Przebodźcowani. Nigdy samotni.

Stłoczeni w środkach transportu i w domach stojących na innych domach, z oknami wychodzącymi na inne domy; bezradnie osaczeni informacją; zagłuszani hałasem, bezmyślną paplaniną; w toksycznej przestrzeni, w której wzrok nie może błądzić po horyzont… Wiecznie pod wzrokiem Innego lub introjektowanego Innego. Tak, przyzwyczailiśmy się do życia stłoczonych szczurów, ale to nie jest ludzki świat a wyraz lęku przed światem. I źródło ogromnego, nieuświadomionego cierpienia. Nie wyrzucajmy na śmietnik historii samotności. Przecież to nie samotność boli a wykluczenie, brak psychicznie bliskich więzi, w tym brak kontaktu ze sobą (nie mylić z kontaktem z ego, postacią, narracją).

Dziś kilka cytatów z „Historii Samotności i Samotników”, dla tych, którzy uważają, że jednostce- by mogła żyć w zgodzie ze sobą i światem- należą się 4 km kwadratowe powierzchni. Cytaty dla samotników na cudne, mgliste, pachnące liśćmi listopadowe dni, tak sprzyjające refleksji o ogromnej współczesnej potrzebie samotności, swobodnego oddechu i przestrzeni.

Wiek XX był stuleciem mas: wojny światowe, strajki powszechne, rozrywki masowe, sport masowy, turystyka masowa, kultura masowa, ideologia mas, partie masowe, masowa konsumpcja. Statystyki, sondaże, powszechne prawo wyborcze: rządzi większość. Czy w tym stadnym świecie jest jeszcze miejsce dla samotnika? Paradoksalnie, bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ ten wiek tłumów jest wiekiem samotnego tłumu, jak zatytułował opublikowaną w 1950 roku pracę amerykański socjolog David Riesman. W poprzednich wiekach samotność oznaczała fizyczne odosobnienie, samotnię na pustyni. Nowa samotność jest samotnością w środku tłumu, tym bardziej dotkliwą, że wypieraną. Nowoczesne społeczeństwo, czyniąc wszystko, by ją zakamuflować, w rzeczywistości nieustannie ja wzmacnia.

Czytaj dalej Przebodźcowani. Nigdy samotni.

Wokół gościni

Wokół słowa „gościa”, „gościni” użytego przez posłankę Magdalenę Biejat   zrobił się ruch. A mnie się skojarzyło coś takiego:

Było to bardzo, bardzo dawno temu, w 102 roku przed naszą erą. Życie toczyło się z całą swoją soczystością, i Rzym walczył z napierającymi plemionami germańskimi, które szukały nowych ziem do zasiedlenia ciążąc ku bogatemu i ciepłemu Południu. Rzym walczył rozpaczliwie kilka lat, przeobrażając armię i oddając kilkuletnie wodzostwo Gajuszowi Mariuszowi. Pod Aquae Sextiae (Aix-en-Provence) doszło do bitwy, w której Legiony otoczyły i wycięły germańskich wojów. Celem Mariusza był jednak obóz kobiet i dzieci- to nie rajzy wojów a cierpliwa teutońska płodność stanowiła faktyczne niebezpieczeństwo zasiedlenia ziem italskich. Zdobycie obozu pełnego bab miało być dla legionistów spacerkiem. Nie było. Germanki zaskoczyły Rzymian stając do zaciekłej walki z bronią w ręku i walcząc dzielnie, do końca. Swojego końca lub końca swojego plemienia. Zonk. Czytaj dalej Wokół gościni

Dajmon i niepokorne barwy Ociepki

Na początek nieco gorzki Tomasz Olchanowski:

Koncepcja dajmona, zwanego przez Rzymian geniuszem, przez niektórych neoplatoników ciałem wyobrażeniowym, w tradycji arabskiej noszącego miano dżina, ukrywającego się pod wyobrażeniami Bogini Losu, Fortuny, będącego szamańskim sprzymierzeńcem, jak też duszą ka lub ba (Starożytny Egipt), przeniknęła również do chrześcijaństwa pod postacią Anioła Stróża.[…] Czyżby współcześnie w cywilizacji zachodnioeuropejskiej i tam, gdzie włada zsekularyzowany duch Zachodu, pomijane było to, co zawsze dla większej części kultur na tej planecie było najistotniejsze w ludzkim losie? (na szczęście nie pomijają tego artyści). Jak pisze Hillman:

„Twoje powołanie jest pierwszym i najważniejszym pokarmem twojej duszy”.

Czytaj dalej Dajmon i niepokorne barwy Ociepki

O drzewie tlenowym

Przykuł moją uwagę wielki billboard Stwórzmy razem wielkie ogrody tlenowe. BNP Paribas”. Na zielonym obrazku rządki oxytree, z „ogrodem” nie mające nic wspólnego. 

Słowo „ogrody”, choć nieadekwatne, nie zdziwiło mnie wcale; ubawiło bankowe „razem” (kiedyś się mówiło: więcej poufałości niż znajomości), ale zastanowił  wyraz „tlenowe”.  Wysadzanie krzyżówek paulowni, lub po polsku pawłowni, zwanej modnie z angielska oxytree, powinno być zabronione (a nie będzie). To twór laboratoryjnie sztuczny, nie tworzący układu wymiany z innymi uczestnikami biosytemów, niezdolny do rozmnażania, niemożliwy do wyplenienia. Na szczęście dość nieodporny na mrozy (w naturze, bo po poprawkach w laboratorium- nie wiem).

Gdyby nie było drzewa tlenowego, to dzień dzisiejszy byłby doskonałym momentem na to, by go wymyślić. Mamy marketingową falę „ratowania Ziemi”. Popularyzacja oxytree to inicjatywa, która, jak większość tego typu,  nie ma nic wspólnego z Ziemią, bo abstrahuje od faktycznych powiązań ziemskich ekosystemów. Jest za to podległa biznesowi i regulowana przez chciwość wybranych biznesowych grup. Rosnąca jak na sterydach paulownia daje ponoć drewno już po 6 latach, pnie prościutkie, bez sęków, i odrasta z pnia bez kolejnego sadzenia. Czysty zysk. A image ma się kojarzyć z „ratowaniem”, „tlenem”, i tak nazwa sugeruje.

Oxytree wydaje mi się doskonałym odzwierciedleniem współczesnego myślenia o czynieniu sobie Ziemi poddanej. Samotny typ, żerty, wymagający sporych zasobów wody, dający szybki zysk, szybki wzrost, trwały. Ryzyko? Nieznane czyli… nie ma, bo na rynku należy myśleć optymistycznie, no i jako produkt „nauki” zamyka gębę sceptykom. Bezpłodny produkt laboratorium, za który należy zapłacić producentowi. Sadzony za sprawą banku, który żąda za wirtualne „sadzenie” pieniędzy od swoich klientów. Czytaj dalej O drzewie tlenowym

O polu świadomości

Dziś stary i dobry kawałek z Fromma, w którym szacowny autor wdzięcznie myli pole świadomości/zdolność odczuwania z zawartością (produkcją) owego pola świadomości/odczuciem. Ja /ego/rzeczywistość jest rodzajem teatru, fikcji, produkcji, gry umysłu. Tym, czego istnienie może jednostka stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, jest jej własne jednostkowe pole świadomości. To nawet nie cogito, ergo sum (bo homo sapiens jest perfekcyjnie samo-oszukujący się, bezmyślny, bezpłodny, jak autor słusznie zauważa) a sentio. 

Sentio, ergo sum. Czytaj dalej O polu świadomości

Kule się go nie imają

Dlaczego afery nie zmieniają poparcia PiS? pyta (niespokojnie?) Adam Nowiński i przyrównuje Prezesa do austriackiego kanclerza Sebastiana Kurza:

„On także straszy uchodźcami, bagatelizuje afery i nastawia małe miejscowości i wieś przeciwko wielkim aglomeracjom. I to przynosi rezultaty – prawie 40 proc. poparcia, które stawia go w dobrej pozycji przed jesiennymi wyborami.

Odpowiedź wydaje się prosta. PiS- w podziemnym nurcie, bo nie w oficjalnych deklaracjach – jest ruchem głęboko antysystemowym, antykapitalistycznym. Robi to, czego nie zrobiono wcześniej- rozpieprza System, nieświadomie, cynicznie-nie wiem -ale rozpieprza. Czytaj dalej Kule się go nie imają

Wołanie o niepamięć

Andrzej Leder- i jego kilka wybranych refleksji o poczuciu krzywdy, specialite de la maison polonaise. Refleksji ważnych zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów i „odwiecznego” sporu POPiS kręcącego się właśnie, między innymi, wokół kwestii poczucia krzywdy.

Chciałabym już zapomnieć o tych rachunkach krzywd, których obca dłoń… oraz o tej krwi co nie odmówi nikt, wysączymy ją z piersi i z pieśni etc, etc. Chcę patrzeć na świat własnymi oczyma a nie oczyma starców. Kontaktować się z własną a nie cudzą rzeczywistością, nie przejmować cudzych narracji, cudzego rozkładu akcentów i cudzych linii demarkacji. Mam dość obowiązującego publicznego podziału na skrzywdzonych i krzywdzicieli. Czas najwyższy na powszechny cud niepamięci i przepracowanie poczucia krzywdy, która, niestety, wżarta, nienazwana wprost lub przejęta przez cynicznych polityków łatwa do usunięcia nie będzie. Najlepiej zacząć od czyszczenia własnej głowy, wyrzucenia własnego programu autodestrukcji  i zrozumienia tego, co się wokół dzieje. Czytaj dalej Wołanie o niepamięć

Te uczucia

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 196. Obrażanie uczuć religijnych innych osób
Dz.U.2018.0.1600 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny

 

Piszę ten kawałek w kontekście akcji „Polska pod Krzyżem”. Wbrew deklaracjom organizatorów moje ucho czyta to dosłownie: pod-krzyżem. „Pod”, czyli w sytuacji poniżenia, niższości, w upodleniu, gwałcona, z ciężarem czegoś („krzyża”) na sobie.  Państwo polskie poniżone przez „krzyż”: Kościół, religię, opowieść chrześcijańską. Nomen omen – bo czy słowa nie niosą prawdy, tej wstydliwej, nieświadomej, ukrywanej? Czytaj dalej Te uczucia

Komunikuj

„Komunikuj” funkcjonuje jako kolejny rozkaz kulturowy. FB za mnie myśli: „od dłuższego czasu obserwatorzy twojej strony nie mają z tobą kontaktu- napisz post!”. Ojej, dobra, piszę: właśnie o kontakcie. Na ulicach dzieciaki z nosami w smartfonach…  Te narzekania na samotność, na ten zły narcyzm, „zerwanie więzi społecznych”, brak przyjaźni, związków etc. Bądźmy szczerzy- gdybyśmy chcieli tych więzi (więzów), tych przyjaźni, tego „prawdziwego”, „namacalnego” życia społecznego, to nasze zachowanie byłoby inne. De facto, ludzie nie chcą, „nie mają czasu”, „wrzucają na FB”, „są w kontakcie”, pozostając tak naprawdę w kontakcie z własną głową czyli wyobrażeniem: siebie i drugiej osoby. Inaczej niż cytowany niżej Georges Minois, uważam, że ludzie uciekają  „w komunikację”celowo – by zostać tymi samotnymi, by chronić pozorami swoją samotność przez tłumem, by wystawić na pokaz maski. Biada tylko tym, którzy maski i przebieranki wezmą za jedynie możliwe Ja. Biada tym, którzy -pomijając swoje bogactwo: rozproszenie i wielowątkowość- będą starali się uczynić się spójnymi.

Samotnicy wszystkich krajów łączcie się! Czytaj dalej Komunikuj