Wielu ludzi wierzy, tak jak ta pacjentka, że uwolnili się z zależności, podczas gdy w rzeczywistości zastąpili jedno uzależnienie innym. […]

Zasięg negatywnych efektów terapii, takich jak uzależnienie, nie jest ściśle określony, lecz wyniki badań sugerują, że u 10% pacjentów pogarsza się samopoczucie, a nawet pojawiają się reakcje psychotyczne. Mimo to doradcy nie poświęcają tej sprawie większej uwagi i niechętnie odnoszą się się do opublikowanych prac badawczych, stawiających ich kolegów w niekorzystnym świetle. […] Badania prowadzą do wniosku, że dwiema najważniejszymi przyczynami negatywnych skutków są nieodpowiednie przygotowanie fachowe terapeutów i ich cechy osobowościowe, lecz- jak już powiedzieliśmy- niewiele się robi dla rozwiązania tego problemu.
Negatywne konsekwencje dotyczą także krewnych i przyjaciół pacjenta, a nawet dalszych znajomych. […]

Miałem okazję zetknąć się z licznymi przypadkami osób, które wykorzystywały doświadczenie psychoterapeutyczne, by racjonalizować swoje samozadowolenie i poczucie wyższości nad otoczeniem, a zawodowa intuicja służyła im do jadowitego komentowania cudzych zachowań.

Przykładowo, jeśli masz krytyczny stosunek do poradnictwa, to narażasz się na replikę interpretującą twoje uzasadnione zastrzeżenia jako przejaw problemów emocjonalnych. Typowe są takie wypowiedzi jak: „Chyba masz jakiś uraz do psychoterapeutów” albo „Wygląda na to, że boisz się uzależnienia od innych. To by tłumaczyło nieufność wobec relacji terapeutycznej”.

Dla niektórych pacjentów terapia staje się celem samym w sobie, dominując nad wszelkimi innymi zadaniami i dążeniami; bycie dobrym pacjentem staje się ważniejsze niż cieszenie się pełnią życia. Niektórzy tak koncentrują się na tajnikach swej psychiki i jej wewnętrznych powikłań, że zaczynają ignorować zobowiązania wobec innych. Zajmują się interpretacją swoich wyobrażeń o związkach, zamiast po prostu podtrzymać związki z ludźmi.

Kolejnym niedostatkiem poradnictwa i jego wewnętrznej samooceny jest ignorowanie wpływu terapii na pozostałe relacje pacjenta, a nawet na całe społeczeństwo.

Podczas różnych programów radiowych poświęconych poradnictwu wielu rozmówców opowiadało mi o swoich małżonkach, którzy podporządkowywali się radom terapeutów, nieraz aż do rozkładu życia rodzinnego. Rodziny się rozpadały, żony opuszczały mężów, dzieci powierzano opiece dalszych krewnych, wszystko zgodnie z zaleceniami doradców, którzy przed ich udzieleniem nie skontaktowali się z żadnym członkiem rodziny poza swoim pacjentem.

W najprostszym przypadku poradnictwo może wpłynąć na zmianę rodzinnych lub zawodowych relacji pacjenta, lecz nie mieć skutków dla całej społeczności.

Uważam, że poradnictwo powinno uwzględnić dualność ludzkiej egzystencji – czyli fakt, że mamy zarówno potrzeby jak i zobowiązania. Musimy przyjmować do wiadomości nie tylko te aspekty życia, które niosą osobistą gratyfikację, lecz także potrzebę przynależności i wzajemne obowiązki, które wiążą ze sobą członków społeczności. Natomiast terapeuci z reguły wysłuchują tylko jednej ze stron – swojego pacjenta. Całkowicie ignorują szersze uwarunkowania etyczne, choćby sytuacje, w których pacjent powinien poświęcić swoje interesy dla dobra innych.

Raj Persaud Pozostać przy zdrowych zmysłach. Jak nie stracić głowy w stresie współczesnego życia, Santorski&Co, Warszawa 2006

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *